Dawno temu w Elblągu...zastrzelił się piekarz

15
30.06.2012
Dawno temu w Elblągu...zastrzelił się piekarz
Hotel Belvedere w Krynicy Morskiej (Kahlberg)
Gdy dzisiaj rano robotnicy szli ulicą Gwiezdną (niem. Sternstraße) do swojego miejsca pracy, w ogródku znajdującym się przy domku na ulicy Gwiezdnej 36 zobaczyli ciało zastrzelonego mężczyzny. Mężczyzna siedział na ławeczce. Jak się później okazało, były to zwłoki piekarza Paula Nidballa, który dzierżawił piekarnię w Krynicy Morskiej (niem. Kahlberg). Przybył on wczoraj wieczorem z Krynicy do Elbląga i nie wiedzieć czemu w nocy zakończył swoje życie. N. miał 28 lat, nie był żonaty i nie miał rodziców (ENN, piątek, 19.06.1914 r.).
Pogrzeb sześciu ofiar, które utonęły w rzece Elbląg
   Wczoraj po południu pożegnano sześć ofiar tragedii, która w niedzielę miała miejsce na rzece Elbląg. Na pogrzebie zgromadziło się wielu mieszkańców naszego miasta. Najpierw o godz. 14 po południu odbył się pogrzeb szewca Karla Snietka i jego dzieci 14-letniego Otto Snietka oraz 12-letniej uczennicy Fridy Snietka. Zmarłych pożegnano w szpitalnej kostnicy, a pochowani zostali w nowej części cmentarza przy kościele Trzech Króli mieszczącego się przy ulicy Sadowej (niem. Baumschulenweg), który to cmentarz niedawno został uroczyście otwarty. Przed trumną szewca Snietki kroczyli z wieńcem jego przyjaciele z ruchu socjaldemokratycznego, przed trumną dzieci maszerowała z wieńcem kwiatów m.in. szkolna koleżanka Fridy S. Każde dziecko niosło bukiet kwiatów w dłoniach. Pastor Krause zacytował wzruszający wers ze śpiewnika: „Kto wie, jak blisko jest mój koniec? Czas przemija, śmierć przychodzi nagle”. Wspomniał przy tym o pogrzebie, który miał miejsce również na tym cmentarzu 27 maja 1911 roku, kiedy to pochowano ojca i jego dwie dorosłe córki, którzy utonęli w wodach Krynicy Morskiej (niem. Kahlberg). Uroczyste pożegnanie zakończono modlitwą. Drugi pogrzeb rozpoczął się w kostnicy miejskiego szpitala o godz. 17, a zakończył na cmentarzu przy kościele Bożego Ciała. Kilkusetosobowa grupa ludzi wyszła na ulicę, by przejść przez nią w kondukcie pogrzebowym. W przypadku pierwszego pogrzebu rzecz się miała podobnie. Przed zamkniętym karawanem, w którym znajdowała się trumna ze szczątkami ucznia budownictwa okrętowego Kurta Haffike oraz jego trzyletniego brata Helmuta (szczątki spoczną w jednej trumnie), kroczyli uczniowie szkoły dokształcającej trzymając w rękach piękny wieniec, ostatni podarek dla swego współucznia Kurta H. Przed trumną Gartrudy Haffke kroczyła grupa jej współpracowniczek z firmy Löser und Wolff, które również niosły wspaniały wieniec. Po przybyciu konduktu pogrzebowego otworzono główną furtę cmentarza – wszystkie wejścia na cmentarz były od godz. 13 zamknięte, ponieważ już o tej godzinie zaczęły gromadzić się tłumy gapiów. Powstał niebezpieczny tłok. W tłoku tym został przyduszony mały chłopiec, którego uratował sierżant policji Grögel. Mowę pogrzebową wygłosił pastor Selke [...] (ENN, piątek, 19.06.1914 r.).
   
   Stanowisko bibliotekarza miejskiej biblioteki obsadzone
   Ponieważ wraz z powiększeniem elbląskiej miejskiej biblioteki zwiększyła się liczba obowiązków i nie wystarcza już pomoc bibliotekarza zatrudnionego pozaetatowo, miejskie korporacje zadecydowały o zatrudnieniu bibliotekarza na pełen etat. Magistrat wybrał na to stanowisko pana Teodora Lockemanna, doktora filologii, który stuprocentowo nadaje się na to stanowisko. Dr Lockemann urodził się w okręgu Einbeck. Skończył studia przyrodnicze i studia z literatury na uniwersytetach w Heidelbergu, Getyndze (niem. Göttingen) i w Lipsku (niem. Leipzig). Po skończeniu studiów pracował początkowo jako wolontariusz w bibliotece uniwersyteckiej w Jenie. Wkrótce został zatrudniony w charakterze pomocnika bibliotekarza w Niemieckiej Bibliotece w Lipsku. Jest to wielka instytucja, która została uroczyście otwarta w ubiegłym roku. Dr Leckmann, który w chwili obecnej jeszcze piastuje swoje stanowisko w Lipsku, obejmie nowe stanowisko w Elblągu z dniem 1 października. Przebudowa starego budynku celnego przy Placu Wolności (niem. Am Großen Lustgarten) na bibliotekę miejską jest już prawie zakończona. Wybudowano także magazyn, który mieści 50 000 tomów. W przednim budynku wybudowano czytelnię itd. Miejska biblioteka, która zawierała dotąd przede wszystkim dzieła naukowe, będzie funkcjonowała teraz jako Volksbiliothek (rodzaj biblioteki, dostępnej i przeznaczonej dla całej ludności, która umożliwia wypożyczenie wszelkiego rodzaju literatury) (ENN, sobota, 20.06.1914 r.).
   
   Krynickie życie
   W Krynicy (niem. Kahlberg) panuje teraz duży ruch i ożywienie. Wczoraj przy pięknej pogodzie i akompaniamencie skocznej muzyki przybyło tam Stowarzyszenie Rolnicze z Młynar (niem. Mühlhausen). Dziś w Belwederze [jest to nazwa hotelu (niem. Belvedere Hotel), który mieścił się kiedyś w centrum Krynicy na dość wysokim pagórku] odbędzie się elegancki wieczorek taneczny. Do Krynicy przybyło bowiem Stowarzyszenie Oficerów wraz ze swoimi damami i przywiozło ze sobą skorą do tańca młodzież. Na promenadach roi się od szykownie ubranych dam i panów, jak to bywa w szczycie sezonu. Wczorajszy koncert, który odbył się w hotelu Kaiserhof [Hotel „Kaiserhof” czyli „Cesarski Dwór” w Krynicy Morskiej zbudowany został już ponad 100 lat temu. Krynica Morska stanowiła raj i miejsce wypoczynku mieszkańców Prus Wschodnich, a przede wszystkim Elbląga. To elbląscy przedsiębiorcy zaczęli inwestować w infrastrukturę Krynicy Morskiej. To oni powołali w 1872 roku spółkę „Aktiengesellschaft Seebad Kahlberg” (A.G.S.K.), czyli Spółkę Akcyjną Kąpielisko Morskie w Krynicy Morskiej. W 1905 roku spółka ta postanowiła zbudować hotel Kaiserhof. Oto fragment arcyciekawej książeczki jaką napisał Dariusz Barton – „Dzieje kąpieliska i kurortu w Krynicy Morskiej”: „Hotel o nazwie „Cesarski Dwór” (Kaiserhof) wzniesiony – zgodnie z głoszonym sloganem reklamowym – jako pierwszy w świecie budynek na wierzchołku wydmy wysokiej. Budowa „Cesarskiego Dworu” pochłonęła ponad 100 000 marek, na samo wyposażenie wydano 20 340 marek. W rezultacie powstał imponujący przybytek noclegowy i salonowy z restauracją, salą balową, kilkoma salami klubowymi, biblioteką, łazienkami, windami, elektrycznym oświetleniem i obsługą znaną z uniżonej uprzejmości. Spełniano każde, nawet najdziwniejsze życzenia gościa, bez zmrużenia oka czy szemrania, szybko, elegancko i precyzyjnie”. W czasach PRL-u hotel nosił nazwę "Bałtyk". Częstym gościem byli tu ówcześni prominenci, w tym premier Józef Cyrankiewicz - http://photokrzysztof.blogspot.com/2010/08/marny-los-hotelu-kaiserhof-w-krynicy.html] pod batutą uwielbianego od lat pana Kromera, zyskał ogromny poklask. Krynicę odwiedzają codziennie szkoły i licea ze swoimi nauczycielami i nauczycielkami oraz wielu turystów (ENN, sobota, 20.06.1914 r.).
   
   Publikujemy teksty przypominające wydarzenia z 1914 roku, dziejące się w naszym mieście i okolicach. Dziś kolejne wiadomości z czerwca 1914. Przeglądamy stare numery „Elbinger Neueste Nachrichten”, korzystając ze zdigitalizowanych zasobów Biblioteki Elbląskiej.
   
tłum. DK

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
To już w 1914 wiedzieli, że będzie PRL i strony www - robi wrażenie, erg. napisz coś o profetycznych właściwościach ENN.
(2012.06.30)

info

0  
  0
Na widokówce widać, że do Krynicy Morskiej jeździli zamożni ludzie. Nie widać tam podlotków jak jest obecnie Czy ten hotel jeszcze istnieje. Bo ja go nie widziałem?. Może za rzadko bywam w Krynicy, a może kolumny rozebrali.
(2012.06.30)

info

0  
  0
Wnioskuję, że przed I WŚ każdy mógł mieć pistolet. Gdyby tak nie było to by się nie zastrzelił. Swoją drogą, dziwne są losy ludzi i miasta. Dziś pewnie grób tych tragicznie zmarłych osób, znajdzie się po przebudowie pod jezdnią. Kto by o tym wiedział w tamtych czasach.
(2012.06.30)

info

0  
  0
[2] Stanowisko bibliotekarza obsadzone… Theoder Lockemann został dyrektorem biblioteki miejskiej 1.10.1915 r. i był nim do 1.08.1926 r. – z Elbląga odszedł do biblioteki uniwersyteckiej w Jenie. Zapisał się w pamięci elblążan jako autor m. in. opracowania o sytuacji Elbląga po przejęciu go przez Prusy i o działalności kupców angielskich w mieście. [3] Krynickie życie… Hotel Cesarski Dwór (Keiserhof) został otwarty w 1906 r. a jego szefem został Meißner z Berlina a później Olga Engels. Miał oświetlenie elektryczne i bieżącą wodę. Był obok Hotelu Bismarck największym w Krynicy M. (75 łóżek) – po 1945 r. i wysadzeniu ozdobnej latarni morskiej wybudowanej w 1895 r. przez wybitnego elbląskiego architekta – Otto Depmeyera (m. in. wieża kościoła Św. Mikołaja w Elblągu) – wieżyczka Hotelu Cesarski Dwór służyła za miejsce latarni morskiej. Hotel podupadł mocno, został po 1990 r. zrewitalizowany a obecnie znowu nieciekawie wygląda. [4] Pastor Krause… . to Ernst Georg Krause, proboszcz nowomiejskiego kościoła Trzech Króli w l. 1912-1916.A pastor Selke… to Wolfgang Selke, który był drugim proboszczem w kościele Św. Anny w l. 1895-1906 a następnie proboszczem kościoła Bożego Ciała w l. 1906-1916.Był założycielem i honorowym prezesem Elbląskiego Związku Głuchoniemych (zał. 3.10.1898). Z jego inspiracji wybudowano i poświęcono w 1914 r. obszerny gmach Związku Głuchoniemych przy ul. Królewieckiej 106 (dzisiaj policja).
erg. (2012.06.30)

info

0  
  0
C. d. - A był to kurort Elbląga, tak jak Mielno jest dla Koszalina, Świnoujście dla Szczecina a Ustka dla Słupska. Do litewskiej Pałangi ma się dzisiaj Krynica M. tak jak W-wa do Złotej Pragi. A przed 1945 r. Krynica M. była oblegana przez elblążan, którzy przybywali do kurortu w 99 % statkami, gdyż granica z Wolnym Miastem Gdańskim (Jazowa, Przebrno) skutecznie ich od podróży lądowej odstręczała. A więc osiągano Krynicę M. m. in. parowcem „ Preußen” zwanym „ flądrą” , „ Möwe” , „ Schwalbe” , „ Flora” i innymi statkami. Po powrocie do Elbląga, podtrzymywano dalej nastrój wypoczynku i sjesty, tańcząc i bawiąc się u Kalweißa (dzisiaj placówka SG). A tytułowy Hotel Belvedere? Latem służył aktorom elbląskiego teatru jako Kurtheater podczas występów dla kuracjuszy i urlopowiczów.
erg. (2012.06.30)

info

0  
  0
[1] Hotel Belvedere – kartka tytułowa. Najstarsze kartki pocztowe z Krynicą M. pochodzą z wydawnictwa W. A. Zipp i Następcy, czyli z ok. 1890 r. Patrząc na zamieszczoną kartkę trudno doszukać się profetycznych właściwości Krynicy M. teraz i w dłuższej perspektywie. Podobnie jak Elbląg po wojnie (zniszczenia, rozbiórki, kretyńska granica w Prusach Wsch. etc. ) tak samo i Krynica M. nie może podnieść się z powojennego PRL-upadku. Jeszcze widać wokół budy wypoczynkowe z których tchnie stęchlizną z okresu późnego Gomułki a na „ powitanie” – przy dawnym Aktien-Mole albo Neue Mole (a było jeszcze Zedler-Mole (przy obecnym Hotelu Kahlberg) i Kaiserlische Mole) wita gości przypływających statkami jarmarczna – odpustowa tandeta i zgiełk disco-polo. Krynica nie doczekała się do dzisiaj promenady (w 1936 r. miała ona 2300 m długości), nie odbudowano parku zdrojowego, gdzie kiedyś były południowe fajfy i grała orkiestry Stahnke, Pelza itd.
erg. (2012.06.30)

info

0  
  0
zaiste. ..
Kloosky de Mare (2012.07.01)

info

0  
  0
Z racji komuchowatych czasów w dzieciństwie i młodości nie było nam dane (mnie i moim rówieśnikom) odwiedzać obce kraje i swobodnie poruszać się po Europie, dlatego też Krynica Morska była synonimem Baden Baden i wszelakich wydumanych atrakcji letnich - choć jej w tym okresie siermiężny obraz ze standardu tow. Wiesława nie był powalający. Jednakże, gdy obecnie nawiedzam to miejsce jak je Erg słusznie nazywa "odpustowej tandety i zgiełku disco-polo" nie mam zbyt budujących opinii o miejscowych samorządowcach, ale i o tych, którzy to miejsce odwiedzają. Bo tak jak w przypadku Elbląga, Kolei Nadzalewowej, Kadyn i wielu pomników kultury materialnej minionych czasów muszę się wstydzić za mych krajan, którzy z własnej nieprzymuszonej tępoty spostponowali te nieraz perełki, jedyne w swoim rodzaju miejsca, miasta i obiekty.
AborygenMiejscowy (2012.07.01)

info

0  
  0
Fajnie było kiedyś w Krynicy M. Dojezdżało się PKS, wracało się ostatnim kursem albo zostawało się na noc na plaży. Fajne to były te lata 80-te. No wiadomo PRL, zabójstwo ks. Zycha (wątek utonięcia głoszony w telewizji PRL) ale klimat odpoczynku, zabawy był jakiś inny, chyba lepszy. Interwencje Milicjantów jeżdżących gazikiem od dancingu do dancingu, tanie obiady w barze koło dawnego dworca PKS, ryba w przystępnej cenie. Dziki dopiero za 20 lat powychodziły z lasu do centrum, a to wszystko przez żarcie wyrzucane do śmietników. dawniej jedzenie się szanowało i dzik musiał sobie w ziemi pogrzebać.
(2012.07.01)

info

0  
  0
Tak. Bardzo rzadko zgadzam się z Aborygenem ale ma słuszną rację. Upodlenie takich miejsc nastąpiło po 89 roku, kasety z muzą polo a w niedalekiej przyszłości szmira i chała z chińskich prowincji doprowadziły do samo zagłady tak ciekawych historycznie miejsc ze 150-letnią tradycją. Stragany z "tandetą" wdarły się w każdy zakątek naszej historii i nic już tego nie zmieni. Pozdrawiam. jun
(2012.07.01)

info

0  
  0