Śródmieście w najbliższych latach

3
11.01.2007
Na rogu ul. Hetmańskiej i Giermków powstanie duży gmach, w którym znajdą siedzibę „Delikatesy” z następującymi 5 stoiskami: przetworów mięsnych, wyrobów cukierniczych, win i wódek, kolonialno-spożywcze i warzywniczo-owocowe, informował Elbląski Głos Wybrzeża z 11 stycznia 1957 r.
W dyrekcji Centralnego Zarządu Budowy Miast i Osiedli w Warszawie odbyła się ostatnio konferencja na której omawiano m. in. Sprawę zabudowy Śródmieścia nr I miasta Elbląga. Przewiduje się, że w dzielnicy tej liczba mieszkańców wynosić będzie około 5 tysięcy. Znacznej rozbudowie ulegnie także sieć handlowa. W dziedzinie tej przewiduje się budowę wielu nowych obiektów. I tak m. in. na rogu ul. Hetmańskiej i Giermków powstanie duży gmach, w którym znajdą siedzibę „Delikatesy” z następującymi 5 stoiskami: przetworów mięsnych, wyrobów cukierniczych, win i wódek, kolonialno-spożywcze i warzywniczo-owocowe. Na ul. Giermków otwarty zostanie także duży sklep spożywczy. Prócz tego w śródmieściu otworzy się jeszcze kilka innych sklepów m. in. odzieżowy, obuwniczy, nabiałowo-piekarniczy, restaurację na 100 miejsc, kawiarnię na 60 miejsc i jadłodajnię. Szczegóły rozbudowy śródmieścia ustali jeszcze, specjalnie powołana w tym celu komisja.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

No i to były "Delikatesy" mojego życia ! Delikatesy w latach 60.,.70.,80 - to było to ! Chociaż były i momenty, gdy się stało za twarogiem na sernik na święta, albo i za szynką w słynnym dziale mięsnym... A i bar przez lata działał świetnie, zawsze jakieś grupki przy nim stały. Z dzieciństwa pamiętam masło kakaowe, pyszne ciastka po 2 złote, kakao, później tatara. I jak cytryny na święta rzucali... A póżniej nagle w dział warzywniczy i piekarniczy wrzepił się jakiś bank ze swoimi bankomatami i klimat sklepu jednak się zmienił. Bo "Delikatesy" to był także rutuał przejścia przez sklep: wejście naprzeciwko słodyczy, cofnięcie się do pieczywa, zerknięcie na owoce i warzywa, powrót obok słodyczy do kolonialnych tea end cafe, pozdrowienie ewentualnych znajomych przy barku, zacny wódczany, potem wędliny, nabiał i chyba garmaż. I żadnych dodatkowych stoisk, bo po prostu nie było na to miejsca, tak zawsze było tłoczno. To co piszę, to nie sentymenty, to było nasze życie - Krysia
(2007.01.11)

info

0  
  0
eh, kolonialno-spożywcze, w tamtych czasach !
żuczek (2007.01.11)

info

0  
  0
Krysiu, pięknie opisałaś swoje wsponienia. Przy tym barku może widziałaś mnie stojacego, a na przeciw barku dział monopolowy, a jakie alkohole, jak działały na wyobrażnię i kieszeń. Faktycznie w Delikatesach można było spotkać, prawie całe nasze młode pokolenie. Z barku w Delikatesach obieraliśmy kierunek do Mocci, na kawę.Pozdrawiam.
Cimac (2007.01.15)

info

0  
  0