W odc. 1 przedstawiłem genezę Czerwca’76. W niniejszym artykule opisuję przebieg strajku w Zamechu, wydarzenia bezpośrednio go poprzedzające oraz te, które po nim nastąpiły. Czynię to w formie kalendarium:
- Początek czerwca 1976 – KC PZPR wraz z grupą redaktorów naczelnych i dziennikarzy opracował kampanię propagandową towarzyszącą wprowadzaniu podwyżki cen, przy czym czyniono wszystko, by określenie „podwyżka cen” zastąpić innymi sformułowaniami typu „nowe ceny”. Wiadomości, komentarze oraz teksty ekonomiczne w mediach miały przygotować społeczeństwo do zaakceptowania dużych podwyżek cen. W prasie lokalnej i ogólnopolskiej pojawiły się informacje o wysokim bezrobociu w Europie i Ameryce Północnej, kryzysie żywnościowym i wzroście cen żywności na świecie.

- 22–23 czerwca 1976 (wtorek – środa) - w tym czasie aparat PZPR w całym kraju przygotowywał się do ogłoszenia podwyżek cen. Antoni Połowniak, jako I sekretarz KW PZPR w Elblągu, odpowiadał za polityczne przygotowanie województwa do wdrożenia decyzji rządu. Władze wojewódzkie organizowały narady z aktywem partyjnym i kierownictwami największych zakładów pracy, przede wszystkim Zamechu. Odbywały się więc narady i spotkania mające przekonać działaczy oraz część załóg o słuszności decyzji rządu. W Zamechu zorganizowano spotkanie z udziałem wicepremiera Franciszka Kaima i Antoniego Połowniaka. Celem było przedstawienie planowanych zmian cen oraz uzyskanie opinii załogi przed szerszą akcją konsultacyjną. Władze zakładały, że dzięki rozmowom z aktywem robotniczym uda się przekonać pracowników do reformy cen.

- 24 czerwca 1976 (czwartek) - wieczorem premier Piotr Jaroszewicz przedstawił w Sejmie projekt podwyżek. Przemówienie było transmitowane w radiu i telewizji. W przemówieniu nie padło słowo „podwyżka” tylko eufemistyczne określenie „regulacja cen”. W rzeczywistości skala planowanych podwyżek, była ogromna: cena cukru miał wzrosnąć o ok. 90%, mięsa i wędlin średnio o ok. 60-70%, nabiału o 50%, ceny niektórych gatunków mięsa - nawet ponad 100%. Rekompensatą za tak drastyczne podwyżki cen miały być zaproponowane przez rząd dodatki w kwotach od 240 do 600 zł, co tylko pogłębiło poczucie frustracji. Jednocześnie w tym samym przemówieniu Jaroszewicz zapewniał, że sytuacja gospodarcza Polski jest dobra, że Polska spłaca kredyty i jest dziesiątą potęgą gospodarczą świata.

- 25 czerwca 1976 (piątek) - w komentarzach prasowych kolportowanych następnego dnia rano gazet próbowano tłumaczyć podwyżki nazywając je „konsekwentną realizacją założeń polityki pogrudniowej” oraz kontynuacją postępu rozpoczętego na początku lat siedemdziesiątych. W odpowiedzi na przemówienie Jaroszewicza oraz w reakcji na poranne doniesienia prasowe w wielu zakładach pracy na terenie całej Polski nastroje natychmiast osiągnęły punkt wrzenia. Robotnicy uznali, że podwyżki cen uderzają w budżety rodzin robotniczych, niwelując wcześniejsze wzrosty płac. W ciągu dnia zaczęło dochodzić do spontanicznych i niekoordynowanych przerw w pracy. Szacuje się, że łącznie pracę w Polsce w tym dniu przerwało od 70 do 80 tysięcy ludzi. W większości przypadków były to kilkugodzinne przestoje w pracy, które przebiegały w miarę spokojnie, bez ekscesów, w tym przede wszystkim bez wylegania załogi na ulice. Tylko w Radomiu, Ursusie i Płocku robotnicy wyszli poza swoje zakłady i tam doszło do starć ulicznych ze służbami resortów siłowych.

W Elblągu zastrajkowało w sumie nieco ponad 6,5 tys. osób, w tym w samych Zamechu - 2250. Trzeba pamiętać, że w lutym i marcu 1976 r. dyrekcje zakładów obiecywały podwyżki płac, z których wycofały się w maju, co wzmogło niezadowolenie robotników tuż przed ogłoszeniem wyższych cen.
Strajk w Zamechu objął swoim zasięgiem w różnym stopniu dziewięć wydziałów produkcyjnych. Na protest decydowali się przede wszystkim pracownicy akordowi. Natomiast pracownicy biur technicznych, zaopatrzenia, handlu i części wydziałów pomocniczych w dużej mierze pracowali normalnie.
Nastawienie strajkujących było zdecydowanie inne niż w Grudniu 1970 roku, który wciąż był żywym i tragicznym wspomnieniem. Panował raczej nastrój oczekiwania na decyzję władz niż rewolty. Był też strach przed powtórką wydarzeń sprzed 6 lat i przed represjami. Na terenie Zamechu bowiem działało wielu tajnych współpracowników SB, którzy donosili o nieprawomyślnych czynach i słowach poszczególnych osób.

Protest więc miał charakter spontaniczny i nie posiadał oficjalnego, jawnego kierownictwa. Nie powstał żaden komitet strajkowy, nie wyłonił się też żaden wyraźny „przywódca strajku” w takim znaczeniu, jak później w sierpniu 1980 r. Strajk miał spokojny przebieg i charakter wewnątrzzakładowy (okupacyjny) - robotnicy pozostawali na terenie przedsiębiorstwa i nie nawoływali do wyjścia na ulice miasta. Pracownicy tego dnia po prostu nie przystąpili do pracy, odmówili włączenia maszyn lub po pewnym czasie je wyłączali, gromadzili się w halach fabrycznych, prowadząc dyskusje o podwyżkach i sytuacji materialnej. Ich najważniejszym postulatem było wycofanie podwyżek cen.
Kierownictwo zakładu oraz struktury partyjne, pomimo podejmowanych działań, nie zdołały przekonać załogi do powrotu do pracy. Ani indywidualne rozmowy, ani apele przez radiowęzeł nie przyniosły spodziewanego efektu. Kierownicy wydziałów i brygadziści próbowali nakłaniać pracowników do powrotu do pracy, wywierali presję i prowadzili rozmowy z protestującymi na wydziałach, przekonywali ich, że podwyżki są konieczne i starały się utrzymać ciągłość produkcji tam, gdzie było to możliwe. Był to czas wielkiej próby dla tych osób i wiele z nich tej próby nie zdało. Straciły albo zaufanie dyrekcji albo zaufanie pracowników.
Na szczęście dyrekcja zakładu w ciągu tych niezwykle napiętych kilkunastu godzin zachowała opanowanie i nie wezwała milicji do pacyfikacji zakładu, co zapewne doprowadziłoby do bezpośredniej konfrontacji i starć jak w Radomiu i Ursusie.

Choć robotnicy powstrzymali się na ogół od emocjonalnych działań, to jednak doszło do bezprecedensowego incydentu polegającego na uszkodzeniu przez jednego z pracowników odlewni dwóch tygli odlewniczych. Doprowadziło to do zahamowania pracy wydziału odlewni.
W źródłach operacyjnych dotyczących przebiegu protestu wymieniani są szczególnie aktywni jego uczestnicy, zwani „prowodyrami”. Wśród nich Eugeniusz Borczak z odlewni, Jan Gorgol i Ryszard Czarski – kierowcy, Ryszard Stanisław Stolarowicz, Jerzy Bogdan Żuchowski. Wszyscy zostali zwolnieni dyscyplinarnie po wygaśnięciu strajków. W dokumentach operacyjnych pojawiło się też wśród nazwisk osób strajkujących nazwisko Józefa Gburzyńskiego.

- 25 czerwca 1976 (piątek) wieczorem – pod presją fali protestów kierownictwo PZPR wycofało się z planowanych podwyżek. Premier Piotr Jaroszewicz jeszcze tego samego wieczora wygłosił kolejne orędzie telewizyjne i aby wyjść z twarzą nazywał całe zajście „konsultacjami społecznymi”, które skłoniły partię do zmiany stanowiska. Po wycofaniu podwyżek przez władze centralne napięcie wśród strajkujących zaczęło opadać. Również w Zamechu. Robocza sobota z krótszym czasem pracy oraz wolna niedziela sprawiły, że ludzie ochłonęli, by w poniedziałek 28 czerwca normalnie podjąć pracę. W tym samym czasie jednak centralne władze partyjne szykowały się do propagandowego i siłowego kontrataku, aby zmazać plamę na swoim honorze i wziąć odwet na tych, którzy się władzy sprzeciwili.

- 26 czerwca 1976 (sobota) – tego dnia I sekretarz KC PZPR Edward Gierek zorganizował telekonferencję z sekretarzami komitetów wojewódzkich partii. To wtedy padły słynne słowa Gierka „trzeba będzie zebrać tam radomiaków i powiedzieć im, jak my ich nienawidzimy, jacy to są łajdacy […]”. Gierek nakazał, aby na protestujących rzucać jak najwięcej „słów bluźnierstwa”, robiąc z nich „czarne owce”, które powinny wstydzić się, że są Polakami. W ten sposób uruchomił działania odwetowe, które rozlały się po Polsce i objęły wszystkie zbuntowane zakłady pracy. Protestujących robotników z Radomia i Ursusa oficjalnie nazywano w mediach „warchołami” oraz „chuliganami”, ale też w innych miastach szukano i piętnowano osoby, które odważyły się wystąpić z protestem. Gierek zażądał od sekretarzy wojewódzkich organizacji masowych wieców dla poparcia I sekretarza i „linii partii” oraz dla potępienia „warchołów”.
Dla I sekretarza KW PZPR w Elblągu Antoniego Połowniaka oznaczało to przejście od zarządzania kryzysem do oceny strat politycznych. Władze wojewódzkie musiały sporządzić raporty dla kierownictwa PZPR i wyjaśnić, dlaczego protesty objęły tak dużą część województwa.

- 27 czerwca 1976 (niedziela) – w komitetach wojewódzkich w tym w Elblągu rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do działań mających na celu odzyskanie kontroli nad sytuacją i odbudowy autorytetu partii. Zgodnie z wytycznymi zaczęto planować organizację wiecu na stadionie „Olimpia” i pisanie przemówień, jakie miały być tam wygłoszone. Wzywano dyrektorów zakładów żądając od nich mobilizacji załóg, aby uczestniczyły w wiecu oraz przygotowania sprawozdań z akcji strajkowych z listami osób w nich uczestniczących oraz charakterystykami postaw jakie w czasie strajku przyjmowały osoby zajmujące stanowiska kierownicze.
- 28 czerwca 1976 (poniedziałek) – w Zamechu rozpoczął się normalny dzień pracy, ale w całym zakładzie panowała ciężka atmosfera. Ludzie patrzyli na siebie z nieufnością i mówili przyciszonymi głosami. Do strajkujących zaczynało docierać, że mogą ich spotkać „ciche konsekwencje” – represje i działania dyscyplinarne. Bały się również osoby zajmujące kierownicze stanowiska, o to jak ich zachowanie ocenią przełożeni. Rzeczywiście dyrekcja wraz z przedstawicielami Służby Bezpieczeństwa rozpoczęła analizę wydarzeń oraz identyfikację najbardziej aktywnych uczestników tych wydarzeń. Wobec załogi opracowywano specjalny plan działań politycznych i dyscyplinarnych. Zakładał on „oczyszczenie załogi z elementów negatywnych i wichrzycielskich”. SB prowadziła masowe przesłuchania, ustalała przebieg wypadków i na tej podstawie przygotowywała zalecenia dla dyrekcji zakładu. Dla najbardziej aktywnych uczestników przerw w pracy przygotowywano dyscyplinarne zwolnienia z pracy (tzw. "wilcze bilety").

Na godzinę 18 zaplanowano na stadionie „Olimpia” manifestację z udziałem aktywu partyjnego, administracji miejskiej i wojewódzkiej, związków zawodowych, dyrekcji i załóg zakładów pracy. Wiec ten miał pokazać, że społeczeństwo popiera kierownictwo PZPR mimo wcześniejszych protestów robotniczych oraz że partia ponownie przejmuje inicjatywę oraz kontroluje sytuację. Przemawiający mówili o „rozczarowaniu postawą niektórych robotników”, publicznie odcinali się od strajkujących i potępiali ich zachowanie.
Głównym mówcą i gospodarzem wiecu był I sekretarz KW PZPR w Elblągu Antoni Połowniak. W swoim przemówieniu podkreślał, że kierownictwo państwa „wysłuchało głosu społeczeństwa” poprzez wycofanie podwyżek, wzywał do powrotu do normalnej pracy w zakładach i wytężonego wysiłku, by nadrobić straty spowodowane „przestojami w pracy”, krytykował wrogie elementy” i „próby zakłócania porządku”, akcentował jedność partii i klasy robotniczej.
Jako że do strajku w samym Elblągu przystąpiła niebagatelna liczba ponad 6,5 tys. osób, czyniąc go jednym z największych protestów w północnej Polsce, partyjne władze nowo powołanego województwa musiały pokazać Warszawie, że sytuacja została opanowana i że województwo pozostaje lojalne wobec kierownictwa partii.
Atmosfera w kręgach władzy
Na samym początku władze partyjne i administracyjne były zaskoczone, a nawet wstrząśnięte skalą czerwcowego protestu robotniczego w Elblągu. Wynikało to z przekonania, że po krwawych wydarzeniach Grudnia ’70 i przychylności ekipy Edwarda Gierka nowo powołane województwo elbląskie oraz jego stolica będą pod każdym względem wzorcowe.
Elbląg od 1975 roku był nową stolicą województwa, co wiązało się z napływem dotacji, inwestycji i wzrostem prestiżu lokalnych dygnitarzy. Lokalne władze meldowały do Warszawy, że robotnicy w pełni popierają „program dalszego rozwoju socjalistycznej Ojczyzny” i rzekomo rozumieją konieczność „konsultacji cenowych”. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Czerwcowy protest obnażył słabość „gierkowskiego cudu gospodarczego” i pokazał fasadowość jego propagandy sukcesu. Dla lokalnego aparatu władzy była to bolesna nauczka, być może nawet upokorzenie.
Lokalna władza jak i Służba Bezpieczeństwa (SB) wykazały się ślepotą operacyjną, ponieważ do ostatniej chwili utrzymywały, że sytuacja w elbląskich fabrykach jest stabilna. Po wybuchu protestu 25 czerwca rano lokalni sekretarze zapewne czuli się zagubieni.

W kręgach władzy panowało głębokie rozczarowanie „niewdzięcznością” klasy robotniczej. Z tamtej perspektywy postawa robotników była aktem „zdrady” wobec partii, która „budowała drugą Polskę” i dała miastu status wojewódzki. Oficjalna propaganda i partyjne dokumenty wewnętrzne natychmiast zaczęły opisywać protesty nie jako odruch ekonomiczny, ale jako działania „elementów antysocjalistycznych”, „warchołów” i „chuliganerii”.
Elbląscy dygnitarze, szczególnie ci którzy pojawili się w Elblągu na okoliczność województwa, bardzo obawiali się gniewu Edwarda Gierka i Biura Politycznego w Warszawie. Fakt, że Elbląg – miasto z silnymi tradycjami robotniczymi – dołączył do buntu obok Radomia, Ursusa i Płocka, stawiał lokalne władze w trudnym położeniu, jako niekontrolujące własnego terenu. W rok po awansie na stanowiska w nowo utworzonym województwie bunt robotniczy był bardzo przykrym doświadczeniem - jak „kubeł zimnej wody”, po którym nastąpiło brutalne przebudzenie
Aby choć częściowo poprawić swój wizerunek reakcja władz bardzo szybko zmieniła się z poczucia porażki w chęć odwetu.
Konflikt Połowniak - Smagała
Aby w pełni zrozumieć elbląski Czerwiec 1976, trzeba patrzeć nie tylko na konflikt robotnicy-władza, ale również na rywalizację wewnątrz samej elity PZPR, a dokładnie między środowiskiem Bolesława Smagały, a ekipą skupioną wokół Antoniego Połowniaka. Ten ostatni wykorzystał wydarzenia Czerwcu 1976 do celowych zmian kadrowych wymierzonych w ludzi kojarzonych ze Smagałą (np. Antoni Wieczorek), a w końcu do pozbycia się jego samego. Wymieniono wielu ludzi na stanowiskach, którzy należeli do politycznego zaplecza Smagały, a sam Smagała musiał wyjechać z Elbląga. W latach 1976-1977 doszło do definitywnego zwycięstwa Połowniaka i odsunięcia Smagały od wpływów w Elblągu.
Długofalowe skutki i znaczenie Czerwca 1976
W efekcie podjętych reperkusji w kolejnych tygodniach 44 zamechowców zwolniono z pracy (w całym Elblągu 60), udzielano wielu nagan i kar dyscyplinarnych, część brygadzistów utraciła stanowiska, tysiącom pracowników potrącono wynagrodzenia za czas strajku, wielu uczestnikom wpisano udział w proteście do akt osobowych, co miało potem wpływ na późniejsze awanse i karierę zawodową.

Strajki z czerwca 1976 roku nie stały się w Elblągu impulsem do powstania zorganizowanych grup opozycyjnych. Inwigilowane przez SB środowiska pracownicze nie były dość zdeterminowane i odważne. Brak uczelni wyższej z prawdziwego zdarzenia (elbląski odział Politechniki Gdańskiej nie był w stanie pełnić takiej roli) też tu mocno zaważył, ponieważ to właśnie ośrodki akademickie były inkubatorem działalności opozycyjnej w kręgach inteligenckich. Te dwie okoliczności przesądziły o długim okresie dojrzewania elbląskiej opozycji, która dopiero w sierpniu 1980 roku w wyrazisty sposób zaznaczyła swoje miejsce na opozycyjnej mapie Polski.
Odwołanie podwyżek w czerwcu 1976 na chwilę uspokoiło nastroje społeczne, ale w istocie pchnęło Polskę w pogłębiający się kryzys gospodarczo-polityczny, który po czterech latach doprowadził do Sierpnia 1980 i definitywnego zakończenia „dekady Gierka”.
Daniel Lewandowski
Źródła z jakich korzystałem przy tworzeniu tego opracowania:
- „Czerwiec 1976 na Pomorzu” – publikacja pod redakcją Wojciecha Polaka, Konrada Knocha, Jakuba Kufla, Przemysława Ruchlewskiego wydana w ramach „Biblioteki ECS”. Gdańsk 2017
- „Kiedy prawda milczy” – Bolesław Smagała. Elbląg 2010
- „Historia Elbląga” Tom v cz.1 Historia polityczna i gospodarcza Elbląga” - Mirosław Golon. Gdańsk 2006
- „Suplement do tomu V „Historii Elbląga” – Bożenna Janikowska. Gdańsk 2005
- „Historia i teraźniejszość 1945 - 1979. Podręcznik dla licealistów” – Wojciech Roszkowski. Kraków 2022
- „Studium przypadku. Opór społeczny wobec władzy komunistycznej w województwie elbląskim w latach 1976-1980” – Karol Nawrocki, Gdańsk 2014
- „Technika Zamechu. 1948 – 1988” – praca zbiorowa pod redakcją Stefana Derenia. Gdańsk 1988
- Roczniki „Głosu Zamechu” z lat 1970-1976
- „Kronika Elbląga. Rok 1976” - Józef Lassota
Wszystkich zainteresowanych powojennymi dziejami Elbląga, a w szczególności jego przemysłem zachęcam do kontaktu pod adresem daniel.lewandowski1967@gmail.com. Liczę też na dzielenie się ciekawymi wątkami, które mogłyby się stać inspiracją do dalszych opowieści o Zamechu.
Zachęcam ponadto do zapoznania się z moimi wcześniejszymi, tematycznie związanymi z Zamechem publikacjami internetowymi:
- Turbinowe „Citius – Altius – Fortius” Zamechu
- Zamechowskie kolosy”, czyli turbiny mocy 25 i 50 MW
- „Zamechowska przygoda z turbinami 120 MW”„
- Miss Zamechu”, czyli kariera zamechowskich „dwusetek”
- Zamechowska 360-tka i historia jednego czynu społecznego”
- Zamechowskie „maluchy”, czyli turbiny napędowe i przemysłowe małej mocy
- „Trzy generacje zamechowskich turbin ciepłowniczych”
- „Zamechowski niespełniony sen o atomie”
- Arcydzieła zamechowskiej pracowni modelarskiej
- „Zamechowski Ośrodek Naukowo-Badawczy”
- Zamechowska Stacja Prób Turbin i organy parowe Gerarda”
- Zamechowska Izba Tradycji i Pamięci: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…
- STOP non stop, czyli 70 lat Stowarzyszenia Technicznego Odlewników Polskich w Elblągu
- Zdarzyło się w Elblągu i Zamechu 30 lat temu. Jubileusz prywatyzacji
- Zamech w Grudniu 1970
- Zdarzyło się w Elblągu i Zamechu 45 lat temu. Rok cudów
- Uchwała rządowa 40/72, czyli bitwa o Elbląg
- Wspomnienie o Kamilu Czwiertni (1930-2022)
- „Historia materialnego i intelektualnego dziedzictwa Zamechu po 1990 roku (odcinek 1)”
- „Historia materialnego i intelektualnego dziedzictwa Zamechu po 1990 roku (odcinek 2)”
- „Historia materialnego i intelektualnego dziedzictwa Zamechu po 1990 roku (odcinek 3)”
- Historia materialnego i intelektualnego dziedzictwa Zamechu po 1990 roku - Trudne ELZAM-owskie początki (odcinek 4)
- Historia materialnego i intelektualnego dziedzictwa Zamechu po roku 1990 - ELZAM: od przemysłu ciężkiego do parku handlowo-usługowego (odcinek 5)
- Zamechowski „Pałacyk” Odc.1
- Zamechowski „Pałacyk” Odc.2
- Zamechowski chór „Echo”
- W klimatach „Głosu Zamechu”
- W klimatach zamechowskiego Radio-Studio
- Zamechowska gazeta zakładowa „Na Warcie Pokoju”
- Czterej przyjaciele z Zamechu zakładają Galerię EL
- I Biennale Form Przestrzennych. To Zamech dał Gerardowi skrzydła
- Jak Zamech inspirował artystów. Grafiki Haliny Różewicz-Książkiewicz
- STOP non stop, czyli 70 lat Stowarzyszenia Technicznego Odlewników Polskich w Elblągu
- Zamechowski SIMP
- Zamechowska Izba Tradycji i Pamięci: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…
- Zamechowskie wakacje
- Zamechowska „Jedynka”
- Tajemnice schichauowskich piwnic
- Zamechowskie budownictwo mieszkaniowe
- Historia i osiągnięcia Zakładów Mechanicznych ZAMECH im. gen. Karola Świerczewskiego
- Zamechowskie wyróżnienia, odznaczenia oraz nagrody pracownicze
- Zamechowska służba zdrowia (Odcinek 1: Środowisko pracy i organizacja)
- Zamechowscy „Judymowie” (Zamechowska służba zdrowia, odc. 2)
- Przed Zamechem była Stocznia nr 16 (Odc. 1: Geneza i trudne początki)
- Przed Zamechem była Stocznia nr 16 (Część 2: Struktura organizacyjna i ludzie)
- Przed Zamechem była Stocznia nr 16 (Część 3: Odbudowa i działalność elbląskiej stoczni 1/2)
- Przed Zamechem była Stocznia nr 16 (Część 4: Odbudowa i działalność elbląskiej stoczni 2/2)
- Przed Zamechem była Stocznia nr 16 (Część 5: Koniec marzeń o stoczni)
- Zamechowskie biblioteki (Odcinek 1: Zakładowa Biblioteka Techniczna)
- Zamechowskie biblioteki (Odcinek 2: Zamechowskie ZOINTE i BOINTE)
- Zamechowskie biblioteki (Odcinek 3: Zakładowa Biblioteka Zwią zkowa)
- Rozważania w 75. rocznicę powstania Zamechu, odc. 1 Czym byłby Elbląg bez Zamechu
- Rozważania na 75. rocznicę powstania Zamechu, odc. 2 Zamech wcale nie musiał powstać w Elblągu
- Wspomnienie o Tadeuszu Ryterskim (1932-2024)
- Zamechowskie szkolnictwo (Odc. 1, Historia Zespołu Szkół Zawodowych Zamech)
- Zamechowskie szkolnictwo (Odc.2, Infrastruktura, wyposażenie, zasady i rytuał Zespołu Szkół Zawodowych Zamech)
- Zamechowskie szkolnictwo (Odc. 3, Uczniowie i nauczyciele ZSZ Zamech)
- Zamechowskie szkolnictwo (Odc. 4, Uczniowie i nauczyciele ZSZ Zamech - ciąg dalszy)
- Zamechowska dokumentacja konstrukcyjna (Odc. 1: System numeracji rysunków)
- Co się stało z zamechowskim archiwum (Zamechowska dokumentacja konstrukcyjna, odc. 2)
- Zamech kolebką elbląskiego sportu. Wspomnienie po latach
- EFUK. Czy ktoś jeszcze pamięta?
- O załodze Zamechu (zatrudnienie w latach 1945-60, odc. 1)
- O liczebności załogi Zamechu, czyli zakład o … brodę dyrektora Kowalczyka (Odc. 2 - zatrudnienie w latach 1961-90)
- Zamechowskie pochody pierwszomajowe
- Ludzie z pierwszych stron gazet w Zamechu. Odc. 1 Znani, lubiani i podziwiani
- Ludzie z pierwszych stron gazet w Zamechu. Odc. 2 Znani, lubiani i podziwiani
- Zamechowskie żłobki i przedszkola (odc. 1)
- Czar zamechowskiego Dnia Kobiet
- Zamechowskie żłobki i przedszkola – Odc. 2 - Refleksje nad elbląską demografią
- Zamechowski Czerwiec 1976. Pierwsza połowa „dekady Gierka”, czyli miłe złego początki, odc. 1)