A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
rozsadny ty to na czasie za bardzo ze swoim nacjonalizmem nie jestes
hm.. taka prawda że w Elblągu po wojnie nic ładnego nie powstało.. Zawada, Nad Jarem, Kamionka, kawałek Zatorza, polibuda, Za Polibudą, trochę wieżowców, McDonald's, Hiper-nowa, WOK, hale sportowe, szkoły, kościół na Robotniczej.. domki jak z filmu o komunie.. place.. i to nieszczęsne Stare Miasto.. heh.
Wiecie co... kit to wciskanie nam teorii, że w Elblągu istnieje coś takiego jak Stare Miasto.
Termin "stare miasto" może być w tym przypadku używany dla określenia przestrzeni miejskiej, fragmetu miasta ulokowanego na ruinach historycznej zabudowy. Można zatem posługiwać się terminem, dac temu fragmentowi miasta taka nazwę. W ślad za tym nie idze za tym jednak żadna historyczn zabudowa, żadne kamienice, żaden ratusz. To wszystko jest nowe, może jest marzeniem o odrębności prowincjonalnej tradycji budownictwa. Ono było i wynikało z wielu czynników. To co jest dzisiaj w Elblągu jest "nowotworem", a nie naturalną tkanką. Po co kruszenie kopi o coś czego nie ma. Inna sprawą jest to, jak powinno wyglądać centrum dzisiejszego miasta, w jakim nurcie utrzymać tę "dominantę" w przestrzeń "city". I tu problem: niby-stare, czy po prostu nowe; paseizm czy modernizm?
Niektórzy internauci cierpią na alergię, gdy mówi się o narodowych tradycjach. Myśle, że dzisiaj, podobnie jak w czasach niebytu państwowego, należy troszczyć się o dziedzictwo wspólnotowe. Czy naśladownictwo starego jest stylem? - Nie jest i być nie może, bo styl to nie tylko zespół środków technicznych danej dziedziny sztuki, ale również cała jego nadbudowa, intelektualna, kulturowa, ekonomiczna. Ta w dzisiejszych czasach jest inna, niż dawniej bywało. Zabrakło mieszczan, kupców i żeglarzy dawnego Elblaga; nie ma też dawnych rajców, cechów i bractw. Po co więc nakładać "stary kostium" na teraźniejszość; po co pozory dawnego miasta, jak ono już takie nie jest jak dawniej i być nie może. Taki sentymentalizm w odniesieniu do architektonicznego "kostiumu" to sztuczność, to teatr; a jak wiadomo wspólczesny teatr unika dawnej scenografii (nawet do Szekspira).
Nie rozumiem, dlaczego to, co w Pasłeku i Braniewie nie jest godne, by wieńczyć przestrzeń publiczną miasta Elbląga. Przecież nie podobał się mieszkańcom neomodernistyczny, konkursowy projekt ratusza. Władze grzecznie zamówiły nowy, a teraz nie podoba się to, że jest on niemodny, bo utrzymany w nurcie wczesnego postmodernizmu, czyli udającego przeszłość, lecz młodszą sporo od stylu nieistniejacych już kamienic. Przecież to pasuje jak ulał, do otoczenia, które też udaje starocie. A dodatkowo można jeszcze rozbudowywać, dodawać kolejne przybudówki, jak przybędzie biurek.Trudno zaspokoić gusty mieszkańców. A to wszystko kosztuje.
Mnie w tej sprawie zadziwia sposób rozwiązywania problemów projektowych przez władze miasta. Ogłoszono konkurs i nie wybrano nagrodzonego projektu do realizacji. Na jakiej zasadzie wskazano autora nowej koncepcji, skoro nie uczestniczył on w konkursie. Przetargu też chyba nie było. Autor drugiego projektu nie chciał jak widać ryzykować (w odróżnieniu od autorów projektu konkursowego) i wydawać pieniędzy na projekt, który być może przepadłby w konkursie. Poczekał więc na czas pokonkursowy i w sprzyjających warunkach (obojętne czy "naturalnych", czy też "sztucznie" stworzonych) przyjął indywidualne zlecenie, podjął się zadania projektowego za odrębne, pewne pieniądze. W tej ratuszowej sprawie podważone są różne kryteria wartości: estetyczne (projekt nie jest dobry) i etyczne (sposób przyjęcia zlecenia). Dziwny ten świat..trzeba by zaśpiewać.
Ni pies, ni wydra...tylko tak moge skwitować to, co zobaczyłem na obrazku.
Jak można przyjmować do budowania taki projekt. Przecież to nie będzie ozdobą miasta, a pieniądze duże na to idą. Czy to ktoś opiniował, kto ma pojęcie o architekturze. Dla mnie, laika, to jest złe. Dobrze ktoś napisał: ni pies...
Oj kosztowny ten ratusz, kosztowny (i to w fazie projektowej, a co potem?)