Jedźmy na Wschód (w obiektywie Henryka Myślińskiego)
Na przełomie XX i XXI wieku popularna „siódemka” była jeszcze zwykłą, jednojezdniową drogą krajową nr 7, która łączyła Trójmiasto z Warszawą. U progu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej pojawiła się jednak szansa na gruntowną modernizację tej trasy i ułatwienie jazdy kierowcom. Niejako przy okazji w Elblągu wybudowano węzeł „Elbląg – Wschód”, likwidując raz na zawsze niebezpieczne skrzyżowanie ulicy Pasłęckiej z tak zwaną Berlinką.
Ale zacznijmy od początku. Na przełomie stuleci, w związku z planowanym przystąpieniem Polski do UE, zamierzano otworzyć nowe przejście graniczne Grzechotki-Mamonowo. To był tylko jeden z dużych projektów infrastrukturalnych, których realizację przewidywano w ramach integracji europejskiej. W planach była też budowa nowej „siódemki” jako dwupasmowej trasy szybkiego ruchu oraz modernizacja „Berlinki” (DK 22), łączącej Siódemkę z nowym przejściem granicznym. Kluczowym elementem układanki stała się konieczność wybudowania węzła drogowego, który spiąłby obie te ważne arterie.
Gdańska firma Transprojekt początkowo przedstawiła trzy propozycje lokalizacji. Wszystkie zakładały jednak budowę stosunkowo daleko od Elbląga. Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad żaden z tych pomysłów nie przypadł do gustu. Co ważniejsze, o zmianę planów mocno zabiegał ówczesny prezydent Elbląga, Henryk Słonina. Zależało mu, aby węzeł bezpośrednio łączył miasto z tymi ważnymi szlakami komunikacyjnymi.
Ostatecznie dopiął swego. Miasto podpisało umowę z GDDKiA, w ramach której zobowiązało się do wykupu gruntów od prywatnych właścicieli. To właśnie m. in. na ten cel zaciągnięto kredyt w wysokości 1,5 mln euro (co po ówczesnym kursie dawało kwotę 5,5 mln zł).
W marcu 2004 r. wykonawca – firma Skanska – wszedł na plac budowy. Robotnicy wznieśli trzy wiadukty o łącznej długości 150,5 metra (pięć przęseł), wyremontowali jeden istniejący wiadukt (jedno przęsło o długości 18 metrów) oraz rozebrali starą konstrukcję nad ul. Pasłęcką. W ramach prac ziemnych wykopano 117 tys. m3 ziemi i usypano 304 tys. m3 nasypów. Na 7 kilometrach nowej jezdni zamontowano 1450 tzw. kocich oczek i 7,5 km barier ochronnych, a całość rozświetliły lampy na 143 słupach.
Prace jeszcze trwały, kiedy w kwietniu 2005 roku lokalni działacze Ligi Polskich Rodzin wysunęli propozycję, aby patronem węzła był papież Jan Paweł II. Ostatecznie węzeł otwarto 31 sierpnia 2005 roku. Inwestycja kosztowała 6,5 mln euro, z czego aż 4 mln euro stanowiło dofinansowanie unijne.
Z przyczyn finansowych nie udało się wtedy wyeliminować wszystkich kolizyjnych skrzyżowań. Nie uniknięto też wpadki na starcie. Kierowcy mocno skarżyli się na niejasne oznakowanie, a zaledwie pół roku po otwarciu okazało się, że z nasypów osuwa się ziemia. Wszystkie usterki trzeba było na bieżąco poprawiać.
Henryk Myśliński, elbląski fotoreporter, uwiecznił na zdjęciach zarówno samą budowę węzła, jak i oficjalne uroczystości z okazji jego otwarcia. Warto zwrócić uwagę, że była to wówczas największa inwestycja finansowana z funduszy unijnych w naszym regionie.
Najważniejsze jednak, że przy okazji zlikwidowano „czarny punkt” na samochodowej mapie. Na dotychczasowym skrzyżowaniu ul. Pasłęckiej z DK 22 nagminnie dochodziło do niebezpiecznych wypadków. Dziś, oglądając te archiwalne zdjęcia, możemy zobaczyć, jak wielki skok cywilizacyjny wykonał Elbląg.