A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Waldemar Badeński błysnął niewiedzą w temacie. Piotr Szymański ubrał wszystko w politykę. Dr Jan Borzyszkowski jak na człowieka z branży przystało uzyskał wszelkie wymagane decyzje i uzgodnienia ale nie omieszkał jednak dodać – „ że ta inwestycja nie powinna znacząco ingerować w środowisko i oddziaływać na nie negatywnie. ” Słowo „ nie powinna” nie wyklucza jednak możliwości znaczącej ingerencji w środowisko. Nawet dr często się mylą czego najjaskrawszym przykładem są opinie w temacie wpływu przekopu na środowisko. Farmy to trudne tematy a wyrażane opinie w temacie szkodliwości nawet pojedynczego wiatraka ostrożne i niepewne.
Zacytuję fragment ważnej dla oceny tematu wypowiedzi. „ Wśród przepisów, które mają zastosowanie do lokalizacji farmy wiatrowej nie ma co prawda takich, które regulowałyby dopuszczalną odległość siłowni wiatrowej od drogi. Taką odległość można ustalić jedynie w odniesieniu do zabudowań - kierując się normami hałasowymi określonymi w rozporządzeniu Ministra Środowiska w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku. Z reguły szczegółowe warunki co do lokalizacji farmy wiatrowej określane są miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, a w przypadku jego braku - powinny zostać wskazane w decyzji o warunkach zabudowy albo w decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. ” Wniosek - Profesjonalizm w działaniu Gmin jest kluczem do rozwiązania problemów. Referendum „ Czy chcesz, aby na Żuławach budowano wiatraki?” uważam za tak samo durne jak konsultacje społeczne „ Czy prywatyzować EPEC” – to zbyt trudne sprawy dla społeczeństwa. Nie emocje powinny decydować.
Temat Farm prowadzi do wniosku bardzo prostego. Rozdrobnienie na tak dużą ilość Gmin w okolicach Elbląga jest po prostu szkodliwe. Kadra nie poradzi sobie z tak trudnym tematem jak i z wieloma innymi tematami. Pikieta i wypowiedzi pokazały w zasadzie jedno – nikt nic nie wie. Likwidacja okolicznych gmin aż po Tolkmicko jest po prostu konieczna. Jeden zarząd – większe kompetencje, decyzyjność i możliwości. Ustawa o samorządzie daje takie możliwości.
Elektrownie wiatrowe to nie problem tylko Janowa, czy Adamowa, ale powiatu. Jestem przeciwnikiem budowy takich kolosów, szpecą krajobraz, grunty okoliczne tanieją, a efektywność takich ferm jest niewielka. Na zachodzie odchodzi sie juz od budowy takich olbrzymów. .. .. skutecznie odstraszają turystów.
Trendy jakie panują w zachodnich krajach widac najlepiej z. .. .. pokładu samolotu. Przelatując nad Niemcami, Holandia czy Francją widać jak im przybywa ferm. .. .. ale kolektorów słonecznych.
Ja wolę widzieć za oknem las bukowy, a nie las wiatraków.
Prąd z DUŻYCH ektrowni wiatrowych to rozwiązanie które ma istotne wady i zalety.
- Duże wiatraki są bardzo kosztowne w zakupie i utrzymaniu, stąd prąd jest drogi i jego opłacalność wynika z dopłat. Dopłaty obciążają pozostałych konsumentów prądu. Pomimo tego energia też jest potrzebna i kwestią ekonomii jest ile procent zapotrzebowania CAŁEGO KRAJU na prąd należy tak produkować. (kiedyś UE sugerowała 20% i tak jest w Niemczech, a w Polsce było ~15% a teraz zmniejszono do 10%)
- Duże wiatraki na pewno oddziałują na otoczenie, ponieważ każde ludzkie działanie ma wpływ na otoczenie. Np autostrady i drogi szybkiego ruchu mają ogromny negatywny wpływ na bezpośrednie otoczenie, ale bez nowoczesnych dróg nie będziemy się w stanie się obejść i nikt już z tym nie dyskutuje bo ich potrzebujemy.
Lokalizację wiatraków patrząc po doświadczeniach krajów UE napewno trzeba ustalać możliwie daleko od zabudowań (Kraje UE stosują odl min 1 km). W Polsce jest problem z lokalizacją ponieważ terenów nie zamieszkałych o dużej średniej sile wiatru nie ma wiele. Dodatkowo farmy wiatrowe osłabiają z czasem średnią siłę wiatru w miejscu, w którym stoją. Wniosek - kolejny problem dla właściciela wiatraków.
Temat nie jest prosty i tani, dla tego budowę farmy planuje się w długim okresie czasu.
CD.
Zalety które ma zastosowanie wiatraków są rownież dla widoczne dla lokalnych mieszkańców, np wpływy z tytułu dzierżawy dla właściciela gruntu (to naprawdę nie są grosze, taka umowa też pomaga właścicielowi gruntu nawet w banku jako poważne zabezpieczenie finansowe). Dodatkowo generuje to wpływy do lokanego samorządu w postaci różnych podatków.
W proteście w Elblągu nie widzę chęci porozumienia. Widzę za to co jest dalej w naszym społeczeństwie powszechne - nasze kochane wady narodowe, dzięki którym takie BIEDNE społeczności jak Elbląg jeszcze długo będą dreptać w miejscu. Bo wyjście z dołka zawsze kosztuje, tak samo jak jakikolwiek postęp.
Nikt nie robi awantur, Gmina nie ma nawet planów rozwoju, wiatraki to sprawa która toczy się od 2006,mieszkańcy wiedzą od około 2 lat, wszystko bez wiedzy wsi. Zapraszam do Janowa zobaczyć jak Gmina dbała o tę wieś przez lata, jak dbał sołtys, doga przez wieś to droga przez męką, światło tylko w prywatnych domach - na koszt mieszkańców, dzieci i ich transport do szkoły osobny temat. Natomiast wiatraki mają być panaceum na kłopoty - pieniądze z UNII???? dla kogo dla wsi czy gminy czy kogoś innego. Pośpiech i brak wiedzy wcześniejszej może świadczyć o nieczystych intencjach.
KAŻDY POWIENIEN TO PRZECZYTAĆ ZANIM SIĘ WYPOWIE: http://www.nie.com.pl/art24289.htm
My mieszkańcy Janowa i okolicznych miejscowości mamy prawo decydować o ROZWOJU przestrzeni, w której się wychowaliśmy, mieszkamy i planujemy przyszłość. Doceniamy tutejszy spokój, sielski klimat i piękno przyrody. NIE CHCEMY WIATRAKÓW W GMINIE GRONOWO ELBLĄSKIE I ELBLĄG. Możemy, ale musimy wpływać na kształt rozwoju naszego miejsca zamieszkania by żyło nam się dobrze.
Stopwiatrakom. eu
Planując każdą inwestycją należy nie zapomonać o równorzędnym traktowaniu racji społecznych, ekonomiczych i ekologicznych. Do tej pory inwestor forsuje aspekt ekonomiczny, a co Z NAMI MIESZKAŃCZMI I ŚRODOWISKIEM PRZYRODNICZYM - JESTEŚMY SPYCHANI NA MARGINES.