38
14.07.2016

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
gdzie w elblagu lub okolicach jest hotel dla zwiarząt
(2016.07.15)
@fsgj - a może Z. B. K. zacznie się udzielać (P. O. N. ami) i tak nie mają co robić, a "taka ich obfitość. .. ". nie ma szmalu? bo komorne jest za drogie w proporcji do zarobków. o ile ludzie w ogóle maja pracę. jest propozycja, ażeby ściągać te pozostałe 65% bonifikaty udzielanej przy sprzedaży nie swojego, albo obciążać tych właścicieli 35%, 65% komornym. na jakiś czas wystarcz.
mateuszzpo (2016.07.15)
Moim zdaniem zwierząt w schronisku byłoby mniej gdyby przyszłym właścicielom już na początku rozmowy o danym pupilu nie odmawiano adopcji. Jeżeli ktoś decyduje się adoptować pieska lub kotka mimo jego, ,wad" w zachowaniu to ma pełną świadomość że trzeba odpowiedniego podejścia, dużo miłości i odpowiedniej tresury a nie od razu odmawiać i skazywać na długotrwały pobyt za kratami, przecież dokonując adopcji może warto w uwagach dopisać wady charakteru za które przyszły właściciel bierze pełną odpowiedzialność - a jak nie to trzeba pomyśleć o zatrudnieniu w schronisku osoby która będzie przygotowywała je do adopcji. Wydaje mi się że PANIE w schronisku powinny bardziej ufać ludziom którzy decydują się na przekroczenie bramy schroniska w celu adopcji - SĄ TO OSOBY KTÓRE OFERUJĄ SWOJĄ MIŁOŚĆ DO ''WYBRAŃCA" przecież ONI chcą pomóc!!!!! DAJCIE IM SZANSĘ.
(2016.07.15)

info

4  
  0
Na Malborskiej przy działkach. Ale nie polecam. Tym "hotelem" powinno zainteresować się otoz. Szczególnie jeśli chodzi o konie. Chude, zmarnowane. Około 5 koni na mały skrawek przed szopa (bo stajnia tego nie można nazwac). Nie mają możliwości swobodnego ruchu i ciągle stoją w miejscu na tym skraweczku wyjalowionej ziemi!
(2016.07.15)
kilka lat temu chciałam adoptować pieska ze schroniska ale już na samym początku zaczęto odradzać mi adopcję gdyż mam małe dzieci więc nie skorzystałam choć bardzo marzyliśmy o psie właśnie ze schroniska. Panie patrzyły na nas wrogo i nieuprzejmie - szkoda bo kilka miesięcy później kupiliśmy pieska który niedawno obchodził z nami swoje 6 urodzinki - czas szybko zleciał a piesek jest szczęśliwy i bardzo przez nas kochany. Wina za przepełnione schronisko leży tylko i wyłącznie w pracownikach !!!
elkaelblag (2016.07.15)

info

4  
  0
Mam psa i kota z naszego, elbląskiego schroniska i stały kontakt z pracownikami. Nigdy nie odmówili mi porady czy pomocy. Wspieram jak tylko potrafię, bo ciężką pracę wykonują.
(2016.07.15)

info

1  
  2
Co do wolontariatu - jest po prostu źle zorganizowany. Paru stałych bywalców, którzy są tam od lat ma swoje zadania, wie co ma robić i się w schronisku odnajduje, natomiast jak przychodzi ktoś nowy, brakuje osoby, która by oprowadziła, od podstaw pokazała co, jak i gdzie, podszkoliła, dała jakieś konkretne zadania. A tak, mówię to z własnego doświadczenia, przychodzi taki nowy wolontariusz i nie wie co ma robić, pracownicy traktują go jak intruza, na pytania odpowiadają jakby się ich smuszało do nie wiadomo jakiego wysiłku (ok, nie wszyscy, ale jest tam parę takich niezbyt miłych osób. .. ), starsi stażem wolontariusze mają własne sprawy i też większość nie jest zainteresowana wdrażaniem w obowiązki nowych ludzi. .. I tak przychodziłam przez kilka miesięcy, ale w końcu zrezygnowałam, bo szczerze mówiąc nie miałam co tam robić i czułam się zbędna. Czasem ktoś zorganizował większy spacer (większość psów jest w boksach po minimum 2-4 sztuki, a trzeba wyprowadzić wszystkie naraz), czasem udało się złapać kogoś równie 'zagubionego' do wyprowadzenia chociaż tej dwójki psów, ale przeważnie wyprowadzałam pojedyncze psy, a tych jest mało i często wychodzą i wracałam do domu. Poza tym tylko kręciłam się po schronisku bez celu, bo nie wiedziałam co miałabym niby robić. To chyba nie ja jestem od wymyślania sobie pracy? To pracownicy powinni powiedzieć wolontariuszowi do czego jest potrzebny.
sssssssssssssssss (2016.07.15)

info

3  
  0
c. d. Także organizacja wolontariatu leży i kwiczy. Gdyby ktoś się za to wziął, to byłaby wielka korzyść dla zwierząt, bo chętnych do pomocy ludzi jest dużo, tylko sporo z nich odchodzi, bo nie wie co ma robić i źle się czuje w takiej atmosferze. I niektóre panie z biura też by mogły być odrobinę milsze i chętne do współpracy. ..
sssssssssssssssss (2016.07.15)

info

3  
  0
Milosc do pieska za pomoca łancucha, tak, tak. A te panie maja was jeszcze za to calowac po rekach
(2016.07.15)

info

1  
  3
Nie bezinteresownosć wolontariusze nie sa traktowani jak powinni o wszystko pretensje jest tam bardzo nie miła atmosfera juz nie wspomnę jak traktują zwierzęta a tak o 1% podatku to umieją sie pchać
Kami 89 (2016.07.16)