Smaki Pomorza w bibliotece

14
19.07.2019
Smaki Pomorza w bibliotece
Letnie warsztaty kuchni regionalnej odbywają się w Bibliotece Elbląskiej (fot. Anna Dembińska)
W dużej mierze opierała się na rybach, zarówno słodkowodnych, jak i morskich, które wędzono, smażono, duszono, gotowano. Korzystano także z ziemniaków i cebuli, brukwi, grzybów i owoców leśnych, natomiast mięso zostawiano na specjalne okazje. O tradycyjnej pomorskiej kuchni można było posłuchać, a także jej spróbować, w ramach letnich warsztatów kuchni regionalnej. Odbywają się one przez całe wakacje w Bibliotece Elbląskiej. Zobacz więcej zdjęć
- Bliskość morza oraz jezior powodowała, że jadano najczęściej ryby, a szczególnie śledzie – mówiła Marzena Szczech z Zespołu Szkół Gospodarczych, która prowadziła czwartkowe (18 lipca) warsztaty.
   Moczono je kilka godzin, dodawano cebulę, zalewę octową, mleczko śledziowe lub śmietanę. Tak przyrządzone ryby podawano z gotowanymi ziemniakami w mundurkach. Na stołach często gościły także węgorze, makrele, szproty, dorsze, sandacze, szczupaki, okonie.
   - Ryby wędzono, smażono, marynowano, gotowano. Najpopularniejszą potrawą była flądra gotowana w całości z ziemniakami – mówiła Marzena Szczech.
   Z kolei kuchnię kociewską, jak wspominała prowadząca warsztaty, charakteryzowały m.in. takie surowce jak ziemniaki, brukiew, kapusta, cebula, a także ryby, grzyby, owoce leśne.
   - Jadąc w okolice Tczewa czy Starogardu Gdańskiego można było zjeść białą zupę z kapustą, którą nazywano parzybrodą albo nietłusty wywar z warzyw, czyli poryraj. Na Kociewiu królowała również potrawa, którą nazywano "ślepy śledź". Nie miała ona z tą rybą nic wspólnego, była to rozdrobniona cebula, gotowana w zalewie octowej z zielem angielskim, podawana z ziemniakami gotowanymi w mundurkach – opowiadała Marzena Szczech.
   Chleb wypiekano własnoręcznie, mięso podawano jedynie w niedziele i święta, podczas ważnych uroczystości. Ważnym wydarzeniem w życiu gospodarstwa było świniobicie. Mięsa wędzono, peklowano, robiony z nich kiełbasy, pasztety. Na Pomorzu hodowano również owce i gęsi. Te ostatnie ubijano najczęściej jesienią, faszerowano je, wędzono.
   - Charakterystyczną potrawą była "obóna" nazywana także okrasą. Było to surowe mięso gęsi, które było mielone, wkładane do glinianego garnka, przyprawione ziołami, przechowywano je w chłodnym miejscu. Gdy mięso się przerobiło podawano je z chlebem. Był to specjał kaszubski – wyjaśniała prowadząca warsztaty.
   Obiad na Pomorzu najczęściej podawano o godz. 12, najczęściej były to zupy, np. grochówka, zupa z brukwi, słodko - kwaśna zupa z fasolą, krupnik. Gotowano także "dziadówkę", opartą na maślance, cebuli i boczku, a także czerninę.
   - Piątki oczywiście były postne, więc serwowano zupę rybną, grzybową, kartoflankę – wyliczała Marzena Szczech.
   Wśród postnych zup popularna była także brzadowa, robiona z suszonych owoców, z dodatkiem mleka czy śmietany (w wersji wigilijnej dodawano do niej grzyby). Popularne były także "ruchanki", czyli placki drożdżowe (początkowo robione z ciasta chlebowego), pieczone albo smażone, podawane z cukrem albo kawą zbożową.
   - Robiono także rynczoki, placki pieczone z mąki gryczanej – opowiadała Marzena Szczech – Inne kluski, szadolce i kulanki, robione były z masy ziemniaczanej.
   Letnie warsztaty kuchni regionalnej to nie tylko okazja do zapoznania się z historią kuchni regionów, ale i do spróbowania jej smaków. Tym razem uczestnicy mogli spróbować pomorskiej sałatki śledziowej oraz marmolady pomidorowej. Kolejne spotkanie już za tydzień, 25 lipca, początek o godz. 16.30.
mw

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Warsztaty kuchenne w bibliotece.... O tej scenie zapomnieli w Alternatywy 4
Z i e l a r z (2019.07.19)
Zielarz a słyszałeś geniuszu o zielnikach, książkach kucharskich itp? Książkę pewnie kiedyś widziałeś w telewizji prawda?
(2019.07.19)
A dobrze właśnie, że w bibliotece, takie wydarzenia towarzyszące sprawiają, że biblioteka żyje. :)
(2019.07.19)
dobrze powiedziane
chin (2019.07.19)
To oni jedli książki kucharskie i zielniki?
(2019.07.19)
A biblioteka to jest jakaś hala widowiskowa, że ma żyć? Może w ogóle wypierdzielmy z niej książki i zróbmy tam bar ze striptizem - będzie w niej jeszcze więcej życia.
(2019.07.19)
To jest żenujące, że obiekt biblioteki wykorzystuje się na pokazy kulinarne. Owszem czytałem nie tylko zielniki, ale Anatomię człowiek Bochenka, Biologię ryb Franciszka Pliszki i dziesiątki innych, fachowych pozycji, także w ubiegłym wieku poradniki naprawy samochodów i co…? Na kolejnym pokazie Biblioteka Elbląska w swoich zacnych murach pokaże silnik samochodowy… i sztuczki związane z jego naprawą? Jeśli Dyrekcja Biblioteki nie ma pomysłu na ożywienie swojej działalności, to proszę zobaczyć na aktualności bibliotek w innych miastach. Jedno co mnie, powiedzmy, przekonuje do tego rodzaju imprez, to frekwencja. Ale taka frekwencja byłaby identyczna, gdyby to organizowało Technikum Gastronomiczne w Elblągu w swoich pomieszczeniach, bo tutaj, to jest profanacja.
(2019.07.19)
Trzymasz książki w kuchni? Pewnie obok cebuli...
Z i e l a r z (2019.07.19)
Nie bar ale ma dużą salę i nowoczesna biblioteka to miejsce wielofunkcyjne a takie imprezy zachęcają do sięgniecia po lekturę, albo ktoś przyjdzie na imprezę i przy okazji wypożyczy książkę i gdyby nie ta impreza to by nie przyszedł. Bublioteki to miejsca wielofunkcyje w obecnych czasach.
(2019.07.19)
Jak profanacja? Dobrze, że tak robią to jest właśnie fajne miejsce z wieloma ciekawymi wydarzeniami, ja tam lubię chodzić, bo dzięki tym eventom zawsze jest interesująco.
(2019.07.19)



Reklama X