- Poznaliśmy się naprawdę, kiedy byłem rzecznikiem prasowym pierwszego Zarządu Miasta, a Mirosław Dymczak był dziennikarzem i kierownikiem „Głosu Elbląga” i reprezentował trochę tamtą, poprzednią władzę. To było niesamowite, że nie było między nami dystansu, aluzji. Była z jego strony zawsze chęć podpowiedzi, by zawsze działo się coś nowego – wspomina Mirosława Dymczaka Juliusz Marek, właściciel Telewizji Elbląskiej, propagator lokalnej historii. - To między innymi z jego inicjatywy powstały gazety elbląskie. Koordynował, podpowiadał, pomagał, był ciągle aktywny. A przy tym sam był niezwykle skromny. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy ze sobą na temat kroniki filmowej z 1959 roku, którą w końcu udało się po wielu latach zdobyć i pokazać w kinie Światowid. Zapraszałem pana Mirka do kina, bo chciałem go tak po ludzku uhonorować, podziękować za to, co zrobił dla miasta. W ostatniej chwili zadzwonił, mówiąc, że nie może przyjść. Nie wiem, co było przyczyną, ale podejrzewam że to po prostu była skromność. Zapamiętam go jako człowieka, który przykładał palec do każdej inicjatywy w mieście od końca lat 50. po współczesność. Który zawsze służył dobrą radą. To była dusza Elbląga, całym sercem elblążanin. Mówiliśmy w naszym dziennikarskim świecie o panu Mirku, że jest nestorem korpusu dziennikarzy.
Mirosława Dymczaka pożegnała rodzina, przedstawiciele władz i znajomi (fot. MS)
- To była osoba stanowcza, z charakterem, konsekwentna. Przez całą swoją karierę dziennikarską nigdy nie pisał na maszynie, nie używał komputera, nie stosował innowacji. Do pisania używał długopisu, nawet jako rzecznik prasowy prezydenta wysyłał informacje do dziennikarzy pisane odręcznie – mówi o Mirosławie Dymczaku Jerzy Kuczyński, najbardziej doświadczony obecnie dziennikarz w Elblągu. - Był zafascynowany sportem, należał do zarządu Olimpii Elbląg. To za jego sprawą do klubu jako trenera ściągnięto Wojciecha Łazarka, który doprowadził do historycznego awansu zespołu do II ligi w latach 70. Jako działacz zajmował się piłką nożną i podnoszeniem ciężarów. Również jego zasługą było to, że mieliśmy w ciężarach kilku reprezentantów Polski. O tym się głośno nie mówi, ale to dzięki Mirkowi wielu sportowców Olimpii otrzymało spore wsparcie socjalne od ówczesnych władz miasta. Po prostu dbał o zawodników.
Mirosław Dymczak miał 83 lata. Był zasłużonym działaczem kultury i sportu, dziennikarzem, samorządowcem, rzecznikiem prasowym prezydenta Elbląga, gdy miastem zarządzał Witold Gintowt-Dziewałtowski i Henryk Słonina. Więcej na temat Mirosława Dymczaka
przeczytasz tutaj.