Ogromna ilość mieszkańców naszego miasta postanowiła uczestniczyć w trzecim – ostatnim – wieczorze z okazji Dni Elbląga. Gęsto zaczęło się robić już sporo przed osiemnastą. Jak się okazało nie brakuje w naszym mieście miłośników twórczości pewnej pochodzącej ze Śląska Cieszyńskiego wokalistki. Występ Ewy Farnej w szczególności przyciągnął uwagę tej nieco młodszej części publiczności. W czasie swojego koncertu Ewa zagrała zarówno swoje utwory jak i covery popularnych piosenek innych artystów. Wśród tych ostatnich m.in. utwory Katy Perry. Za to z własnego dorobku mogliśmy usłyszeć największe hity uzdolnionej wokalistki: „Ewakuacja”, „Cicho” czy „Bez Łez”. Pomimo wczesnej godziny i młodego wieku Ewa z dużą wprawą rozruszała elbląską publiczność. Oczywiście nie zabrakło bisów a także odśpiewania wokalistce „100 lat” - z lekkim wyprzedzeniem - na obchodzone 12 sierpnia osiemnaste urodziny.
Przerwa po koncercie Ewy Farny poświęcona została głównie na ogłoszenia na temat zagubionych dzieci poszukujących swoich bliskich oraz na zrobione z wysięgnika wozu strażackiego zdjęcie wszystkich zebranych elblążan. Zdjęcie to ma zostać w przyszłym roku umieszczone - wraz z innymi pamiątkami mieszkańców naszego miasta - w „Skrzyni Czasu”, która następnie zostanie zakopana po to, aby za sto lat mogła świadczyć ówczesnym elblążanom o naszym życiu tu i teraz.
W czasie gdy my pozowaliśmy do zdjęć na scenie zainstalowała się ekipa pod kierownictwem Moniki Brodki. Laureatka Idola wróciła w ubiegłym roku ze znakomitą płytą „Granda”, którą zdecydowanie odcięła się od swoich wcześniejszych muzycznych dokonań. To odcinanie się widoczne było również w trakcie tego występu. Brodka skupiła się na utworach z najnowszej płyty, poprzednie traktując po macoszemu. Usłyszeliśmy m.in. „Szyszę”, „Grandę”, „Krzyżówkę Dnia”, „Syberię” czy zaśpiewany po francusku „Excipit”. W nowych - zaaranżowanych na modłę Grandy - wersjach usłyszeliśmy też „Miał Być Ślub” i „Ten” z poprzednich płyt. No i alternatywne wykonanie „King of my castle”. Świetny pełen ekspresji występ, niezwykle żywiołowa i roztańczona Brodka, znakomita muzyka będąca mieszanką folku, ambitnego popu i elektroniki zagwarantowały znakomitą zabawę. W ramach obowiązkowych bisów ponownie usłyszeliśmy zagrane wcześniej utwory.
[fotol]
Gwiazdą numer jeden tego wieczoru był zespół De Mono. Istniejąca już od ponad 20 lat formacja dobrze zanana jest elblążanom choćby dlatego, że kilka lat temu występowała u nas właśnie w ramach Dni Elbląga. A poza tym utworów tej grupy nie da się nie znać, chyba, że ktoś naprawdę nigdy nie słuchał radia. Nie mogło więc być mowy o tym, żeby Andrzej Krzywy i spółka nie dali rady zapewnić elblążanom porządnej zabawy. Zagrali swoje największe hity jak „Statki na niebie”, „Kochać inaczej”, „Żyj tylko chwilą”, „Asfaltowe łąki” czy ostatni singiel grupy „Póki na to czas”. O tym jak dobrze znane są piosenki De Mono niech świadczy fakt, że nie było wielu strof, które Krzywy musiał śpiewać sam. Publika przez większość czasu wytrwale go wspierała.
Ostatni wieczór tegorocznych Dni Elbląga zakończył pokaz laserowy. To miła odmiana od standardowych sztucznych ogni. Pewnie maniacy tychże poczuli się zawiedzeni ale z pewnością dostali w zamian coś równie interesującego.
To chyba najciekawsze muzycznie Dni Elbląga od lat. Każdy miał okazję znaleźć coś dla siebie, od muzyki klubowej, przez dźwięki alternatywne aż po największe polskie hity. Nie zawiódł też wybór lokalizacji, przynajmniej w mojej ocenie, dzięki czemu nie musieliśmy się taplać w błocie a miejsca było na tyle, że wystarczyło i na granie i dla publiczności, i na dodatkowe atrakcje – głównie gastronomiczne.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter