Po sobotnim spotkaniu pozostał duży niedosyt. Zarówno nasze zawodniczki, jak i opuszczający halę kibice mieli świadomość, że Dania była zespołem do pokonania.- Była super atmosfera na trybunach, szkoda, że naszym nie udało się wygrać. Grały bardzo dobrze w obronie ale słabo w ataku- powiedział po spotkaniu kibic naszej reprezentacji.
Oba zespoły przystąpiły do meczu bardzo zdenerwowane. Na parkiecie mnożyły się błędy, a gdy zawodniczki oddawały rzuty doskonale spisywały się bramkarki. W duńskiej bramce bardzo dobrze broniła Karin Mortensen, a w polskiej ekipie przez całe spotkanie zdecydowanie najlepszą zawodniczką była bramkarka SPRu Lublin Anna Baranowska. Przez osiem minut obie drużyny zdobyły zaledwie po jednym golu. Później było nieco lepiej, jednak w pierwszej połowie kibice mogli częściej podziwiać grę defensywną niż celne rzuty. Kto wie jakim wynikiem zakończyłby się mecz, gdyby nasze zawodniczki lepiej wykonywały rzuty karne. W pierwszej odsłonie bramkarka Danii obroniła dwa rzuty z siedmiu metrów Karoliny Kudłacz i jeden Joanny Dworaczyk. Dunki długo prowadziły, lecz dzięki doskonałym interwencjom Anny Baranowskiej, nasza drużyna jeszcze przed przerwą odrobiła straty i doprowadziła do wyniku 8-8.
W drugiej połowie polskie szczypiornistki cieszyły się jedynie po pierwszej akcji, gdy bramkę zdobyła Katarzyna Koniuszaniec. Później było już wiele gorzej. Rywalki rzuciły osiem goli z rzędu i było wiadomo, że nie przegrają tego spotkania. Biało-czerwone nie trafiały z dogodnych pozycji, popełniały wiele niewymuszonych błędów i traciły gole po kontrach przeciwniczek. Nadal bardzo dobrze broniła Baranowska, jednak piłki po jej interwencjach często padały łupem rywalek, co pozwalało im przygotowywać nowe akcje i podwyższać przewagę. Bardziej doświadczone Skandynawki kontrolowały mecz i wygrały pierwszy mecz w Elblągu 23-16, czym wypracowały sobie doskonałą zaliczkę przed rewanżowym spotkaniem, które odbędzie się 12 czerwca w Randers.
[fotoc]
Polska grała bardzo dobrze w obronie, ale nie wykorzystała swoich szans w ataku. Nasze zawodniczki zapowiadają, że nie poddadzą się i że jadą do Danii po zwycięstwo, jednak o odrobienie siedmiu bramek straty z pierwszego spotkania będzie bardzo ciężko.
Powiedzieli po meczu:
Kim Rasmussen (trener Polski)- Myślę, że mieliśmy dziś szansę wygrać. Graliśmy przeciw jednej z najlepszych defensyw na świecie oraz przeciw doskonałej bramkarce. Mieliśmy swoje szanse, ale zabrakło nam skuteczności. W drugiej połowie Dania zagrała inaczej i niestety nie byliśmy na to przygotowani. Nie wracaliśmy, straciliśmy wiele goli po kontratakach. Będziemy chcieli wygrać na wyjeździe. Oczywiście o odrobienie siedmiu bramek będzie bardzo ciężko, ale jedziemy tam po zwycięstwo.
Joanna Dworaczyk- Na początku drugiej połowy nie wykorzystałyśmy sytuacji do rzucenia bramek i Dunki to skrzętnie wykorzystały. Po tym jak nam odskoczyły było nam ciężko gonić wynik. Przegrałyśmy pierwszy mecz, ale nie poddamy się w rewanżu i będziemy walczyły o zwycięstwo.
Christina Krogshede (Dania)- Pomimo wysokiego wyniku mecz nie był wcale łatwy. Rywalki zagrały bardzo twardo w obronie i było nam bardzo ciężko. Musimy popracować przed rewanżem by lepiej sobie z tym radzić. Wygrałyśmy pierwszy mecz bardzo wysoko, ale do rewanżu przystąpimy nie pamiętając, że mamy tyle bramek zaliczki. Każdy mecz jest inny i musimy walczyć do końca.
Polska: Baranowska - Kudłacz 5, Koniuszaniec 2, Semeniuk-Olchawa 2, Byzdra 1, Dworaczyk 1, Gleń 1, Niedźwiedź 1, Obrusiewicz 1, Pielesz 1, Stachowska 1, Polenz, Wilamowska, Zalewska.
Dania: Mortensen - Krogshede 5, Norgaard 5, Skov 5, Troelsen 4, Augustesen 2, Kviesgaard 1, Moller 1, Dalby, Jorgensen, Kristensen, Kristiansen, Melgaard, Thorsgaard.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter