Ten dom zbudował mój pradziadek...

90
02.02.2020
Ten dom zbudował mój pradziadek...
Pan Wolfgang podczas wizyty w Elblągu przed rodzinnym domem - rok 1995
- To bardzo smutne, że budynek przy al. Grunwaldzkiej 97 został rozebrany. Zbudował go mój pradziadek w 1879 roku, mieszkałem w nim – napisał do nas 83-letni Wolfgang Fred Rump, obecnie mieszkaniec Florydy, który podzielił się z Czytelnikami portEl.pl historią tego miejsca i swojej rodziny. Pan Wolfgang odwiedził Elbląg w 1995 roku, do wspomnień dołączył również zdjęcia.

W sobotę poinformowaliśmy Czytelników o rozbiórce ponadstuletniego domu przy al. Grunwaldzkiej 97. Tego samego dnia otrzymaliśmy maila ze Stanów Zjednoczonych od Wolfganga Freda Rumpa, dziś 83-letniego mieszkańca Florydy, którego rodzina zbudowała ten budynek i przez pokolenia w nim mieszkała, aż do czasów II wojny światowej..

„Mój pradziadek Ferdinand Bonin zbudował ten dom około roku 1879. To była wówczas ulica Holländer Chausee, a budynek miał numer 27. Później zmieniono numer na 40, a w latach 30. zmieniła się nazwa ulicy na Tannenberger Allee i numer – na 97. Moja rodzina była również właścicielem sąsiedniego budynku (nr 95) z sześcioma mieszkaniami. Mieszkał tam mój wujek Fritz Gross, który ożenił się z Erną Robiller, siostrą mojej mamy. Wujek pracował w stoczni Schichaua, w 1945 roku z rodziną udał się na Pomorze, gdzie został uznany za zbrodniarza, bo pracował na rzecz przemysłu wojennego i zastrzelony przez polską milicję.

W 1941 roku przeprowadziliśmy się do budynku nr 95. Został on zniszczony podczas działań wojennych. podobnie jak kamienica przy ul. Królewieckiej 54, gdzie mój tata miał zakład krawiecki.
   Mam obecnie 83 lata i moja pamięć o tamtych dniach w Elblągu może szwankować. Moje najbardziej żywe wspomnienia dotyczą czasów, kiedy razem z siostrą zbieraliśmy w naszym ogrodzie za domem agrest i porzeczki. Często przechodziliśmy na drugą stronę ulicy, gdzie stały pociągi Czerwonego Krzyża pełne rannych żołnierzy wracających z frontu. Nie sądzę, by pozwolono im się zatrzymać na dworcu kolejowym, by ludzie ich nie widzieli. Pamiętam, że przynosiliśmy żołnierzom wiadra pełne owoców. Pamiętam to doskonale, bo nie lubiłem zbierać owoców, a mama kazał mi to robić każdego dnia.

W styczniu 1945 roku jeden z ostatnich pociągów przewiózł nas na drugą stronę Wisły. W wagonach nie było już miejsc, ale jedna z pielęgniarek powiedziała, że musi się znaleźć miejsce dla dzieci. Do pociągu wciągnięto mnie przez okno wraz z bagażami, mojej siostrze też jakoś tam udało się dostać. Moja mama trzymała się kurczowo pociągu zanim nie wyrzucono ze środka ciał martwych osób i znalazło się dla niej miejsce. Odmroziła sobie nogi (zima w styczniu i lutym 1945 r. była bardzo mroźna – red.). Pociągi był ciągle bombardowane, musieliśmy się przesiadać, aż w końcu po 10 dniach dotarliśmy do Berlina. Duże znaki Czerwonego Krzyża na pociągach nic wtedy nie znaczyły...

Kiedy przyjechałem do Elbląga w 1995 roku odwiedziłem dom, który należał kiedyś do mojej rodziny. Zdziwiłem się, że teren na tyłach domu jest taki mały. Pamiętam, że znajdował się tu wielki sad, a dziadek podsadzał mnie, bym zbierał wiśnie z wielu rosnących tutaj drzew...

Ten dom zbudował mój pradziadek...
Tak budynek przy al. Grunwaldzkiej 97 wyglądał przed wojną. Na zdjęciu w środku babcia pana Wolfganga

   Muszę dodać jeszcze jedną historię. Gdy byłem w Elblągu, podczas jazdy moim luksemburskim samochodem, zatrzymała mnie policja za niedozwolone zawracanie na jednej z waszych szerokich ulic. Nie mówili po angielsku ani po niemiecku, a ja nie mówię po polsku. Poprosili o mój paszport, gdzie było napisane że urodziłem się w Elblągu. Jak to zobaczyli, uśmiechnęli się i powiedzieli „witamy w domu”. Nigdy tego nie zapomnę. Uścisk dłoni zamiast mandatu. Chciałbym im jeszcze raz za to podziękować.

Do moich wspomnień dołączam kilka zdjęć mojej rodziny sprzed wojny i z mojej wizyty w Elblągu w 1995 roku. Na jednym ze zdjęć jest moja babcia (stoi w środku), która odziedziczyła dom przy al. Grunwaldzkiej 97 po swoim ojcu i poślubiła Maxa Robillera. Moja mama stoi po prawej stronie na zdjęciu wykonanym w 1931 roku w parku Englisch Brunnen. Prześledziłem geneaologię mojej rodziny. Boninowie pochodzą z Graudenz (Grudziądza – red.), a rodzina Robiller z miejscowości Zinten (Cynty – miejscowość obecnie w obwodzie kaliningradzkim) i Kreis Heiliegenbeil (obecnie Mamonowo w obw. kaliningradzkim – red.). W obu rodzinach pokutowało takie przeświadczenie, że ich przodkowie pochodzili z Francji i przybyli na tereny Prus jeszcze za czasów panowania Fryderyka Wielkiego jako uchodźcy religijni.

Podejrzewam, że Robiller to niemiecka forma francuskiego nazwiska Robilliard, które jest popularne w Normandii. We francusko-kanadyjskich źródłach znalazłem kilka małżeństw Bonin-Robilliard. To bardzo dziwne, jak wszyscy jesteśmy pomieszani...

Wolfgang Fred Rump

tłum. RG

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Nam też nie jest wesoło. Co prawda nie jestem związany sentymentalnie tak jak pan Rump, ale urodziłem się w Elblągu w 1962 i pamiętam z dzieciństwa całkiem inne miasto niż teraz. Rozumiem oczywiście różne względy i ten całą elbląską niemożność(finansową?), ale miasto w wielu swoich dzielnicach przypomina sowiecki Kaliningrad. Dlaczego taki biedniutki Grudziądz nie wyburza starych kamienic, a u nas zniknęły już całe ciągi ulic - Browarna d. Dzierżyńskiego, Robotnicza, Dąbka i inne.
(2020.02.02)
Wielkie podziękowania dla Pana Wolfganga Freda Rumpa za tą historię. Mam nadzieję, iż my Polacy nigdy nie dożyjemy takich czasów aby wojna zmieniała nasze życie.
07zgłośsię (2020.02.02)
A więc to prawda jakże oczywista, czy to tak musi się kończyć historia Elbląga?
(2020.02.02)

info

44  
  6
Porownujesz Krolewiec do Elblaga??? Puknij sie w glowe czlowieku...
789 (2020.02.02)
Przepraszamy Pana Rumpa ze wywolalismy te wojnę. Bardzo żałujemy ze zakończyła się misja cywilizacyjna waszego wielkiego narodu na tych ziemiach.
(2020.02.02)
Skoro tu nie mieszkasz, nie masz wkładu w rozwój miasta to po co ta krytyka? Jeżeli chcesz coś zrobić dla Elbląga i mieć prawo się wypowiedzieć to zapraszamy może prezydent wysłucha.
księżyc (2020.02.02)
Głupio napisałeś. Gość wspomina odległe czasy gdy tu mieszkał i nie widzę tu żadnych pretensji o nic, Było co było. My też wspominamy dawne Kresy.
(2020.02.02)
se mieszkac na florydzie kazden jeden by chciał
FerdekK (2020.02.02)
Wszystkie dzieci są niewinnymi ofiarami wojen. Po każdej stronie konfliktu. O tym decydują dorośli, którzy wywołując wojny krzywdzą swoje własne dzieci również. Pamiętajmy o tym, zamiast podsycać nienawiść.
pacyfistka (2020.02.02)
Skoro jest właściciel, to czemu budynek pod zarząd myasrs został przekazany. Jeśli są dokumenty własności, to ZBK ma przeje...... Albo będzie musiał odbudować albo zrekompensować finansowo za zniszczenie i likwidację czyjejś własności.
OkuratnybKnur (2020.02.02)