A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ja rodziłam ponad 2 lata temu i chociaż z powodu ciężkiej ciąży spędziłam w szpitalu ponad 2 miesiące czekając na rozwiązanie nie posiadam żadnych przykrych wspomnień dodaję, że rodziłam w szpitalu miejskim.
Ja rodziłam 3,5 miesiąca temu. Nie jestem pielęgniarką, położną czy też lekarzem. Opieka w szpitalu miejskim na najwyższym poziomie, choć sale faktycznie mizierniutkie ale się już remontują.
Wylewajac swoje żale przez internet wskazane byłoby chociażby podanie szpitala, gdyż mamy ich w Elblągu aż 3 :) i wszędzie są porodówki.
ja urodziłam Stasia w szpitalu wojskowym, pół roku temu. miałam rzadko spotykane komplikacje po porodzie, przeszłam 2 operacje. może trochę winy w tym miały położne, które szybciej nie zareagowały na to co mówiłam. jednak mimo to bardzo dobrze wspominam okres do samego porodu (kąpiel, masaże, no i nieoceniona obecność męża). lekarze, położne i salowe są w tym szpitalu naprawdę OK. i myslę, że jeśli się kobiety nie pieszczą, słuchają tego co mówią lekarze i położne to zarówno poród jak i połóg będą dobrze wspominanym czasem. .. .pozdrawiam wszystkie mamy
Ech kobitki. .. .moją dwojkę dzieci rodziłam w szpitalu miejskim, za każdym razem położne były miłe i pomocne, a lekarz rzeczowy. Nie narzekam również na brak informacji o przebiegu porodu. Ponieważ miał być ze mną mąż, a poród rozpoczął się w nocy i nie było możliwości zakupu jednorazowej odzieży ochronnej, lekarz odstąpił mu na czas pobytu ze mną na sali porodowej własny zestaw. I wszystko za darmo, za zwykłe "dziękuję". Może i dlatego wszystko przebiegło pomyślnie, że nie oczekiwałam cudów - to ja miałam urodzić dziecko, a nie ktoś za mnie. Poza tym jeśli rodząca wykaże zrozumienie i życzliwość dla personelu szpitala (przecież w tej samej chwili mogą rodzić inne panie wymagające więcej pomocy - niekoniecznie jesteśmy pępkiem świata. .. trochę wiary w kompetencje personelu), z pewnością spotka się z tym samym. A rozpieszczone panienki traktujące z góry personel. .. cóż, zapewne odpłacone im będzie tym samym. Więcej uśmiechu, pogody ducha i życzliwości dla personelu szpitala - a z pewnością swój pobyt w szpitalu przy narodzinach dziecka zapamiętacie jako piękne przeżycie, czego wszystkim życzę.
ja do rozpiszczonych panius jakos nie naleze i nie wmawiaji takich rzeczy. .siostry na kims musza swój zły nastrój nakimś wyżyc. nie zrobią tego na oddziałowej:]
witam. a czy pielęgniarki to roboty które cały dzień mają szczerzyć zęby do każdego naburmuszonego pacjenta. Na pewno na uśmiech i serdeczną rozmowę odpowiedzą życzliwie
kto tu mówi o szczerzeniu zębów?!?!ludzie!!nie mów ze jestes aż tam mało inteligentny(a) zeby nie zrozumiec sensu tych wypowiedzi!!!!
2 razy rodziłam w szpitalu miejskim - to było ponad 2 i prawie 4 ry lata temu. Za każdym razem Położne z tego szpitala były bardzo ok - miłe, rzeczowe i nastawione na pomoc pacjentkom. Natomiast panie pielęgniarki od noworodków - wręcz przeciwnie. I spuszczę zasłone milczenia na ich. .. podejście. ..
ja też rodziła dziecko w szpitalu miejski i panie z oddziału noworodków nawet nie interesowały sie dziećmi. moje dziecko miało pewnego dnia problemy z wypróżnianie sie i długo płakało. Przyjechał mój mąz by mi pomóc, bo byłam po cesarce, na pytanie co córce może być, że tak palacze, dodam, ze była to moja pierwsza ciążą, pani pielęgniarka powiedziała, że dziecko potrzebuje więcej miłości. ŻENADA. aż sie popłakałam, a córka dalej nie spala tylko płakała. Czekałam tylko do dnia wyjścia ze szpitala. po wyjściu ze szpitala poszłam do lekarza i podano odpowiednie środki na te problemy a tam tylko zbyto mnie głupim tekstem. jesli chodzi o położne i lekarzy ginekologów zarzutów nie mam a tez przeleżałam na patologi troche czasu. Niestety na oddziale noworodków panie zapomniały po co tam są i wyznają zasadę urodziłaś to się martw.
Rodziłam w wojewódzkim 5 miesięcy temu. Poród był długi i ciężki ale dzięki wspaniałym położnym z Pasłęka pani Ani i pani Kasi, dr. Zielińskiemu i mężowi wszystko skończyło sie pozytywnie. Lekarz prowadząca moją ciążę, dr Bukato też zachowała się w porządku - przychodziła do mnie, pytała jak się czuję i jak czuje sie moje dziecko. Pobyt na oddziale równiez miło wspominam - zastrzeżenie mam jedynie do NIEKTÓRYCH pielęgniarek które powinny pomagać młodej mamie a tego nie robiły lub jeśli już to z wielką łaską i fochem. Jeśli w przyszłości zdecydujemy sie na drugie dziecko to na pewno ponownie wybiorę ten szpital.