Do zdarzenia doszło na wysokości miejscowości Janów w miejscu, w którym tydzień temu miał miejsce
śmiertelny wypadek, w którym zginęły trzy osoby. Trzy pojazdy biorące udział w kolizji jechały w stronę Warszawy. Z ustaleń policji na miejscu zdarzenia wynika, że kierujący pojazdem peugeot 306 jadąc za innymi samochodami w kolumnie zahamował około 500 metrów przed zdarzeniem drogowym, które miało miejsce około godziny wcześniej (tam ford mondeo uderzył w barierę ochronną - ofiar nie było - red.). Jadąca za peugeotem kierująca hondą cr-v zatrzymała się za nim . Następnie w tył hondy ze sporą siłą uderzyła toyota corolla przesuwając ją do przodu na tyle, że ta uderzyła w tył peugeota 306.
[fotoc]
Na miejsce wezwano karetkę pogotowia ratunkowego. Strażacy przyjechali bezpośrednio z kolizji przy której byli godzinę wcześniej. Peugeotem podróżowały dwie osoby, hondą trzy a toyotą pięć w tym dwójka dzieci, które podróżowały w fotelikach i były przypięte pasami. Ratownicy medyczni na szczęście nie stwierdzili u nikogo z biorących udział w zdarzeniu poważniejszych obrażeń - nikt nie wymagał hospitalizacji. Policjanci ukarali kierowcę toyoty jako sprawcę kolizji mandatem karnym, zatrzymali też dowody rejestracyjne wszystkich trzech biorących udział w kolizji pojazdów. Ruch na "siódemce" przez kilkadziesiąt minut odbywał się wahadłowo.
Dodać należy, że na odcinku tym obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/godz. oraz zakaz wyprzedzania. Gdyby wszyscy kierowcy stosowali się tam do znaków drogowych - z pewnością nie dochodziłoby na tym odcinku do tego typu zdarzeń.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter