Wybrany wątek opinii
Chodziłem do tej szkoły w połowie lat 80 tych, i nie była ona powodem do dumy. Nie wspominam tej szkoły dobrze, wręcz przeciwnie, wspominam ją źle. W tej szkole nauczyciele nie uczyli, a jedynie wymagali od uczniów, nie potrafili zainteresować uczniów swoim przedmiotem tylko szukali jakby tu postawić 2.Potrafili wyśmiewać uczniów. Prof. Sadocha potrafił zmienić ocenę z pracy klasowej, gdy okazało się, że ktoś dostać za dobrą, wówczas brał go do tablicy i sprawdzał, czy umie, najczęściej stres zjadł takiego ucznia i otrzymywał gorszą ocenę (to przypadek z mojej klasy). Nauczyciele potrafili tez uwziąć sie na ucznia i nie promować go do następnej klasy. I jak powiedział prof. Sawicki od rysunku technicznego "Z tej szkoły odchodzą porządni ludzie". Ja odszedłem i nie żałuję, skończyłem inna szkołę, wyższą uczelnie i zrobiłem doktorat
Do moderacji
Odpowiedz
6
4
@Wojtek456 - Nie jesteś wyjątkiem - z naszej klasy odpadło 20 z 29 w pierwszej. Ale dla mnie fakt że byłem w 9 która stanęła dp matury i zdałem ją na ocenę dobrą jest powodem do dumy. Sandi faktycznie lubił zadania na tablicy ale to miało swój cel - dokładnie tak uczył nas matematyki i myślenia analitycznego. To że odpadłeś nie czyni Cię gorszym - jesteś inny masz inne doświadczenia. Wyśmiewanie uczniów też miało cel - podniesienie odporności na stres i nabranie poczucia własnej wartości jeśli się umiało. Mnie trzech nauczycieli chciało wylać - żaden nie zdecydował się ocenę niedostateczną i komis bo wiedział że się obronię. To też nauka z tej szkoły - jak się na czymś znasz możesz zadrzeć z każdym kiedy masz racje. Nasz rysunku uczył "Wektor" ale Sawicki miał racje - z tej szkoły wychodzili porządni ludzi - nie wszyscy z jej dyplomem. Ja zostałem i też nie żałuje mimo że na studia nie poszedłem przejmując firmę mojego ojca. On był dumny i z tego że ją skończyłem i z tego że nie musiałem się przed nikim płaszczyć o oceny i promocje. Właśnie dlatego
Do moderacji
Odpowiedz
1
0
@MariuszLewandowski-Fc - Ustalmy pewne fakty: Nie odpadłem z tej szkoły, tylko po zakończeniu roku szkolnego wziąłem papiery i przeniosłem sie do innej szkoły.
Wyśmiewanie uczniów jako cel albo jako metoda dydaktyczna - nie bede sie na ten temat wypowiadał.
Nie zaprzeczam, ze z tej szkoły wychodzili porządni ludzie, ale napisałem, że z tej szkoły "odchodzą" porządni ludzie, z resztą te słowa prof. Sawicki skierował do mojego ojca.
Do moderacji
Odpowiedz
4
1
@MariuszLewandowski-Fc - Moje wspomnienia z tej szkoły (pierwsza połowy lat 80.) są, lekko mówiąc, słabe. Atmosfera zniechęcająca, mizerne wsparcie i wieczne czepianie się uczniów. Nauczyciele po prostu nie lubili uczniów. Jedyną postacią, która zapisała się nieco lepiej, był pan Edward M. od matematyki. Choć jego metody były specyficzne, to podstawy wyniesione z jego lekcji wystarczyły, żeby skończyć politechnikę
Do moderacji
Odpowiedz
8
1
@Wojtek456 - Bo byłeś cienki bolek i to przez b... Zawsze najwięcej bredni wypisują ci, którzy odpadli bo byli słabi. Szkoła była i jest super. Mnie wywalili ale dobrze się stało bo zmądrzałem w. Przeciwieństwie do bolków..
Zresztą... bolek.... I wszystko jasne.
Do moderacji
Odpowiedz
1
5
@Wojtek456 - Odpadłeś ponieważ uznałeś że to nie miejsce dla Cibie i poszedłeś gdzie indziej. Opadali z tej szkoły nie tylko ludzi z słabymi ocenami - byli i tacy którzy woleli ogólniaki - i nic w tym złego. Z każdej szkoły wychodzą ludzie dobrzy i źli - życie. Faktów ktore znasz nie miszimy ustalać - nie ma sporu co do tego że odszedłeś i że jesteś porządnym człowiekiem - no może trochę dziwi że się wstydzisz swojego imienia i nazwiska - życie. My o naszych kolegów walczyliśmy i paru zostało mimo że stres ich zżerał. Dlatego wiem że to była metoda nie tyle dydaktyczna co wychowawcza. Coś jak fala w wojsku - stesztą po to na mundurze nosiłem oznaczenia klas. Tyle że w naszej klasie już na pierwszej belce wyszło że nas nikt falował nie będzie i nawet dużo starsi koledzy z klas piątych szybko odpuścili. Bo też byli porządni mimo że próbowali nas "docierać"
Do moderacji
Odpowiedz
1
0
Mnie Matmy uczył Sandi - śp, Sadocha. Stawiał sprawy jasno - albo umiesz albo nie umiesz i to był system zero-jedynkowy. Mi powiedział w I klasie że jak nie wkuje wzorów skóconego mnożenia / chyba bo już nawet nie jestem pewien że o nie chodziło / to je wykułem. A że nazywał nasz szympansami denerwował ale i dopingował fo tego żeby nie miał powodów to takich twierdzeń Politechniki nie kończyłem ale jego zasadę że pośpiech jest potrzebny tylko przy łapaniu pcheł pamiętam do dziś bo to święta prawda. Uczeń nie zupa nie jest od tego żeby go lubić tylko wychowywać i edukować. Ale pary nauczycieli wprost kochało swoich uczniów mimo że lekkiego życia z nami nie mieli. I za to mają szacun nawet po 40 latach
Do moderacji
Odpowiedz
1
0