Wikingowie w Elblągu. Poczuj średniowieczny klimat

1
Godzinę
temu
Wikingowie w Elblągu. Poczuj średniowieczny klimat
Wikingowie z Brus (fot. Sebastian Malicki)
Huk uderzających toporów, widowiskowe pokazy ognia i rejsy prawdziwą wikińską łodzią – tak Elbląg cofa się w czasie o ponad tysiąc lat. Na dziedzińcu Muzeum Archeologiczno-Historycznego wyrósł średniowieczny obóz. Zobacz zdjęcia.

Jeżeli po rzece Elbląg pływa wikińska łódź, oznacza to, że w mieście dzieje się coś wyjątkowego. Na pokładzie „Morąga” (bo taką nazwę nosi ta wyjątkowa jednostka) do naszego miasta przypłynęli Wikingowie z Floty Jarmeryka – grono pasjonatów i doświadczonych rekonstruktorów. Warto spojrzeć na samego „Morąga” – ma on 18 metrów długości oraz 2,7 m szerokości w najszerszym miejscu (na śródokręciu). Wzrok przyciąga przede wszystkim jego smukła sylwetka, która pozwalała tego typu jednostkom osiągać duże prędkości. Na pokład może wejść maksymalnie 26 wioślarzy, ale i z mniejszą ich liczbą łódź też „daje radę”.

Dziś Wikingowie chętnie zapraszali na pokład mieszkańców oraz turystów, oferując im krótki rejs po naszej rzece. Ponad 1000 lat temu podobne łodzie płynęły w kierunku osady Truso.

I o Truso wspomina się tu nie bez powodu. Wikingowie z Floty Jarmeryka przypłynęli do naszego miasta na IV Wikiński Festiwal Wody i Ognia „Truso Fest”. Dziedziniec Muzeum Archeologiczno-Historycznego zamienił się w średniowieczny obóz, w którym nie brakuje atrakcji dla starszych i młodszych.

Na dziedzińcu Muzeum wspomnianego już „Morąga” ciosa kolejną łódź. A w zasadzie łódeczkę – przy flagowej jednostce Floty wygląda ona jak skromna łupina.

– Pokazujemy, jak wykonywano takie łodzie: z dębowych desek łączonych na żelazne nity, uszczelnianych wełną i dziegciem – wyjaśnia Bartosz Iwaszkiewicz z Floty. – Wikingowie takie małe łódki mogli zrobić w ciągu kilku tygodni. My zajmujemy się nią w czasie wolnym, więc praca nad nią zajęła nam około roku. Jest tu miejsce dla jednej osoby i trochę towaru. Wikingowie wykorzystywali je do lokalnego transportu przez fiordy i jeziora Skandynawii.

Kawałek dalej zaglądamy do warsztatu średniowiecznego tokarza.

– Na drewnianej, nożnej tokarce wytwarzam głównie drewniane miski do codziennego użytku – mówi rekonstruktor Tomasz Kibort. – Takie tokarki były używane w zasadzie aż do rewolucji przemysłowej. Wytoczyć można na nich praktycznie wszystko: od słupów, przez tralki, po nogi do krzeseł czy ławek. Wszystko to, co wymagało obróbki obrotowej, wychodziło spod właśnie tego typu urządzeń.

O to, aby święta nie zakłócili swoim najazdem wrogowie, dba Drużyna Wikingów z Brus. Ich uzbrojenie robi wrażenie: miecze, topory, noże i tarcze oparto na razie o mury. W razie czego wystarczy chwila, by wojownicy byli gotowi odeprzeć pruski lub słowiański atak.

– Miecz mało kto posiadał. Był drogi i niewielu mogło sobie pozwolić na jego zakup. Najczęściej walczono toporami – mówi Ragnar z Drużyny Wikingów z Brus. – Walka też nie wyglądała tak jak dzisiaj, kiedy dbamy o bezpieczeństwo, a starcie ma charakter wyłącznie pokazowy. W średniowieczu chodziło o to, żeby przeżyć i wyeliminować przeciwnika, zanim on zabije ciebie.

Tego, jak bezpiecznie posługiwać się dawnym orężem, można nauczyć się w festiwalowej szkole szermierki historycznej. Oprócz tego rekonstruktorzy uczą zasad gry w hnefatafl oraz inne zabawy plebejskie, a także tradycyjnego tkania na bardku. Przygotowano też bardzo widowiskowy pokaz ognia z wykorzystaniem bursztynu. Przy okazji warto zaczerpnąć nieco specjalistycznej wiedzy od pracowników elbląskiego Muzeum, którzy oprowadzają po swoich obiektach, zdradzając fascynujące ciekawostki związane z wikińską osadą Truso.

SM

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Dlaczego drogę zrobili pół metra obok kamienicy zabytkowej ? Sama tąpnie i się rozwali jak rusza samochody. Nie należało zrobić dojazd do kanału obok z drugiej strony kamieniczek, foto B, była by w potrzebie kiedy zabudują park ?
(2026.06.27)

info

0  
  0