240
13.08.2012

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
a więc Pani Redaktor krok po kroku opisała bolesną rzeczywistość. ..
(2012.08.14)

info

0  
  0
Wszyscy w poczekalni widzieli jak młoda i energiczna ratowniczka przytrzasnęła drzwiami starszą panią. Tu nie o pieniądze chodzi, tylko o kulturę. .. Krystyna
(2012.08.14)

info

0  
  0
Może po prostu należy przestać wynajmować sale w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu na gabinety prywatne. Obcowanie lekarzy "na państwowym" z lekarzami trzepiącymi kasę w gabinetach prtwatnych życzliwie udostępnianych przez panią dyrektor to przecież też niemały powód do stresu lekarza i powód jego agresji wobec pacjenta. W Olsztynie nie zauważyłem takiej symbiozy prywaciarstwa z ZUS-owską opieką lekarską. A poza tym jak mówią ryba psuje się od głowy. Dyrektor dla której betonowe donice i niby to ozdobne kamienne głazy na parkingu są ważniejsze niż wygoda wysiadających schorowanych pacjętów dajeje jednoznaczny przykład jak należy traktować ludzi chorych ! ( o szwędaniu się pani dyrektor w godzinach pracy po portowych nabrzeżach i niekompetentnych wypowiedziach na temat przewozów drogą wodną nie wspomnę). Hero.
(2012.08.14)

info

0  
  0
Bardzo ciekawe stwierdzenie "Wszak to pacjenci płacą niemałe składki zdrowotne", Pani Marto średnia kwota na ochronę zdrowia jaką płaci Polak to ok. 110 zł miesięcznie, czyli za to porady lekarskie w poradni, leczenie w szpitalu, refundacja leków, sprzęt ortopedyczny, sanatoria, rehabilitacja, karetka w razie potrzeby lub helikopter itd, itd
(2012.08.14)

info

0  
  0
BRAWO, BRAWO Hero najtrafniejsza ocena kobiciny tak kobiciny bez pomysłu wylansowanej przez partię
(2012.08.14)

info

0  
  0
do osóbki podpisujacej sie gravitysoldier - wczoraj żona dostała krwotoku z nosa, przez 10 minut krew leciała ciurkiem, wezwalismy pogotowie, ale paniusia z rejestracji poradziła nam tylko okłady z zimnego ręcznika. Żona i my wszyscy spanikowani. Dla nas jest to sytuacja stresująca, bo żona jest w trakcie leczenia chemią. o tym wszystkim informuję dyspozytorkę pogotowia, ta na moje stanowcze żadanie zgadza się wysłac karetkę ratunkową, ale w tej chwili nie ma wolnej. Jedziemy więc sami na SOR, z miska pod nosem, bo krew sie leje, wchodzimy z zakrwawionym ręcznikiem na SOR, ale tam na wejściu zatrzymuje nas sanitariuszka, trzyma drzwi nogą, pani " lekarz " siedzi na fotelu przed komputerem i przez drzwi wysyła nas na 6 pietro na oddział laryngologiczny, bo ona tu nic nie pomoże. Jedziemy na oddział i tam wreszcie przyjmuje nas lekarz. Krwotok ustał po 20 minutach. Lekarz stwierdził, że pekła jakas tętniczka w nosie i stad ten krwotok. Ale skąd my mamy to wiedzieć, że nie była to sytuacja zagrażajaca życiu. Żona jest w trakcie chemioterapii i reakcje organizmu moga byc różne. Cały ten SOR i ich stosunek do niekiedy przerażonych pacjętów to jedno wielkie szambo. Pani 'doktor" nie chciało sie nawet podnies tyłka z fotela, żeby obejrzeć pacjęta. Pani Gelert. jak pani ma byc dobrym poslem, dyrektorem, jak pani ma takie szambo u siebie. andrzejxl@wp. pl
andrzejxl (2012.08.14)

info

1  
  0
Czytam opisy pacjentów, żądania wysłania karetki do krwi z nosa u pacjenta na chemii, żądania wysłania karetki do żylaka pękającego u dializowanej pacjentki. .. i stwierdzam, że szwankuje edukacja zdrowotna, a w zasadzie jej nie ma. Już teraz trzeba czekać dłużej na karetkę, nawet do pilniejszych wezwań. I nie dzieje się tak dlatego, że ktoś robi na złość. Szanowni Państwo, liczba karetek jest ograniczona do 4,naciągając 5.Trzeba czekać, bo karetki załatwiają sprawy jak żylaki i krew z nosa oraz w przerażającej większości - pijaństwo i jego skutki. Proszę zrozumieć, że dyspozytor nie jest w stanie dodrukować nowej karetki. To, że ktoś z Was musi czekać do pilnej sprawy na karetkę oznacza nie mniej, nie więcej, że inny mieszkaniec Elbląga lub powiatu właśnie ją zajmuje. W przerażającej cześci, zajmuje jakąś małą sprawą z medycznego punktu widzenia, właśnie jak krew z nosa czy żylak.
(2012.08.15)

info

0  
  0
A, że Państwo nie wiedzą o tym, że to nie jest stan zagrożenia życia, wynika z braku edukacji własnej, bądź serwowanej przez MZ. Co do kultury osobistej na oddziałach SOR. Pragnę przypomnieć, że kultura osobista to coś, co powinno działać w dwie strony. Mówiąc bardzo obrazowo, jeśli ktoś zachowuje się jak w chlewie, to może być potraktowany jak świnia. Oczekiwanie, że Państwo są chorzy mniej lub bardziej i macie prawo do bycia opryskliwym, bądź nie pukania do drzwi i wchodzenia jak do siebie, tudzież nie tak rzadko do zwykłego bycia wulgarnym - to oczekiwanie z założenia błędne. Ludzie po drugiej stronie - pracownicy oddziałów SOR - to też ludzie, tacy sami jak wy. Nie mają w obowiązku czy powołaniu podkładać się uniżenie pod wasze kąśliwe uwagi czy próby wyprowadzenia ich z równowagi. Nie leży też w ich powołaniu poddawanie się pod publiczne poniżenie tylko dlatego, że ktoś uważa, że jest najbardziej chory ze wszystkich i może pomijać procedury szpitalne i zasady dobrego wychowania. Jak to mawiają, szanowni Państwo, żądasz kultury, zachowaj ją sam.
(2012.08.15)

info

0  
  0
Mam też, może brutalną, ale złą wiadomość do tych z Państwa opiekujących się osobami przewlekle chorymi, bądź z potencjalnie śmiertelnymi chorobami. Część z tych chorych, jeśli nie wszyscy, zginą z powodu swojej choroby przy którejś z interwencji pogotowia bądź szpitala. Niestety, będzie to wina choroby, nie personelu. Oczywiście można szukać winnych, że ktoś drzwiami staruszkę na pół przeciął (o zgrozo, co za siła w tych kobietach drzemie!), że ktoś się nie uśmiechnął (co za parszywa pani 'doktor'!). Nie zmieni to jednak faktu, że Wasi bliscy zginęli przez chorobę, a nie brak uśmiechu. Pozdrawiam serdecznie i życzę zrozumienia ale WZAJEMNEGO ZROZUMIENIA Z DWÓCH STRON TEJ 'BARYKADY'.
(2012.08.15)

info

0  
  0
Artykuł opisuje nieprawidłowości, to prawda, ale opisuje je zarówno po stronie pacjentów jak i służby zdrowia. Autorka chcąc nie chcąc, ukręciła po części bat na siebie, czyli pacjenta. Jej frustracja wynikająca z choroby, brak zrozumienia natłoku i faktu, że każdy chce być "obsłużony", wreszcie szok spowodowany widokiem krwi w szpitalu na oddziale ratunkowym (a gdzież ma być ta krew jeśli nie tam :) ) sprawiły, że na pierwszy plan wysuwa się nieuprzejmość "urzędników" tam urzędujących. To u części pacjentów rodzi agresywne zachowania, wulgarność i dalszy brak zrozumienia dla wydłużającej się kolejki oraz stanowczości "urzędników". Koło się zamyka. Apeluję więc do Autorki o cykl artykułów. Jeden opisujący życie na SOR ze strony "urzędnika", drugi opisujący patologiczne uwarunkowania prawne obowiązujące w naszym kraju. Jako rodzynek, Autorka mogłaby wybrać się do NFZ z zapytaniem co sądzą o otwarciu w SOR powiedzmy 3-4 stanowisk chirurgicznych. Bardzom ciekaw ich odpowiedzi :) Pozdrawiam Autorkę i życzę więcej obiektywizmu w pracy dziennikarskiej!
dziennikarz (2012.08.15)

info

0  
  0