A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
.. .. i faktycznie proszę wybaczyć. Chodziło oczywiscie o "katalogowanie".
"Stad pomysł Miasta, aby Schronisko prowadziła organizacja zajmująca się ochroną zwierząt"- Cały czas zastanawiam się kto doprowadził do tych zmian. Więc był to pomysł miasta. Bardzo interesujące. .. .Przecież wszystko było w porządku. ..
Ale nie będe siedzieć i gdybyć- udam się do schroniska i zapytam u zródła jak to było.
Niestety, nie były leczone. Jełsi była Pani, pani Tamaro w schronisku przed pierwszym stycznia, to powinna Pani wiedziec, ze w pomieszczeniu dla kotów nie było ani jednego kocyka- były kafelki i gołe plastikowe formy na legowiska. U psów- beton. Chyba, z e wchodziła Pani TYLKO do biura i przyjmowała do wiadomosci słowo mówione.
I tak- zwierzeta nie były leczone, mówiła o tym pani kierownik i weterynarz w jednej osobie wprost osobom zaintersownaym, na zadawane pytania.
A znajdowaniem domów dla zwierząt stamtąd zajmuję sie od kilku lat i znam ich stan, niestety/. Szukałam domów na własną rękę, leczyłam na własny koszt, zdjecia robiłam jak złodziej, bo to było zakazane, a wszyscy wiemy, jak zdjecie ułatwia znalezienie domu
Miła anonimowa ss. dd. Warunki w jakich przebywały zwierzęta znam bardzo dobrze i nigdy nie twierdziłam, że są idealne. Beton u psów był tylko na wybiegach, które połączone były z boksami (ogrzewanymi jesienią i zimą), w których były drewniane panele i legowiska. Może Pani nigdy do budynku psiarni nie wchodziła? Czy była Pani kiedys w izolatkach, gdzie właśnie przebywały leczone psy chore? Koty przebywały w pomieszczeniu ogrzewanym jesienią i zimą, a chore umieszczane były w izolatkach. Zwierzęta były leczone w takim zakresie na jaki pozwalały warunki Schroniska. Jednak ŻADNE schronisko nie stworzy takich warunków i nie zapewni takiej opieki jak dom. Bardzo dziękuję więc za przeprowadzone adopcje kotów z naszego Schroniska. Myślę, że teraz również współpracuje Pani ze Schroniskiem, może więc będziemy miały okazję tam się spotkać. Tamara Frączkowska
Aktualnie w schronisku przebywa malutki starszy piesek. Nazwałam go Jasiu. Jasiu zostal wyrzucony z pociągu w siatce i tak dostarczony do schroniska kilka dni temu. Jasiu byl glodzony zanim zostal wyrzucony. Na dzien dzisiejszy tylko lezy. Jest tak wychudzony, ze nie potrafi sie ruszyc. Ma także zanik mięsni. Nie potrafi wstać, zeby się zalatwic, nie potrafi także wylizac zanieczyszczonych mięjsc.
Jasiu musi byc przewijany i myty jak niemowlak. Jednak z dnia na dzien czuję się lepiej. Codziennie jest dowożony do miasta do wspaniałej p. weterynarz na kroplówki. Kierownicto schroniska oraz armia wolontariuszek czuwa nad zdrowiem maluszka:) Ktos pytal o wolontariat: w przyszlym tygodniu będą podpisywane umowy.
W ciągu ostatnich 4 lat zabrałam ze schroniska około 40 dorosłych kotów. Wszystkie były ciężko chore. NIe zbaierałam ich z izolatki, żaden z nich nie miał nawet cienia karty leczenia. Namacalnie i empirycznie, ja oraz mój portfel wiemy jak bardzo były zdrowe i wychuchane w schronisku.
Wiem, ze powinniśmy sie skupić na tym co dobre, i sama chętnie rozmawiam tutaj i na sąsiednim portalu o pozytywach przejecia schroniska przez OTOZ Animals, ale po prostu nie mogłam przejśc obojętnie wobec Pani wypowiedzi, Pani Tamaro, odnosnie dobrych warunków i dokładnego leczenia, którym były poddawane zwierzęta przed erą Animalsów. Dla mnie EOT
Jeszcze jedno mi sie nasunęło- oprę sie na sprawie kotów, bo temat znam od podszewki- teraz koty sa nadal w schronisku, wiec w warunkach niezbyt sprzyjających zachowaniu zdrowia i dobrego samopoczucia. Nie widze jednak ani jednego kota cięzko chorego. Od pierwszego stycznia umarł jeden kot. Reszta żyje w dobrym zdrowiu. Co sie zmieniło? Teraz leczenie i wtedy leczenie. Wiec w czym jest różnica?????
Myśle ze faktycznie jak piszesz warto skoncetrować się na tym co jest. Ale! NIe można przechodzić z jednego sytstemu do drugiego po prostu się dopasowując i negować tego co było.
schronisko nigdy nie będzie dobre. To miejsce pełne bólu, tęsknoty i cierpienia. kawalek budy, betonu i miska karmy tego nie zmienią. Ale to co było NIGDY więcej nie może powrócic. Nikt nigdy nie wymagał cudów, a jedynie więcej miłosierdzia i dobrej woli w stosunku do tych najbardziej bezbronnych.
A Jasio niestet nie dał rady. Umarł wczoraj.
i jeszcze jedno dodam i dodawać będę aż do skutku:). Małe klatki w których koty przebywaly 14-dniową kwarantannę zostały wymienione na odpowiednie. Te stare leżą jeszcze na terenie schroniska. Kto CHCE zobaczyć, ten zobaczy.
14 dni w klateczce 0,5x0,7m m bez kuwety, bez kocyka, na garści trocin, w które kot sie załatwiał i wktórcyh spał. Przez 14 dni.