35
23.01.2009

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Zapomniałam dodać, że artykuł mnie zaintrygował, ponieważ dość mam polskiego narzekania na wszystko i wszystkich. Trzeba najpierw zacząć od samego siebie i pomyśleć, co takiego jest w moim zachowaniu, że inni nie są dla mnie życzliwi. Ja podczas porodu nie byłam łatwa pacjentką, słabo współpracowałam z powodu bólu, ale położna ze szpitala wojewódzkiego była bardzo miła i pomocna. Podobne opinie słyszałam o szpitalu miejskim od koleżanek-młodych mam. Natomiast leżąc długo na patologii ciąży miałam okazję obserwować "paniusie"ale i wiele ze zdroworozsądkowym podejściem do problemu. Miłego dnia wszystkim.
młoda mama-anonimek (2009.01.23)

info

0  
  0
Artykuł dno. To tak jakby ktoś napisał "w autobusie śmierdzi". Może nawet ten autobus jest w Mongolii. .. Żadnych informacji, bezsensowna papka oszczerstw.
peter (2009.01.23)

info

0  
  0
"Wrażliwość personelu medycznego (oczywiście są wyjątki) jest zbliżona do poziomu wrażliwości kibiców Legii po przegranym meczu". Nie obrażaj kobieto kibiców i klubu subiektywnym oglądem rzeczywistości. Byłaś na meczu? Znasz kibiców? Coś ci dzwoni ale nie wiadomo w której komórce. Rozumiem, że poczułaś potrzebę wylania żalu i do narracji pasowała ci akurat Legia Warszawa. Dno.
(2009.01.23)

info

0  
  0
Jak to dobrze że mamy internet. Można sobie ponarzekać i bezkarnie kogoś opluć.
(2009.01.23)

info

0  
  0
z mojego doswiadczenia najlepiej jest wydac dziecko na ten swiat w domu - summer whine
(2009.01.23)

info

0  
  0
a co ona ma do kibiców Legii??
(2009.01.23)

info

0  
  0
Ja rodziłam w tym roku w nowym szpitalu i trafiłam na bardzo sympatyczną położną, na oddziale też można było w każdej chwili prosić o pomoc (z wyjątkiem jednej położnej), najwięcej zastrzeżeń ma do pielęgniarek dziecięcych, ale na szczęście przez większość pobytu miałam córkę przy sobie. Wcale nie czułam się jakbym komuś przeszkadzała. I nie jestem pielęgniarką ani położną.
kw (2009.01.23)

info

0  
  0
to jest własnie problem-ludzie naoglądaja sie seriali i myślą ze tak bedzie w życiu. byłam świadkie na oddziale neurochirurgii jak lekarz wrócił wprost z operacji a na korytarzu pod jego drzwiami z osiem osób z rodziny chorego, którzy stanęli i pytają"jak przebiegła operacja??"cóż im miał powiedzieć skoro wszystko wiadomo dopiero po jakimś czasie??miał im zdać cały przebieg?!wyprosił ludzi uzmysławiając im to co własnie powiedziałam a oni wieeelce oburzeni poszli. no ale przecież w filmie lekarz wychodzi, informuje wszystkich zewsząd którzy są na korytarzu, mało tego jeszcze przytuli:)
(2009.01.23)

info

0  
  0
rodziłam w nowym szpitalu. po porodzie z cała zakrwawioną koszulą, rekami i jak sie potem okazało twarzą zawieziono mnie na wózku na sale, przejeżdzajac przez korytarz koło świetlicy, gdzie była masa odwiedzajacych. dziecko po trzech dnia nie wiadomo czemu było odparzone-my same jako pierworódki nie przewijałysmy dzieci, poniewaz nie można było rozwiązywac "kokona". jednego razu pani przyszła i wpuszczała dziecku krople do oczu. gdy zwróciłam uwage w jakim celu pani sie ździwiła i poszła. za chwile wróciła z przeprosinami że -tu mnie trzymajcie-"pomyliła dziecko"!!!szczescie że to nie były jakies leki. o pomyłce gdy po kąpieli dostałam nie swoje dziecko juz sie rozpisywać nie bede. .Nie jestem uzalającą sie nad sobą babką ale rzeczywiscie na cały pobyt jedna kobieta była normalna-nie sprawiała wrazenia ze jest tu na siłe. poród paranoja. dr ł. nawet nie poczekał przy zszywaniu az znieczulenie zacznie działac(, zszył tak ze dwoje lekarzy nie mogło szwów zdjąc), klepnął bezczelnie w tyłek i powiedział "do zobaczenia za rok"bez najmniejszego uśmiechu o szacunku nie wspominając. Planuje drugie dziecko ale na samą myśl o pobycie w tym szpitalu az mi skóra cierpnie. .
(2009.01.23)

info

0  
  0
ja rodziłam 1,5 roku temu w nowym szpitalu i jestem zadowolona odnośnie pielęgniarek i położnych ale mam jedno ale po cesarce gdy mnie zaszywali wzięli mojego syna do badań i nie pokazali mi go w ogóle jak przyjechałam na salę pooperacyjną to się wystraszyłam, że jest z nim coś nie tak. Zadzwoniłam do mojego męża i zaraz przyjechał ze swoja siostrą i poszli po małego. Jak przyszli z małym to dopiero lekarka przyszła i poinformowała mnie, że jest zdrowy.
nusiek2 (2009.01.23)

info

0  
  0



Reklama X