A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Rolnicy nauczyli się przez wiele lat korzystać z zasobów wodnych nie ponosząc żadnych kosztów i nie patrząc na zwierzęta żyjące w rzece. Fakt żuławy to obszar na którym można zwiększyć sobie plon dwu a nawet trzy krotnie poprzez nawodnienie (żaden rolnik się tym nie chwali). To jest luksus o którym nie mogą nawet pomarzyć rolnicy z innej części kraju. Więc zachodzi pytanie skoro producenci w innych gałęziach gospodarki płacą za gaz, prąd i media dla czego rolnik ma nic nie płacić? Dla czego nawet nie wyrobią sobie stosownych pozwoleń? Czy w elektrowni też tak brykają?. Argumentując że nigdy nie płacił? - co na to rolnicy np z Wielkopolski? W dodatku na tym regionie zaczął występować proceder podlewania sobie upraw i żądania odszkodowań?. Może by ktoś zajął się tym procederem? Taki sabotaż rolniczy jest intresujący?
Kradli wodę tyle lat, nic dziwnego że się wkurzył.
Kradli wodę tyle lat, nic dziwnego że się wkurzył.
Co znaczy podlewac ponadnormatywnie?
Mam pytanie i proszę o możliwie rzeczową odpowiedź.
Była susza w 2018 roku i rząd przeznaczył około dwóch miliardów na odszkodowania dla rolników.
Skoro rolnicy dostali pieniądze dlaczego owoce i warzywa są tak drogie???
Skoro jest mało plonów to rolnicy dostają za nie więcej, a skoro dostają więcej to dlaczego dostali odszkodowanie?
To tak jakby dostali pomoc dwa razy.
Gdyby wszystko obrodziło ziemniaki byłyby po np 1,50 zł i rolnik który miał 100 ton dostałby za nie 150 tys.
Jeśli teraz są po 2,90 to wystarczy ze sprzeda 60 ton a do tego dostał jeszcze odszkodowanie za suszę. Wiec to miastowi płaca dwa razy- najpierw w podatkach aby budżet miał na dopłaty a później w cenach bo drogie plony.
A dlaczego mają płacić? Wody są po to, żeby z nich korzystać zawsze to było darmowe poza tym jak ktoś ma swoją studnię czy staw/jezioro, to też nie płaci. Jak Będzie płacić to potem ostatecznie konsument zapłaci za to w sklepie, bo będzie miał wyższe ceny. Kiedyś nie trzeba było żadnych pozwoleń i certyfikatów i dzisiaj powinno tak być tak jak jest w USA, co znajdziesz w swojej ziemi jest twoje i co płynie przez twoją ziemię też.
Na początku art. Pomyślałem że komuś "Pan marchewka" zaszedł za skórę. Na końcu ładnie to napisano :) a inną sprawą jest że te zasuwy można samemu otworzyć kluczem - przecież tam nikt tego nie pilnuje a prawo tego nie reguluje. Ten kto chce to wie gdzie one się znajdują, tzn. po lewej stronie przed mostem w Szopach jadąc od strony Jegłownika.
Ps. "Wody Polskie" ten twór nie tylko tym mieszkańcą daje się we znaki. Współpraca z PZW też nie jest najlepsza.
Nieuchronnie PSL
To bardzo proste, bo dostają tylko za te plony, które spełniają kryteria jakościowe co z tego, że ma plon jakiś skoro nie nadaje się on do bepośreniej konsumpcji deserowej np jabłka takie kosztują kilka zł, a w wyniku suszy owoce są male i niekształtne dlatego zamiast po kilka zł są sprzedawane po kilka gr/ kg jako przemysłowe. To że cena jest wysoka nie oznacza, ze rolnik ma towar spełniający wymogi, aby taką cenę uzyskać tak samo w zbożu co z tego, że cena jest wyższa jak ziarno jest drobne i nie nadaje się na zboże konsumpcyjne tylko idzie na paszowe, bo ma za mało białka, za słabe parametry opadania i przez to ceny żywności rosną. To samo z tymi ziemniakami, które wymieniłeś co z tego, że będzie miał te 60 ton zamiast 100 jak większość z tego to małe bulwy, które nie nadają się do konsumpcji. Poza tym 2,90 to cena w sklepie, a nie w skupie, w skupie jest kilkadziesiąt gr/kg ziemniaka.
Masz rację - ale po części. Bo owszem rolnicy i to Polscy niszczyli to co za niemca działało. Ale nie obecny rolnik, a jego ojciec lub rzadziej dziadek, za co obecny rolnik "cierpi".
Dokładnie to było tak, że w latach po 46 przyjeźdżali tu osiedleńcy przeważnie z okolic Radomia, wchodzili na gospodarstwa wyposażone w wodę z hydroforu prąd mieli z koni chodzących w koło po padoku. I teraz nie wiem, czy nie wiedzieli jak to działa, czy ze złości na niemców po prostu to niszczyli, co skutkowało tym, że jadąc na wakacje do babci w latach 90 (od 46 trochę minęło) wodę przywoziliśmy co rano z mleczarni w Nowym Dworze Elbląskim w kanach, taka wymiana mleko na wodę. I tak było z polami jak wpadli z końmi to orali jak popadnie (często po%) jak najbliżej rowów, jak się pojawiły c360 to jadąc przez pola rów dla nich nie istniał (piszę o rowach nie kanałach głównych). Kosili rowy tak, że z roku na rok rów był łąką, nikt ich nie czyścił nie pogłębiał mimo, że mieli cyklopy lub białoruśki służące do wyworzenia obornika, do czyśczenia rowów się ndawały, ale nikomu to nie było potrzebne, a teraz jest lament. Aaaaa i samo zakopanie Fiszewki w miejscu torowiska nie jest bez znaczenia dla obecnej sytuacji. Ni czynne torowisko, ni przepustowa Fiszewka.