47
17.04.2007

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
ijeszcze jedno: historia wbrew temu co pisał Hegel i maksiści nie ma sensu ani celu. Ale moralność i owszem, ma.
Prusak (2007.04.16)

info

0  
  0
By skończyć ten wątek: nikt przecież nie niszczy zabytków socrealizmu czy sztuki nazistowskiej; ba są organizowane wystawy ukazujące jej podobieństwa (słynna Moskwa - Berlin sprzed kilku lat). Ale nikt nie się nie zachwyca; traktowana jest tylko i wyłącznie jako dokument mocno niechlubnej przeszłości. I o to samo, w odniesieniu do elbląskich figur, proszę. Co nie zmienia faktu, że strona w necie, im poświęcona, jest fajna ;-)
Prusak (2007.04.16)

info

0  
  0
Mamy nadzieję, iż podobna dyskusja, merytoryczna, rozgorzeje na spotkaniu w kawiarence, gdzie jednoczesnie będzie można sie zapoznaż z książką (i ewentualnie zakupić) "Otwarta Galeria. Formy przestrzenne w Elblągu". Serdecznie zapraszamy. Organizatorzy
Piotr Adamczyk (2007.04.16)

info

0  
  0
Strasznie żałuję, że jestem 400 km dalej ;-(
Prusak (2007.04.16)

info

0  
  0
Zgadzam się z opiniami Boba B. i Jarka Denisiuka. Tak różne, ale świetnie punktują słabości stanowiska Prusaka. Reasumując: Tośmy sobie Panie Prusak podyskutowali, bo ja siedze 300 km od Elbląga. I nadal nie zgadzam sie z Pańską opinią, że formy przestrzenne są jedynie przejawem sztuki na chwałę państwa totalitarnego bez znaczenia artystycznego. Jakoś nie przekonują mnie wcześniej prezentowane dowody politycznego zaangażowania twórców (w czym, prócz współpracy z robotnikami, ono się ujawnia). Socrealizm owszem był stylem w sztuce niemal zadekretowanym i mocno skodyfikowanym. Jednakże wiele wartości architektonicznych ma np. warszawski MDM. I dlatego Prusaku możesz mówić o formach, jako wodzie na młyn propagandy PRL, ale to nie zmienia faktu, że elblaskie formy mają wiele wartości artystycznych. W 2006 roku na fenomenalnej wystawie "Modernizm" w londynskim muzeum Victorii i Alberta jedynym polskim elementem była kompozycja nr 4 Katarzyny Kobro. Ta wystawa pokazywała, że idee modernizmu niezwykle wpłynęły na naszą rzeczywistość tak pozytywnie, jak negatywnie. Nie tylko ze względu na lewicowe poglądy niektórych twórców.
Paweł Płoski (2007.04.16)

info

0  
  0
Dla przypomnienia, żebyśmy wiedzieli o czym dyskutujemy, zapraszam do przypomnienia sobie elbląskich form przestrzennych http://www.portel.pl/fotka0.php3?id_fot=59&id_dz=21 i http://www.portel.pl/fotka0.php3?id_fot=60&id_dz=21
admin (2007.04.16)

info

0  
  0
"Słabości stanowiska Prusaka"? jakoś nie dostrzegłem żadnych argumentów; raczej wykłady własnych przekonań. W polityce to się nazywa "protokół rozbieżności" ;-) Więc taki protokół żeśmy sobie tutaj spisali. i naprawdę, jesli coś w Galerii El i wokół niej ma wartość, to nie są to formy przestrzenne, ale relikty gotyckiej architektury i barokowe epitafia. I szkoda tylke, że niektóre z nich są w bocznej nawie kościoła, która zwykle nie jest dostepna dla zwiedzających. Poza tym pozostaje zwykła estetyka: formy są brzydkie i tyle ;-) A że obrosły jakąś teorią? Tym gorzej dla teoretyków ;-)
Prusak (2007.04.16)

info

0  
  0
Prusak no nie bądź doktryner :) tak nie można dyskutować, oczywiście że formy są brzydkie w zdeżeniu z mieszczańską estetyką , wiele brzydkich rzeczy jest dziełami sztuki, myślałem że to rozumiesz, ale widze że się pomyliłem; nie uważam się za człowieka zwichniętego moralenie, ale jakoś potrafię się zachwycić niektórymi elementami, częściej propagandy niż sztuki, państw totalitarnych w XX w.: El Lisicky, Malewicz, Tatlin, Rifenstal... to jednak byli bardzo zdolni ludzie by niepowiedzieć więcej; architektura faszystoskich włoch to niewątpliwe osiągnięcie i piekno; II RP gdyby trwała dłużej też tworzyła by takie rzeczy; naprawdę można dostrzec w tym wszystkim wartość bez brudzenia się politycznymi izmami. To zabawne że wszyscy myślący (także inaczej) są poza Elblągiem - też pisze to z perspektywy 300 km, ale do 17 zredukuje ten dystans.
Bob B. (2007.04.17)

info

0  
  0
Z kolei ja prosiłbym o definicję "sztuki totalitarnej". Bo Goya malując portret rodziny królewskiej służył absolutystycznej monarchii, przy okazji ośmieszajac jej pychę. Mam wrażenie, że podobnie było z niektórymi formami. Jeśli sprowadzamy sprawę form do kategorii brzydkie - ładne, to Bob B. utrafił w sedno. Artystyczne działania twórców biennale były i są tak samo uprawnione jak współcześnie programowe wybieranie z historii miasta tradycji pasujących polskim mieszkańcom tego miasta. I jest oczywiście bardziej politycznie poprawne niż dzieła z czasów PRL. Aktualen władze nazywają to polityką historyczną. Nie wydaje mi sie jednak, ze biennale miało tak złowrogi wymiar - jak można wykorzeniać ludzi już wczesniej wykorzenionych. Moja propozycja do protokołu rozbieżości: Formy przestrzenne mają wartość artystyczną, nawiązywały do najświetniejszych tradycji światowego modernizmu, są dziedzictwem kulturowym i narodowym, mimo niesprzyjąjących warunków politycznych były przejawem wolnego ducha, a nie komunistycznej opresji, próbą odbudowy miasta także w wymiarze duchowym.
Paweł Płoski (2007.04.17)

info

0  
  0
Tak jest i trzeba to głosić, bo nawet tworzący opinie (dzienikarze) często nie wiedzą o elbląskich biennale dostatecznie dużo - pamiętam jak GW pisała, że Poznań jako pierwsze miasto w Polsce uzyskało realizacje Abakanowicz w przestrzeni publicznej (przy okazji odsłonięcia monumentalnej grupy na cytadeli zdaje się), tymczasem w Elblągu jej praca stała od niemal 40 lat. I tu uwaga do niedawno wydanego przewodnika - zabraklo mi tu może nieco anegdotycznych informacji, ale ciekawych o "wędrówce" tej realizacji po mieście - przypomne że forma ta miała swój horyzontalny epizod, przewrócona zapewne przez złota młodzież późnego PRL-u :)
Bob Budowniczy (2007.04.17)

info

0  
  0