Zamechowski Czerwiec 1976 (Pierwsza połowa „dekady Gierka”, czyli miłe złego początki, odc. 1)
Kluczem do zrozumienia tego, co wydarzyło się w Czerwcu 1976, jest uzmysłowienie sobie, co działo się w Polsce przez pięć wcześniejszych lat. Pomimo pozornych podobieństw do Grudnia 1970, protesty robotnicze Czerwca 1976 miał inny charakter. Skrótowo można powiedzieć, że Grudzień 1970 był protestem przeciw realnej biedzie i eksploatacji pracowniczej. Natomiast Czerwiec 1976 był buntem przeciw utracie chwilowo polepszonych warunków bytowych.
Pomysł ekipy E. Gierka na „drugą Polskę”
W 1971 r. ekipa niedawno wybranego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka sformułowała nową politykę społeczno-gospodarczą, tzw. strategię przyspieszonego rozwoju gospodarczego i społecznego Polski, zakładającą szybki wzrost gospodarczy z jednoczesną poprawą materialnych warunków życia społeczeństwa.


Po tragicznych wydarzeniach Grudnia 1970 (który miał swoją odsłonę również w Zamechu), celem szybkiej poprawy nastrojów społecznych, nowa ekipa rządząca wdrożyła w życie inny styl kierowania gospodarką. Reprezentował go kolejny plan pięcioletni – już szósty w historii PRL plan gospodarczy obejmujący lata 1971–1975. Postanowiono go zrealizować za pomocą kredytów zagranicznych, które planowano spłacać eksportem nadwyżek produkcyjnych wytworzonych dzięki nowoczesnym inwestycjom w przemysł i rolnictwo na bazie zachodnich inwestycji. Plan ten przewidywał wykorzystanie w rozbudowywanej gospodarce zwiększonej siły roboczej, będącej efektem powojennego wyżu demograficznego. W latach 1971–1975 na rynek pracy trafić miało aż 1,6 mln młodych ludzi, a do 1980 roku kolejne 1,2 mln.



Ożywienie gospodarcze rzeczywiście nadeszło. Polska stała się wówczas wielkim placem budowy, na którym realizowano ambitne przedsięwzięcia oparte o zachodnie licencje. Kupowano je za kredyty zaciągane w bankach państw zachodnich z przekonaniem, że są to tanie i łatwe do spłaty kredyty.
Do sztandarowych inwestycji należały budowa kopalni w Zagłębiu Lubelskim i Bełchatowie, budowa Rafinerii Gdańskiej, Portu Północnego, kompleksu chemicznego w Policach, walcowni w Nowej Hucie i Częstochowie, elektrowni – w Kozienicach, Dolnej Odrze, Bełchatowie, cukrowni w Łapach, zamrażalni owoców w Płońsku, szeregu nowoczesnych zakładów mięsnych oraz proszkowni mleka. Oprócz tego zrealizowano wówczas szereg nagłośnionych propagandowo, ważnych dla narodu projektów w tym odbudowa Zamku Królewskiego i Zamku Ujazdowskiego w Warszawie, budowa Trasy Łazienkowskiej, budowa warszawskiego Dworca Centralnego, trasy szybkiego ruchu Katowice – Warszawa (tzw. „gierkówka), czy budowa pierwszej w Polsce linii kolejowej dużych prędkości CMK. W Konstantynowie zbudowano najwyższy maszt radiowy na świecie o wysokości dwóch wież Eiffla, dzięki czemu Polskie Radio można było odbierać na całym świecie.
Dzięki zakupionym wówczas licencji uruchomiono produkcję popularnego Fiata 126p (legendarny „maluch”), silników Perkins, silników Leyland dla autobusów i ciężarówek (co dało początek marce Jelcz), autokarów Berliet, traktorów Fergusson, napojów Coca-Cola (slogan reklamowy z epoki głosił „Coca-cola to jest to!”) oraz wyrobów tytoniowych Marlboro, telewizorów kolorowych Thomson. W oparciu o licencje powstawały nowoczesne instalacje chemiczne do produkcji nawozów sztucznych, a także liczne inwestycje w przemyśle stoczniowym, maszynowym (w tym dla Zamechu licencja na turbiny parowe 360 MW) i metalurgicznym. Nie wolno zapominać, że wszystkie te licencje znacznie rozwinęły Polskę technologicznie.
„Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”
Dzięki pożyczkom i licencjom wzrosła produkcja przemysłowa oraz rolna. Sklepy zapełniły się artykułami pochodzenia zagranicznego. Zwiększył się dostęp do dób uznawanych dotychczas za luksusowe (np. magnetofony i telewizory kolorowe). Systematycznie rosnące płace uruchomiły - ćwierć wieku po zakończeniu wojny! - popyt i apetyty konsumpcyjne na niespotykaną dotychczas skalę, co szczególnie znalazło swoje odzwierciedlenie w zwiększonej konsumpcji mięsa. Do dziś funkcjonuje jeszcze wspomnienie „szynki jak za Gierka”.


Rozwój kraju w latach 1971–1975 przejawił się we wzroście dochodu narodowego o ok. 60%. Jednocześnie średnia płaca krajowa wzrosła o ponad 80%! Zliberalizowano niektóre przepisy – np. Polacy jako jedyni w państwach bloku wschodniego mogli zakładać specjalne oprocentowane konta dolarowe i dokonywać zakupów za waluty w sieci sklepów Pewex.
Był to też czas modernizacji polskiej wsi. Wprowadzono powszechną opiekę zdrowotną dla rolników, ustanowiono korzystniejsze warunki skupu produktów rolnych i zniesiono ich obowiązkowe dostawy, rozluźniono przepisy sprzedaży i nabywania gruntów rolnych, wprowadzono emerytury dla rolników bez następców na gospodarstwach, zarzucono system reglamentacji węgla i pasz dla rolników indywidualnych. Wszystko po to, by pobudzić sektor rolnictwa indywidulanego do zwiększonej produkcji rolnej na eksport i rynek wewnętrzny.


W celu poprawy warunków bytowych społeczeństwa, rozpoczęto na masową skalę budowę osiedli mieszkaniowych z prefabrykowanych wielkich płyt, dzięki czemu oddano do użytku najwięcej mieszkań w historii Polski. W 2,6 mln mieszkań zamieszkało 10 mln Polaków. Hasło „Polska krajem, w którym każda rodzina ma mieszkanie” wydawało się wówczas dosyć realne.
Szeroko lansowane przez władze hasła propagandowe, np. „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej” i „Razem budujemy drugą Polskę”, miały przekonać społeczeństwo o znakomitych perspektywach dalszego rozwoju kraju, który okrzyknięto „10 potęgą gospodarczą świata”.
Oznaki kryzysu
Tymczasem gospodarka dostawała zadyszki. Powoli narastał kryzys gospodarczy spowodowany niewydolnym systemem planowania. Przyspieszony wzrost gospodarczy okupiony był szybko rosnącym długiem, który zaczął lawinowo narastać.
Zawiodła nadzieja na zwiększenie produktywności w efekcie wejścia w dorosłe życie dzieci z powojennego „baby boom”. Zwiększoną liczebność siły roboczej ograniczała niska wydajność i organizacja pracy. Wbrew temu, co głosiła ówczesna propaganda, łatwo dostępna praca często była nielubiana i nieszanowana. Dość rozpowszechnione było pijaństwo i niska dyscyplina. To wówczas utarło się powiedzenie „Czy się stoi czy się leży - 2 tys. się należy”.


By pobudzić wydajność pracy, władze rozszerzyły propagandę medialną. Do załóg poszczególnych zakładów pracy zaczęto wysyłać oficjalne listy od pierwszego sekretarza z prośbą o zwiększenie produkcji. W odpowiedzi załogi zobowiązywały się do podjęcia wyzwań i deklarowały cele, jakie chcą osiągnąć w zakresie dodatkowej produkcji. Poza listami wysyłano również krótkie telegramy z pozdrowieniami i gratulacjami od Edwarda Gierka. Do hut i fabryk wysyłano ekipy telewizyjne oraz radiowe, wypłacano załogom premie, w zamian za dużą wydajność obiecywano nowe inwestycje i dodatkowe dostawy surowców oraz innych materiałów niezbędnych do zwiększenia produkcji. Za szczególne osiągnięcia oraz w uznaniu dorobku i zaangażowania przyznawano odznaczenia. Miało to jednak tylko krótkotrwały efekt mobilizacji. Odnotowywany początkowo przyrost produkcji wpadał niebawem w stagnację, a następnie recesję.
Owszem powstawały setki tysięcy mieszkań rocznie, natomiast zaczęło brakować mebli, wykładzin podłogowych, dywanów, sprzętu AGD oraz RTV itd. Nowe mieszkania były zatem ubogo urządzone i pozbawione nawet podstawowych sprzętów. To wywoływało frustrację.


Jednocześnie nastąpiło całkowite oderwanie cen detalicznych żywności od kosztów produkcji. Stałe i niskie ceny produktów oraz szybki wzrost dochodów ludności spowodował powstanie powiększającej się luki między popytem i podażą. Załamanie wzrostu produkcji rolnej nastąpiło w 1975 roku przy wciąż wzrastających potrzebach konsumpcyjnych. Jedynym wyjściem była podwyżka cen.
Elbląskie i zamechowskie „dolce vita”
Wszystkie opisane powyżej aspekty gospodarki krajowej miały swoje prawie wierne odbicie w Elblągu i w Zamechu. Odsłona elbląskiego „cudu gospodarczego” odbywała się w ramach wielkiego planu inwestycyjnego towarzyszącego realizacji uchwały rządowej 40/72. Na slajdach przedstawiam zamechowskie realia pierwszej połowy lat 70. XX w. Było to preludium do protestów robotniczych, które miały miejsce w Czerwcu 1976.

cdn. Daniel Lewandowski
W drugim odcinku przedstawię charakter i przebieg protestu robotniczego w Zamechu w czerwcu 1976 oraz jego następstwa.
Źródła z jakich korzystałem przy tworzeniu tego opracowania:
Wszystkich zainteresowanych powojennymi dziejami Elbląga, a w szczególności jego przemysłem zachęcam do kontaktu pod adresem daniel.lewandowski1967@gmail.com. Liczę też na dzielenie się ciekawymi wątkami, które mogłyby się stać inspiracją do dalszych opowieści o Zamechu.
Zachęcam ponadto do zapoznania się z moimi wcześniejszymi, tematycznie związanymi z Zamechem publikacjami internetowymi: