47
17.04.2007

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Awangarda jest tępą ideologią? A więc i impresjoniści? I secesja? Albo dowolny ruch w sztuce na przestrzeni ostanich trzech tysiecy lat? Oni w swoich czasach też byli awangardą. Jakiej ideologii służy Frank Gehry projektując butelkę Wyborowej? Błagam - MNIEJ ZGRABNYCH HASEŁEK, WIĘCEJ PRECYZYJNYCH POGLĄDÓW.
Paweł Płoski (2007.04.14)

info

0  
  0
Elbląskie Biennale nie jest ABSOLUTNIE ŻADNYM osiągnięciem. W większości miast na Ziemiach Odzyskanych stoją i straszą rozmaite "formy przestrzenne" rodem z PRL. Ba, wystarczy pojechac do Kaliningradu, tam tego złomu jest prawdziwe zatrzęsienie. Elbląg w oczach komunistycznych władz nie miał żadnych tradycji, do których można by było nawiązywać: był miastem niemieckim, mieszczańskim, polskiego ruchu narodowego ani na lekarstwo, co więcej, przed wojną mocno narodowosocjalistycznym. Więc, żeby stworzyć jakikolwiek punkt odniesienia, pozwolono rozmaitym grafomanom ustawiac rozmaite paskudy na mieście. Działała tu identyczna zasada jak np. we Wrocławiu, tylko że tam odbudowywano wszędzie szukając na gwałt gotyku, uznając tenże za piastowski a wiec Polski. W Elblągu Piastów nie było, miasto w zasadzie zawsze było niemieckie, więc wymyślono formy przestrzenne. To taki swoisty ersatz związków mieszkańców z miastem, próba (fałszywa!) kulturowego zagospodarowania poniemieckiej, pomieszczańskiej przestrzeni Elbląga. I tyle. ć.
Prusak (2007.04.14)

info

0  
  0
Zaś tak w ogóle polecam zbiór esejów Paula Johnsona: "Do diabła z Picassem". To powinna być obowiązkowa lektura dla wszystkich ulegoających "awangardzie" ;-) Trochę to chaotyczne, ale próbowałem na raz wiele spraw ujać.
Prusak (2007.04.14)

info

0  
  0
Formy przestrzenne są WSPANIAŁYM OSIĄGNIĘCIEM. Tyle deklaracji. Wielkie wszystkich spraw nastąpiło pomięszanie. O ile piastowskie korzenie Wrocławia eksponowane przez włądze PRL były czymś kuriozalnym i fałszywy. Podobnie jak artykuły w pierwszych numerach "Roczników Elbląskich" o tytułach w rodzaju "Niektóre dowody na polskość Elbląga". Co do tego pełna zgoda. Zupełnie inaczej oceniam formy. Szczerze wątpię w tak daleko posuniętą subtelność konstrukcji myślowych kacyków miejskiego komitetu PZPR czy dyrektorów ZAMECHu. (Albo też Prusak wie coś o teczce Gerarda Kwiatkowskiego, o czym my nie wiemy). Czy gestem naturalnym byłoby stawianie kopii niemieckich kamienic? Cóż, tutaj Prusak reprezentuje świadomość ludzi XXI wieku, ale nie tych z połowy XX wieku. Pewnie, że mozna by. W ówczesnych warunkach działanie biennale było optymalną proóbą oswajanie nieprzyjaznej przestrzeni zniszczonego miasta. Językiem sztuki tamtego czasu.
Paweł Płoski (2007.04.15)

info

0  
  0
Gdy kolega poleca książkę Paula Johnsona to poczułem, że jestem w domu. Podobny sposób argumentowania znalazłem w słynnej i kontrowersyjnej książce PJ " Intelektualiści". (Wyjaśniam, że książka dyskredytowała wielu słynnych ludzi myśli i sztuki (m.in. Marx, Ibsen) na zasadzie: głosił równość społeczną, a wysługiwał się żoną - rzecz oczywista, złośliwie upraszczam. Zrozumiałem, że dyskutuję z osobą o poglądach raczej konserwatywnych. Dlatego postaram się więc wskazać coś innego. Zamiast lektury książek PJ zaproponuje tym, którzy znudzeni są nową sztuką, książkę "Koniec sztuki" Davida Kuspita. Kuspit był współautorem wystawy pokazywanej w Gdańsku "Młodzi starzy mistrzowie" - promującej powrót do technik i tematów malarskich znanych z płocien dawnych mistrzów. Warto jednak wspomnieć że DK był przez wiele lat uważnym i życzliwym krytykiem tzw. awangardy. Może więc, w tym cała nadzieja, że i na mnie spłynie łaska opamiętania. Na razie szczerze deklaruję: FORMY PRZESTRZENNE - TO JEST TO!
Paweł Płoski (2007.04.16)

info

0  
  0
Tyle że ta przemiana Kuspita ma mało wspólnego ze zmianą Szawła w Pawła, lepiej by pan został przy obecnej opcji panie Płoski :) to co wystawił Kuspit jest śmieszne, raczej ukazuje słabość niż siłę malarstwa, oczywiście jest to wina marnych artystów nie zaś samego medium za którym jestem całym sercem (nie deprecjonując jednakowoż tzw. nowoczesnych technik). Z Prusakiem nie ma co dyskutować, taki gust że woli bochomaz Świeszewskiego niż kawał sztuki wyspawany w złomowej blasze.
BOB B. (2007.04.16)

info

0  
  0
Z tym Świeszewskim to też galopada niepotrzebna. Zwykło sie pisać, ze to kicz. Nie wiem, nie znam się na kiczach, ale Ostatnia Wieczerza to DOBRY obraz. Z kluczem. Teraz słowko do Prusaka; reprezentujesz myślenie o historii w kategoriach moralnych, nie powiem - jest to bardzo pociągające (mnie również). W myśl zasad rozprawy z przeszłoscią proponujesz zniszczenie form. Nie tylko form, bo rozpoznaję Twój sposób pisania z dyskusji o kosciele NMP - dzisiejszej Galerii EL. Problem jest jeden - jak pokazuje historia, wszelkie próby czyszczenia historii, jej "u-dziewiczenia" i stwarzanie "opcji zerowej" kończyły się zawsze wielka zbrodnią (vide rewolucja francuska, komunizm). Historia nie zna pojęcia moralnosci, historia nie zna również pojęcia dziewictwa. Zna natomiast pojęcie dziedzictwa. Czy się to komuś podoba, czy nie, niesiemy na swoich plecach pamiątki po róznych systemach ideologicznych. Mam wrażenie, ze przychylając się do Twojego postulatu stracilibyśmy wiedzę nt pewnego myślenia o społeczeństwie, przestrzeni. Stalibyśmy sie też ubożsi - nie tylko wymiernie, ale i o pewną wartość niematerialną, którą czuje, niestety dla ciebie, tylko ktoś, kto szanuje przeszłość.
Jarosław Denisiuk (2007.04.16)

info

0  
  0
Do Pawła Płoskiego...skrobnij proszę do mnie. Znajdziesz mój adres na www.galeria-el.pl
J.D (2007.04.16)

info

0  
  0
A "Kod Leonarda" to dora książka, Rubik - świetna muza - tak, można tak na to patrzeć, to też jest uprawnione, jak już się rzekło trudno dyskutować o gustach.
(2007.04.16)

info

0  
  0
W kwestii formalnej, zawsze wydawało mi się, że to awangarda jest oparciem dla wszelkich klęsk, rewolucji i zbrodni. Nie chce bynajmniej wyrzucać elbląskich figur na śmietnik, czy na złom: po prostu uważam, że to relikt epoki. Bez względu na wszystko, i prlowska awangarda i prlowscy dygnitarze mieli te same cele: zbudowanie nwego człowieka, oderwanego od wszelkich korzeni. I tak radziłbym patrzeć na elbląskie biennale; nie jako na dzieło sztuki, ale na quasi sztukę zaangażowaną jednoznacznie politycznie. I nie tyle powinno się ją celebrować, ile po prostu spuścić zasłonę milczenia; jak na przejaw degradacji sztuki, która bez większego zmartwienia flirtowała z totalitaryzmem. Ot, po prostu zrobić to, co proponowałem na samym początku: ustanowić "Kozłówkę"; tyle że nie dla czystego socrealu, ile dla totalitarnej awangardy.
Prusak (2007.04.16)

info

0  
  0