Kino „Stoczniowiec” – jest jedyne w Elblągu, liczącym ponad 60 tys. mieszkańców. Wypadałoby się zatem spodziewać, że przynajmniej wszystko w nim jest bez zarzutu. A jednak proszę:
W tym tygodniu byłem w „Stoczniowcu” na filmie „Wróg publiczny nr 1”. Spacerując po poczekalni przed rozpoczęciem seansu zauważyłem, że w holu, gdzie sprzedawane są bilety, tynk na suficie odstaje i prawdopodobnie już niedługo spadnie komuś porządna porcja tynku na głowę (może już spadła). W kinie tym, zanim rozpoczną wyświetlanie filmu, zebrana na sali publiczność musi słuchać prawdziwie kociej muzyki. Z rozlegających się dźwięków i pisków łatwo można wywnioskować, że po prostu płyty i igły są bardzo zużyte. Nic w tym dziwnego, bo od zamierzchłych czasów nadawane są te same płyty.
Prosimy kierownictwo „Stoczniowca”, by dla dobra elblążan zlikwidowało te braki.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter