20
27.12.2012

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
PFF ! Z siebie robi ofiare losu, a ze swojej rodziny nieudaczników. Dobrze że wyszedł ten artykuł, może wreszcie pewne osoby otworzą oczy i zobaczą jak jak Pani Irenka docenia ich pomoc! SAME BREDNIE ! Po śmierci męża przez 3 lata nie mogła się pozbierac? Chyba z łóżka, bo nie musiala nic robic, nawet dupe miała podcieraną! Po śmierci Pana Mieczysława szybko owineła sobie rodzine w okół palca, że do tej pory przywożą jej obiadki, z pracy się zwalniają żeby do lekaża ją zabrac, sprzątają, robią zakupy itd. tylko nie raczyła dama o tym wspomniec, bo przecież jest taka zaradna i samodzielna! Ciągle jest chora, a tak na prawde przeżyje nas wszystkich. Przykre ale prawdziwe. Obawiam się za po tym artykule, na prawde zostanie sama.
oczy szeroko zamknięte (2013.01.01)

info

0  
  1
ZANIM COS NAPISZESZ TO SIE DOBRZE ZASTANOW ?to dotyczy ostatniego komenatora z oczami!!!!co ty wiesz o czyims zyciu czlowieku zeby tak oceniac innych. a pani Irence zycze wszystkiego dobrego w NOWYM ROKU 2013.
(2013.01.01)

info

1  
  0
Panie piękny powyżej, właśnie sam jesteś ofiarą ujmujących opowieści Pani Irenki, nie znasz jej, a głupim artykułem juz stajesz w jej obronie - czyli juz Cie owineła :) A moja poprzednia wypowiedz nie była tylko wnioskami z tekstu, to doświadczenia jakie sam miałem z tą Panią, bo też się udzielałem w pomocy dla niej, a za plecami zostałem oczerniony
oczy szeroko zamknięte (2013.01.01)

info

0  
  0
Do kolegi z 1953 Nie wszyscy, nie wszyscy. Jeżeli już to ci co jeżdzili nie mieli czarnych Wołg tylko jasno zielone
(2013.01.02)

info

0  
  0
Wstyd, żeby ktoś z najblizszej rodziny oczerniał człowieka. Blokujmy takie pełne jadu komentarze. Każdemu czlowiekowi należy sie szacunek. Pozdrawiam panią Irenę i życzę życzliwych ludzi wokół.
(2013.01.07)

info

3  
  0
Dlaczego tyle pretensji, smutno. Czy nie można spraw domowych załatwić w zaciszu domu. Czyżby zazdrość, tylko o co?Lubię panią Irenę, i mimo zapewnień kogoś tam, wiem, że nie zostanie sama. Ma sporo przyjaciół. Trzymajmy się.
(2013.01.07)

info

1  
  0
Przeczytałam uważnie wypowiedzi p. Ireny Kozak. Jestem pełna podziwu dla jej hartu, siły wewnetrznej, wytrzymałości. Niełatwo, będąc szlachcianką a więc osobą przyzwyczajoną do usług innych osób, przekształcić się w domową kuchte, służacą, tylko po to, by utrzymać rodzinę, wychować młodsze rodzeństwo, wykształcić je, pomóc w zdobyciu pracy, zaopiekować się chorą matką. Ona to zrobiła. Kilkunastoletnia dziewczyna podjęła się pracy ponad siły, nie zaniedbując przy tym własnego wykształcenia i własnej rodziny. Niestety, kosztem własnego zdrowia. Dziś-stara schorowana, nie ma nawet dobrego słowa, podzięki od najbliższych. Takie okrutne słowa, jakie padły pod jej adresem świadczą zle o osobie, ktora ich użyła.
(2013.01.08)

info

1  
  0
Nie rozumiem tej anonimowej dyskusji, kazdy ma prawo do wlasnego zdania ale powinien miec odwage sie pod tym podpisac. Dobre czyny jak lekarstwo maja tez zle skutki uboczne. Decyduje o tym opowiesc - naracja opisywane zdarzenia to tylko wielobarwne kamyki mozaik naszej wyobrazni. Z tych samych kamykow mozna ulozyc rozne obrazki, kompletnie rozne. Sek w tym, ze trudno przewidziec jakie to obrazki w kalejdoskopie swiadomosci.
(2013.01.08)

info

0  
  0
Mowilem o anonimowosci a sam kliknolem myslac, ze to zrobi automat Andrzej Jozef Jaskula byly mieszkaniec Elblaga
(2013.01.08)

info

0  
  0
Jestem z rocznika 1969,ale bardzo podobał mi się tak szczegółowy opis z tak dramatycznego życia zgotowango przez los. Życzę Dużo Zdrowia. Andrzej Jocz wnuk Józefa i Marii Szafkowskiej z Joczy.
a.jocz@wp.pl (2015.11.01)