UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Elbląskie Biennale nie jest ABSOLUTNIE ŻADNYM osiągnięciem. W większości miast na Ziemiach Odzyskanych stoją i straszą rozmaite "formy przestrzenne" rodem z PRL. Ba, wystarczy pojechac do Kaliningradu, tam tego złomu jest prawdziwe zatrzęsienie. Elbląg w oczach komunistycznych władz nie miał żadnych tradycji, do których można by było nawiązywać: był miastem niemieckim, mieszczańskim, polskiego ruchu narodowego ani na lekarstwo, co więcej, przed wojną mocno narodowosocjalistycznym. Więc, żeby stworzyć jakikolwiek punkt odniesienia, pozwolono rozmaitym grafomanom ustawiac rozmaite paskudy na mieście. Działała tu identyczna zasada jak np. we Wrocławiu, tylko że tam odbudowywano wszędzie szukając na gwałt gotyku, uznając tenże za piastowski a wiec Polski. W Elblągu Piastów nie było, miasto w zasadzie zawsze było niemieckie, więc wymyślono formy przestrzenne. To taki swoisty ersatz związków mieszkańców z miastem, próba (fałszywa!) kulturowego zagospodarowania poniemieckiej, pomieszczańskiej przestrzeni Elbląga. I tyle. ć.

Prusak

Anuluj