A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ludzie przeciwni in vitro maja do tego prawo - jednak najpierw powinni nauczyć się czym ono jest. Nie można swojej opinii budowac na podstawie krzykactwa oraz krzywdzących wypowiedzi kleru i redakcji takich jak Niedziela. .. Oburzyła mnie jedna z zamieszczonych tu wypowiedzi: fakt podstawowy, ktorego ta osoba nie wie to, że : in vitro może i najczęściej jest łączeniem komórek małżonków a nie obcych ludzi!!!!! Nie każdy chce wychowywać cudze, obce, zupełnie mu obojetne uczuciowo dziecko z DD - bardzo cżęsto pochodzące ze środowiska patologicznego - geny nie kłamia, badania przeprowadzane na rodzinach adopcyjnych też!!!
Przestańmy traktowac adopcje jako lek na całe zło i przestańmy traktować in vitro jako samo zło!!!
wiecej miłości i zrozumienia oraz wzajemnego szacunku dla decyzji innych a będzie dobrze!!!!!
Kościół jest przeciwny In vitro, bo można by polemizować, czy takie dziecko będzie obciążone grzechem pierworodnym; ). .. nowych jezusów im nie potrzeba; P
Ja w ciągu 6 lat jak pracuję byłem raz u lekarza (grypa) składki odprowadzam na NFZ 6 lat, więc dochodzę do wniosku, że "dociekliwy" również za moje pieniądze się leczy. Podeszliśmy z żoną do INV raz myślimy o drugim podejściu ale niestety nie mamy pieniędzy. Jakbym pracował na czarno przy moich zarobkach stać by mnie było na in vitro co pół roku. Niestety moje składki na NFZ nie wiem gdzie są, wolałbym odkładać te pieniądze i za nie chodzić prywatnie do lekarza, nie stałbym w kolejkach, miałbym miłego lekarza a nie kogoś kto mnie traktuje jak intruza.
moja córcia urodziła sie dzięki metodzie invitro i jest największym cudem jaki mógł się nam trafić.
Mam wśród znajomych wiele bezpłodnych par - jedne mają dzieci dzięki invitro, inne adoptowaly. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile osób dotyka problem bezpłodności tylko boją się o tym mówić, zeby nie narazić się na krytykę i komentarze.
Osoby, które pisza o niechcialnych dzieciach i adpocji nie maja chyba o tym pojecia. Na niemowlę czeka się około dwóch lat, tyle jest chetnych par do adoptowania dziecka. Większość dzieci z uregulowaną sytuacją prawną natychmiast znajduje rodziców.
Nie kazdy jednak ma silę przechodzić przez procedurę adpocyjną. Nie każdy będzie umiał pokochać "cudze" dziecko.
Nikt kto nie starał sie bezskutecznie latami o dziecko nie wie co przeżywają takie pary.
Uważam że należy finansować IN VITRO. Daczego z kasy chorych opłacamy leczenie alkoholików i innych nałogowców latami, a nie możemy dofinansowywać ludz, którzy chcą mieć własne dzieci? Domy dziecka są pełne, owszem, ale dzieci które są opuszczane nie są łatwe do pokochania, mają swoje blizny i nie zawsze potrafią zaufać na nowo ludziom, którzy je zaadoptują, wcześniej czy póżniej pokazują inną twarz i nikt mi nie powie że są idealne do wychowywania, trzeba mieć wiele odwagi i wiedzy aby poświęcić swoje życie cudzemu dziecku i do niego dotrzeć. .. To jest ŚWIADOMOŚĆ I ODWAGA, a nie -po poprostu wzięcie dziecka z Domu Dziecka i kropka. Na szczęście, są taty, którzy potrafią TO ZROBIĆ, ale nie odbierajmy możliwości pozostałym, którzy po prostu tego nie będą potrafili zrobić. .. Dzieci z Domu Dziecka, jeśli posiądą w sobie wiarę i siłę, tak czy owak, poradzą sobie w życiu. I tego im życzę z całego serca. .. .natomiast nie widzę nic złego w stwarzaniu możliwści zapładniania pozaustrojowego. Obłudne ze stony Kościoła jest mówienie o in vitro jako zło. Kościół jak zwyke zajmuje się nie tym co trzeba. Niech uporządkuje swoje zakony, w których nie raz odbywają się rzeczy jakie nikomu by do głowy nie wpadły. .. Ale to już komentarz na inny temat.
mój synuś urodził się właśnie przez metodę in vitro. Udało się nam za pierwszym podejściem. Po prostu niektóre osoby nie zdają sobie sprawy jaki to jest problem nie móc mieć dzieci droga naturalną. nie wiedzą co te osoby przeżywają a się na ten temat wypowiadają, ciekawe czy by się tak wypowiadały jak by ten problem dotknął ich. Mój synuś ma teraz właśnie rok i 3 miesiące jest wspaniałym, zdrowym dzieckiem. To jest nasze oczko w głowie wniósł nam tyle radości w nasze życie, że to nie jest do opisania. Oczywiście powinna ta metoda być refundowana przez NFZ bo naprawdę jest tyle par, które nie mogą mieć dzieci a na to ich naprawdę nie jest stać.
o wszyscy nieudolni w prokreacji. Chcecie aby wam NFZ finansował waszą nieudolność w prokreacji?Za nasze pieniądze, społeczne?Jak nie potrafisz sobie "zrobić" potomka to po co ty istniejesz?Wspierajmy rodziny wielodzietne w wychowaniu ich, nawet licznego, potomstwa. Z prokreacji in vitro, kto wie co wyrośnie, moze jakiś cyborg, a może jakiś hitlerek - wszak sposób poczęcia tej przyszłej istoty jest daleki od matki natury. Kobieta, która będąc panną, mówiąc potocznie, "się szanowała"i nie chodziła na skrobanki to nigdy nie miała problemu z zajściem w ciąże. A w ogóle to szkoda tyle gadać w tak marginesowym temacie.
Jestem za metodą in vitro. Powinna być ona finansowana przez NFZ, ja z mężem również opłacamy składki. Staraliśmy się z mężem o nasze dziecko od kilku lat, były to trudne lata zarówno pod względem psychicznym, fizycznym i ekonomicznym. Teraz dzięki in vitro jestem w ciąży, będzie to nasze dziecko. Osoby wypowiadające się na temat in vitro często piszą nieprawdziwe informacje. Invitro nie ma nic wspólnego z zabijaniem zarodków, niektóre po prostu są za słabe i przestają się samoistnie rozwijać, nie ma w tym niczyjej ingerencji. Kolejną bzdurą jest mówienie, że to tabletki antykoncepcyjne i aborcje mają cokolwiek wspólnego z in vitro (ten pogląd głosi kościół). Jeżeli dziecko jest z naszych genów to jak może z niego cyborg wyrosnąć? Przecież to nonsens. W większości to młode kobiety podchodzą do in vitro. A adoptowaniem dzieci z DD niech zajmą się osoby, które czują do tego powołanie. My pragneliśmy NASZEGO dziecka a nie jakiegoś dziecka. Adopcja jest pięknym czynem, ale nie wolno do tego zmuszać par niepłodnych! Dlaczego tak mało płodnych par adoptuje? Oni mają wybór a nam się go odbiera.
Niedługo będziemy starali się o dziecko. Mam nadzieję, że uda nam się to bez większych komplikacji mimo różnych problemów zdrowotnych, z którymi się borykamy (podobnie jak spora część społeczeństwa). Ale jeśli się nam nie uda co wtedy? Jak będę miała pieniądze to może in vitro? Jeśli będzie taka możliwość to oczywiście, że tak. Bez zastanawiania się nad tym "co z tego wyrośnie", ponieważ to będzie nasze dziecko, jakże upragnione.
In natura - jesteś kobietą czy mężczyzną? Brednie jakie wypisujesz są na poziomie zacofania sprzed kilku wieków. A powiedz - golisz się, depilujesz, malujesz, masz kolczyki? A jak nie Ty, to może ktoś z Twoich najbliższych? Przecież to też nie jest natura, nie takimi zostaliśmy stworzeni. Masz dzieci? Starałaś/eś się o nie? Co Ty wiesz o nieudolności w prokreacji? Nieuznawanie problemów z zajściem w ciążę to tak jak niewierzenie, że po nocy przychodzi dzień (podobne dowody naukowe są na jedno i drugie). Troszkę więcej rozsądku i taktu życzę. Kultury można nauczyć się w każym wieku
Nasza córka przyszła na świat w 2004r. Był to mój najszczęśliwszy dzień w moim życiu, móc uściskać maleńkie ciałko którego pragnęłam przez 4 lata.
Do dziś dnia codziennie dziękuje Bogu za metodę in vitro i za to że dzięki tej metodzie mam dziecko. Mogę powiedzieć, że teraz jestem NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE.
Wiem, że nikt nie zrozumie tego problemu jeśli go bezpośrednio nie dotyczy.
Nie braliśmy pod uwagę adopcji, chcieliśmy mieć „ swoje” dziecko.
Wydaliśmy wszystkie oszczędności, zapożyczyliśmy się u znajomych chwytaliśmy się niemalże wszystkich dorywczych prac aby zebrać na zabieg (i). A przecież płacę miesiąc w miesiąc ZUS od prawie 10 lat i coś mi się również należy.
in natura- zapewniam cię jedynie, że moje dziecko nie świci na zielono.