UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
W kwestii formalnej, zawsze wydawało mi się, że to awangarda jest oparciem dla wszelkich klęsk, rewolucji i zbrodni. Nie chce bynajmniej wyrzucać elbląskich figur na śmietnik, czy na złom: po prostu uważam, że to relikt epoki. Bez względu na wszystko, i prlowska awangarda i prlowscy dygnitarze mieli te same cele: zbudowanie nwego człowieka, oderwanego od wszelkich korzeni. I tak radziłbym patrzeć na elbląskie biennale; nie jako na dzieło sztuki, ale na quasi sztukę zaangażowaną jednoznacznie politycznie. I nie tyle powinno się ją celebrować, ile po prostu spuścić zasłonę milczenia; jak na przejaw degradacji sztuki, która bez większego zmartwienia flirtowała z totalitaryzmem. Ot, po prostu zrobić to, co proponowałem na samym początku: ustanowić "Kozłówkę"; tyle że nie dla czystego socrealu, ile dla totalitarnej awangardy.
Prusak