A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Gratuluję, a co do swojego poziomu edukacyjnego też się wypowiesz? PS. Znajdź mi nauczyciela, który uważa się za elitę tego społeczeństwa. Obawiam się, że jest to mało realne, bo wartość tego zawodu już dawno została zachwiana przez posiadających spore deficyty wychowawcze rodziców wobec swoich dzieci... a słomka z bucików tak, jak pisałem :)
@Zal - święta racja! przestaję pracować 47 godzin, zacznę jak wszyscy - 40.I proszę nie dzwonić po 16 i nie pisać sms-ów i maili, bo mi ani za telefon, ani za internet nikt nie płaci. I pamiętajcie, żeby dziecko miało w szkole długopis, czy coś do pisania - więcej nigdy nikomu nie pożyczę. Nie dam też swojej bułki dziecku, któremu rodzice nie dali. Takich nauczycieli chcecie??? Sami robicie zakładników ze swoich dzieci. Już dawno strajk by się skończył, o ile w ogóle by do niego doszło, gdyby rząd miał chociaż krztynę wykształcenia i pojęcia o oświacie - ale nie, oni chcą tylko być wybrani ponownie, żeby do końca zniszczyć nasz kraj: znieść regułę wydatkową, rozdać resztę pieniędzy, a przedtem zabrać 15% z OFE na pokrycie pomysłów kaczora, wmawiając ludziom, że dają im pieniądze na własność. Jednak niewyedukowany naród to skarb, pójdzie jak w dym i jeszcze będzie dziękował :) Plus ruskie trolle zatrudnione, żeby mieszać normalnym ludziom w głowach. Mam nadzieję, że jednak mądry Polak przed szkodą. ..
Nie pekaj, może w końcu przyjdą nauczyciele, a nie....
Kochani moi, pokrzywdzeni i mało doceniani blokujcie co się da, nie klasyfikujcie, przecież to nie wasze dzieci tylko jak to leci w pokojach? Durnie, głąby its Nie dopuszczajcie do egzaminów, matur, najpierw 1000 dla "dobra dzieci". I tak znajdą się tacy rodzice, którzy wam w tyłek wejda, co prawda w domu pośród swoich powiedzą głośno co o was myślą, ale przecież wy tego juz nie usłyszycie. Życzę rodzicom by teraz bardziej wnikliwie uczestniczyli w życiu szkół, klas, rad.
@!strajk! - Z korepetycjami może i będzie 47 godzin.
korepetycji nie udzielam :) nie mam już siły - troszkę czasu muszę poświęcić swojej rodzinie
@Obyśobcedzieciuczył - Dokładnie społeczeństwo nie lubi się uczyć, a zwłaszcza nauczyciele, bo mają aktualnie straszny problem z opanowaniem nowej podstawy programowej. Tymczasem zmiany to normalna kolej rzeczy. U mnie w firmie, jak wprowadzali nowy system informatyczny, to też ludzie mieli dużo nauki. I tak jest w każdym zawodzie. Kto nie chce wypaść z obiegu musi się szkolić i uczyć nowych rzeczy. I to nie tylko ludzie mający pracę biurową, również ludzie pracujący fizycznie muszą się uczyć nowych rzeczy. Wszyscy i księgowa i budowlaniec i sprzedawca. Kiedyś było liczydło, później weszły komputery - był to dramat dla starych księgowych. Musiały się nauczyć obsługi komputera! Kiedyś mieszkanie remontowało się za pomocą szpachelki i pędzla. Teraz jest mnóstwo narzędzi i coraz to nowsze pomysły - a to sufity podwieszane, a to tynki strukturalne itd. A pani kasjerka w sklepie to już nie tylko sprzedawca, nie tylko kasuje towar, ale również obsługuje terminale do transakcji bezgotówkowych, przyjmuje wpłaty za rachunki, wydaje paczki itd. Także wszyscy muszą się uczyć, by być w zawodzie. No ale nauczyciele chcieliby na jednej podstawie programowej pojechać od stanowiska nauczyciela stażysty aż do emerytury! No wielka krzywda się im stała, że trzeba opanować nową podstawę :)
@!strajk! - Nie wierzę, że tyle pracujesz. Chyba, że to nadgodziny, za które masz zapłacone. 47 godzin tygodniowo to wychodzi dziennie ponad 9 godzin. W szkole jesteś 18 godzin, bo tyle wynosi pensum, więc 29 godzin pracujesz poza szkołą. To co ty robisz?Tyle godzin sprawdzasz sprawdziany, przygotowujesz się do lekcji?Dużo czasu na to schodzi.
sprawdzam, przygotowuję lekcje, rozmawiam z rodzicami - na zebraniach i przez telefon, piszę opinie do poradni, potem na podstawie wytycznych z poradni opracowuję program dla ucznia z problemami (mam ich pod opieką ośmiu), oczywiście potrzebne są też regularne sprawozdania z tych działań, pracuję w zespole wychowawczym, w zespole przedmiotowym, szkolę się, czasem dla odmiany odbywam rady pedagogiczne, odbywam próby na uroczystości szkolne, piszę scenariusze tych uroczystości, organizuję wyjścia do różnych miejsc, uzupełniam dokumentację do awansu i jeszcze trochę innych zadań. Część z nich robię w szkole, część (na którą nie mam odpowiednich warunków w szkole) robię u siebie w domu, głównie wtedy, kiedy domownicy już śpią. cdn
Średnio te 47 godzin wychodzi - czasem trochę mniej, czasem sporo więcej, kiedy sytuacja jest pilna. Rozwój osobisty, którego zdaje się też od nauczyciela można wymagać, odbywa się poza tymi godzinami. Zupełnie nie wliczam do czasu pracy tych godzin, których często nie przesypiam w nocy myśląc o uczniu z rodziny alkoholików, czy o molestowanej w domu uczennicy, albo też o uczniu, który notorycznie przychodzi do szkoły głodny. Kto nie był nauczycielem czy wychowawcą, na ogół słabe ma pojęcie na czym ta praca polega. Nie dziwię się, bo ja też nie wiem dokładnie o co chodzi w pracy w korporacji, czy jakie problemy ma inżynier drogownictwa. Ale nigdy w życiu nie zdarzyło mi się takiej pracy lekceważyć i wyzywać od nierobów osoby siedzące za biurkiem sam na sam z komputerem (służbowym), we względnie cichym otoczeniu i bez obawy, że chwila nieuwagi może spowodować jakiś uraz u podopiecznych (kochanych, żywych sreberek). Każdy z nas robi coś innego - na tym polega praca w społeczeństwie - i dobrze, jeśli robi to z pasją i zadowoleniem. Kocham dzieci i nie zamienię swojego zawodu na żaden inny, więc przykro mi czytać, że mam iść na kasę do "Biedronki" albo pracować u Wójcika. Nie taką pracę sobie wymarzyłam, nie do tego przygotowywałam się przez pół życia. Ale też żeby podołać wszystkim obowiązkom, chciałabym nie musieć się martwić jak dotrwać do kolejnej wypłaty. ..