Początek spotkania ułożył się idealnie dla gospodarzy. Już pierwsza akcja meczu zakończyła się golem dla Olimpii 2004. Kamil Kopycki zagrał na prawe skrzydło do Jacka Czerniewskiego, ten mocno dośrodkował w pole karne, a chcący wybić piłkę Szymon Sadowski wpakował ją do własnej bramki. Concordia próbowała szybko odrobić straty. Bliski szczęścia był Mateusz Bogdanowicz, który otrzymał prostopadłe podanie od Tomasza Sambora, ale jego strzał zdołał obronić Kamil Hrynowiecki. W 14 min. było 2:0 dla żółto-biało-niebieskich. Kamil Piotrowski próbował dośrodkowywać z lewej strony boiska, a piłka ku zaskoczeniu wszystkich przelobowała Michała Kopkę i wpadła do bramki Concordii. Po tym golu wydawało się, że to gospodarze wygrają ostatni mecz sezonu. Piłkarze z Krakusa grali jednak bardzo konsekwentnie i jak się później okazało przyniosło to spodziewany efekt. Concordia zdobyła kontaktowego gola po pół godzinie gry. Za błąd z pierwszych minut zrehabilitował się Sadowski, który po rzucie rożnym wykonywanym przez Daniela Ciesielskiego, strzałem głową w długi róg pokonał Hrynowieckiego.
[fotoc]
W drugiej części gry spotkanie było nie mniej atrakcyjne. Oba zespoły walczyły o zwycięstwo. Trener Concordii Adam Boros dokonał kilku zmian i gra ekipy z Krakusa wyglądała jeszcze lepiej. Olimpia 2004 nastawiła się na kontrataki i również miała szanse na zdobycie kolejnych bramek. Zaczęło się od uderzenia z rzutu wolnego Ciesielskiego po którym piłka przeleciała nad poprzeczką. Po chwili bardzo groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Po dośrodkowaniu z lewej strony Kamila Graczyka, minimalnie nad poprzeczką strzelał głową Kopycki. Na stadion przy ul. Moniuszki docierały informacje o tym, że Dąb Dąbrowa Białostocka prowadzi w Morągu z Huraganem i goście z Krakusa wiedzieli, że jeśli chcą zająć drugie miejsce w tabeli muszą niedzielne spotkanie wygrać. Concordia wyrównała w 57 min. Łukasz Nadolny zagrał na skrzydło do Gryki, ten dośrodkował wzdłuż bramki, a formalności dopełnił Bartosz Drewek. Pomarańczowo-czarni walczyli o zwycięskiego gola. Bardzo dobrą sytuację zmarnował na dziesięć minut przed końcem pojedynku Michał Kiełtyka, który nie atakowany w polu karnym trafił z 7 metrów wprost w bramkarza gospodarzy. Groźnie było też pod bramką gości, ale Kopka obronił uderzenie z woleja Karola Stysia. Sędzia przedłużył spotkanie o trzy minuty. Concordia tuż przed końcowym gwizdkiem wykonywała rzut rożny. Do piłki dopadł Tomasz Sambor i strzałem pod poprzeczkę dał swojej drużynie zwycięstwo.
Piłkarze z Krakusa długo po końcowym gwizdku świętowali zwycięskiego gola. Smutni byli gospodarze, którzy włożyli w to spotkanie masę sił, a nie zdobyli nawet punktu. Z prowadzenia Olimpii 2004 zrezygnował trener Dariusz Kaczmarczyk. Wygrana pozwoliła Concordii na zajęcie drugiego miejsca w tabeli. Jeśli z awansu zrezygnuje Start Działdowo pomarańczowo-czarni otrzymają szansę gry w wyższej klasie rozgrywkowej. Jest więc szansa na to, że w przyszłym sezonie kibice będą się emocjonowali derbami Concordii z Olimpią Elbląg.
Powiedzieli po meczu:
Adam Boros - Weszliśmy w ten mecz ospale. Straciliśmy szybko dwa gole. Być może niektórzy nie poradzili sobie z presją. Staraliśmy się mimo niekorzystnego wyniku grać swoje i na szczęście jeszcze przed przerwą udało nam się zdobyć kontaktowego gola. W przerwie dokonałem zmian. Szukałem rozwiązań, bo nie byłem zadowolony z tego jak się prezentowaliśmy. Udało nam się wyrównać, a w ostatniej minucie zdobyliśmy zwycięskiego gola. Bardzo się cieszę, że chłopcy wierzyli do końca. My jako zespół zrobiliśmy swoje. Jeśli będzie szansa awansu wszystko jest w rękach klubu i władz miasta.
Dariusz Kaczmarczyk - Myślę, że kibice zobaczyli dzisiaj naprawdę dobry mecz. Przykro nam, że nie zdołaliśmy zdobyć choćby punktu, tym bardziej, że prowadziliśmy dwoma golami. Już przed spotkaniem podjąłem decyzję o tym, że będzie to mój ostatni mecz na ławce trenerskiej Olimpii 2004.
Tomasz Sambor- Nie wiem co powiedzieć. Jak na razie był to strzał mojego życia. Walczyliśmy do końca. Teraz wszystko w rękach działaczy i miasta. Cieszymy się, bo wygraliśmy dziewięć kolejnych meczów i pokazaliśmy, że w Elblągu są zawodnicy, którzy potrafią grać w piłkę.
Zobacz
wyniki i
tabelę III ligi.
Olimpia 2004 Elbląg – Concordia Elbląg 2:3 (2:1)
Sadowski 5 (s), Piotrowski 14 – Sadowski 30, Drewek 57, Sambor 90+3
Olimpia 2004: Hrynowiecki, Anuszek, Molga, Szawara, Brzezicki (59' Komorowski), Zieliński, Skierkowski, Piotrowski, Czerniewski, Graczyk (65' Styś), Kopycki.
Concordia: Kopka, Gładek (46' Masztaler), Sadowski, Sambor, Bogdanowicz, Florek, Wiercioch, Ciesielski (65' Kołodko), Gryka (72' Kiełtyka), Nadolny, Szmydt (46' Drewek).