A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ten Elbląski Budżet Obywatelski to widać niezła ustawka i paranoja. Tak samo będzie zaraz z biletami 5-minutowymi, które przez korki będą niezłą okazją do mandatów, bo nie pozwolą nawet na przejechanie jednego przystanku po takiej grunwaldzkiej, Bema itd. Widać, że radni nie korzystają z komunikacji miejskiej. A problem będą mieć niewinni mieszkańcy....
Albo 30 metrów chodnika za 250 tyś. Braniewska/Łęczycka...
Inna jest sytuacja, gdy mieszkańcy zgłaszają potrzebę jakiejś terapii (logopedycznej, psychologicznej albo np. usług dentystycznych) - wtedy Miasto w konkursie wybiera najlepszego wykonawcę spośród kilku ofert na zasadzie rynkowej konkurencji, a zupełnie inaczej jest, gdy konkretna firma sama zgłasza do Budżetu Obywatelskiego swoją usługę (w dodatku w zawyżonej cenie) a potem z automatu wygrywa wobec braku konkurentów. To jest wypaczenie idei budżetu partycypacyjnego!
Pan redaktor się obudził o jakieś pięć lat za późno. Jednak lepiej późno niż wcale. Cały ten budżet obywatelski jest śmieszny i niepotrzebny a daje tylko iluzoryczną wizje że my mieszkańcy mamy na cokolwiek wpływ.
Ja poszedłbym dalej i przepytał te 827 mieszkańców ( dane są znane U. M), czy rzeczywiście głosowało na ten projekt wiedząc że załapie się do niego tylko 50 osób. Ogólnie sprawa dla prokuratury.
@Real - Dokładnie tak. Można to sprawdzić skoro Pan prezydent sprawdzał poprzednie głosowanie. Racja.
O co ta cała historia?Jaki projekt jest dla WSZYSTKICH?Zawsze korzysta tylko grono mieszkańców, nawet z chodnika, chociaż takie sprawy to miasto powinno robić a nie z pieniędzy budżetu, każdy ma swoje priorytety. A terapie dla dzieci doceniają Ci, którzy mają chore dzieci.....
Na chore dzieci płacimy my wszyscy podatki czyli na NFZ więc gdzie są pieniądze podatnika? U przedsiębiorcy? To jakiś żart.
Uparliśmy się dziwić, że nam nie wychodzi.
Że mimo tylu akcji, inicjatyw, programów i haseł - rzeczywistość wciąż nie chce się zmienić. Jakby sam fakt chcenia miał wystarczyć, by coś drgnęło.
Jakby rzeczywistość była lustrem woli, a nie polem sił, w którym każda inicjatywa natychmiast spotyka się z oporem.
Komentującym pod hasłem "ale tu chodzi o chore dzieci" zwracam uwagę, że nadal powinny obowiązywać przejrzyste reguły konkurencji (których tu ewidentnie zabrakło). Niestety jakoś tak wychodzi, że ta "bezpłatna usługa" nagle zrobiła się 2x droższa, gdy kasa ma płynąć z publicznych środków