A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Powinniście oddawać hołd alkoholikom. To oni płacą akcyzę z której wypłacane są 13,800+ i inne zasiłki
@Lepszy sort - Alkoholikom słowa potępienia a współczucie i wsparcie ich rodzinom !
Lobby knajpiarskie jak widać jest mocne w Elblągu. Alkoholik i tak się upije tyle tylko, że wyda kilka razy więcej w jednej z wielu knajp na starówce, a dodatkowo może zacząć ćpać bo jak powszechnie wiadomo dilerów podobno jest wielu....
Tu bardziej chodzi o lobby sklepowe, a nie knajpiarskie. Trudno wyobrazić sobie restaurację bez alkoholu i też jest różnica miedzy specjalistycznym sklepem np. dla miłośników win, a np. pewną siecią sklepów na B. która zalała miasto najtańszym piwem i wódą.
Czy ktokolwiek może być tak naiwny myśląc, że jeśli zredukować np. o połowę ilość punktów sprzedaży alkoholu to cokolwiek to zmieni?? Myślicie, że jeśli w sklepie oddalonym o 50m zniknie alkohol i trzeba będzie iść do sklepu 100m dalej to już człowiek nie pójdzie i nie wypije? Skrajna kosmiczna naiwność.
No jeśli w tej dyskusji pada argument, że człowiek idący po alkohol o pierwszej w nocy powinien się zastanowić czy nie jest uzależniony - to sorry, ale nie ma o czym rozmawiać. To nie jest rzeczowa dyskusja tylko dziecinada. Jesli ktoś ma ochotę iść w nocy do sklepu a ktoś inny chce w nocy w sklepie sprzedawać to nie ma żadnego problemu. Cukrzykom też nie zabronimy kupować batoników w nocy i palaczom papierosów itd. Żenada.
Ja myślę, że więcej osób % ma problem z nadwagą, szkodliwością społeczną obżarstwa i nikt nie ogranicza dostępu do żywności. Ba nawet edukacji zdrowotnej nie można skutecznie wprowadzić bo znajdą się politycy i kler, którzy wszystko wiedzą najlepiej. Sięgasz w sklepie to na co masz ochotę. Dotyczy napojów słodzonych jak i napojów wyskokowych. Sklepy monopolowe nie powstają jak grzyby po deszczu, widzisz te Żabki, Borys na dzielnicy obowiązkowy czynny do 22 żadne ograniczenia nie łapią tych sklepów, większość z nich tych monopolowych to sklepy specjalistyczne gdzie piwo kraftowe zaczyna się od 10PLN. Też czynne do 22:00.
Żadne zakazy nie byłyby potrzebne gdybyśmy znali kulturę picia. Czechy, Austria czy Francja mają wyższe wskaźniki od nas i nie lądują w rekordach promilowych. Pijąc lampkę nawet i codziennie nie stosują zasady dwa razy w tygodniu napiję się do nieprzytomności. Kieliszek wina do obiadu albo aperitif przed posiłkiem nad Sekwaną leci codziennie. Kieliszek nie butelka. Do 0,5 promila może mieć kierowca we Francji, 0,2 kierowca początkujący oraz kierowca zawodowy. Podobnie w Czechach 11,9 l czystego alkoholu przekłada się w większości na piwo. U nich do 75% sprzedawanego piwa to tanki, beczki, piwo spożywane w lokalnych gospodach. Nikt w skrzynkach piwa nie kupuje do domu jak w kapciach pójdzie do gospody. Spróbuj dostać pozwolenie na sprzedaż alkoholu na dzielnicy w Elblągu, w lokalu typu Bar Piwko, zapomnij opinia będzie, że stworzy to zagrożenie dla otoczenia. Niewykonalne. Pizzerie osiedlowe i to nie zawsze ograniczają się do podstawowej koncesji piwo.
"No jeśli w tej dyskusji pada argument, że człowiek idący po alkohol o pierwszej w nocy powinien się zastanowić czy nie jest uzależniony - to sorry" - Jaka siła i potrzeba zmusiła by mnie do wyjścia o pierwszej w nocy po alkohol, ŻADNA. TAK, idący nocą po alkohol, powinien się zastanowić czy potrzeba alkoholu nie jest już u niego najważniejsza.
@echo - Mają swojego ducha puszczy. Zakazy nie wszystko załatwią. W USA mafia dorobiła się na prohibicji.