A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Ciekawa polityka portelu. W dziale społeczeństwo pojawił się dziś nowy artykuł, jednak nie wszedł on na główną stronę, na której wiszą żale szpitalne pani redaktorki. Widać komuś zależy na tym, by jak najdłużej wisiały w jak najbardziej widocznym miejscu. Ważniejsze jest skłócanie społeczeństwa niż wiadomość o kolejnych marszach z przewodnikiem?
A moim zdaniem: jestem pacjentem, żądam porady i pomocy medycznej i g. .. mnie obchodzi co o tym myślą lekarze. Są jak dupa od s. .. .aby udzielić pomocy i koniec dyskusji. Ps. lekarzu - idziesz to urzędu załatwić jakieś sprawy tez żądasz fachowej pomocy i doradztwa i też g. .. .ciebie obchodzi widzimisię panienki z okienka. Od tego ona jest i za to bierze pieniądze.
i będą wisieć tak jak już zapowiadała i odgrażała się w SOR ta Pani. przecież przedstawiła się, że jest dziennikarką. trochę to przypomina akcję z jednym z bliźniaków Kaczyńskich, który wpłynął na zwolnienie pielęgniarki, która na izbie przyjęć kazała mu czekać w kolejce tak jak pozostali pacjenci. on pociągnął za sznurki i ją zwolnili, a Pani z portelu wykorzystuje swoje wpływy, żeby się odegrać. już to w Polsce przerabialiśmy. Zemsta na pracownikach za to, że jej po tyłku nie całowali tylko traktowali jak każdego kolejnego pacjenta. Ziew i tyle.
jako pacjętka z bólem dokładnie pani patrzyła na zegarek ??? trudno żeby do każdego pacjęta przydzielano lekarza
"A moim zdaniem: jestem pacjentem, żądam porady i pomocy medycznej" To sobie żądaj. W obliczu ilości pacjentów pracownicy służby zdrowia są od tego by po wstępnej ocenie zdecydować, czy pomoc w trybie nagłym Ci się należy. Pomyliłeś systemy ubezpieczeniowe. W naszym, pomoc udzielana jest potrzebującym jej, a nie tym, co płacą składki i uważają się za pacjentów, czy mają ochotę na poradę, bo takie ich widzimisię. Jak Ci to nie pasuje, to podbijaj do ZUS, NFZ i MZ, a nas lekarzy pracujących w tym motłochu zostaw w spokoju, bo nie my to ustalaliśmy i nie w naszej mocy to zmieniać.
do SOR - to jednk jest problem, przyznajesz że lekarze są sfrustrowani i to też może być powód. Oczywiście że przyczyn zawsze jest wiele, od systemu począwszy, po żonę, która rano się przyczepiła i psa sąsiadów który zbyt głośno szczekał a z wielu wcześniejszych komentarzy wynika, że pani redaktor się przyczepia.
Jakkolwiek doceniam trud lekarzy, tak uważam, że wielu ( nie wszystkim oczywiście) brak jest podstawowej cechy - empatii, a tego żaden system nie rozwiąże.
Czującym się obrażonym lekarzom zacytuję moją nauczycielkę która zwykła mówić " Nie ważne że się uczyłeś, jak dla mnie to się nie nauczyłeś". Tak samo jest z Waszym podejściem. Wszyscy jesteśmy takimi, jakimi widzą nas inni, a nie takimi jakimi sami się widzimy. Wot cały problem z brakiem komunikacji.
Dotyczy to oczywiście również pacjentów, czyli całej ludzkości.
kaziuk, to prawda. napiszę więcej. trudno o empatię w momencie gdy pracujesz dniami na dyżurach, rachunki oplacasz przez internet w pracy, a dom widzi Cie raz w tygodniu lub rzadziej. to patologia systemu, bo pomimo, ze opinia publiczna uwaza, ze lekarze zarabiaja za duzo, to w stosunku do tego co opinia oczekuje od lekarzy - chocby ow empatii - to zarabiaja i tak za malo, by byc w pracy wypoczetym, spokojnym, skupionym na jednym pacjencie. jest odwrotnie, pacjentow na jednego lekarza multum, jest wielki stres, w miedzyczasie notoryczne wezwania do prokuratury i tlumaczenia sie z durnot typu trzaskanie drzwiami (wyolbrzymiam, ale zarzuty czesta sa rownie absurdalne). to wszystko, plus chory system, sprawia, ze nawet dobrzy ludzie, czesto niemaja sily na podstawowy odruch niosacego pomoc - empatie. smutne to, ale wszyscy wiemy gdzie lezy przyczyna.
Niestety ciężko się ustosunkować do całej tej sytuacji, niestety SORowi wiele brakuje aby było idealnie, niewiele osób widzi w pacjencie człowieka, lecz raczej kogoś kto jest intruzem, lepiej siedzieć przed komputerem lub skupić się na pogaduszkach. .70% klientów SOR to osoby które nie powinny się się tam znajdować-zawodzi funkcja lekarza rodzinnego, poradni ( CZĘSTO PRZEZ CWANIACTWO PACJENTA), ilość "klientów", ilość przepracowanych godzin w miesiącu, brak odpoczynku są powodem frustracji, szybkiego wypalenia i popełniania wielu błędów w postępowaniu z pacjentem. Kuleje też stosunek między personelem a chorymi, ale to głównie z powody braku kultury i braku wymagania kultury przez przełożonych. .temat rzeka, ale żadna ze stron nie jest święta- zacznijmy wymagać najpierw od siebie, tylko to może usprawnić współpracę.
Czytam ten artykuł i tak sobie wyciągam wnioski oparte na faktach. Pani redaktor opisała zwykły dzień na SOR. To, że ją to bulwersuje, to inna sprawa. Nic nowego nie odkryła. Tak wygląda dzień i praca w oddziale ratunkowym. Pani redaktor została zdiagnozowana i zaproponowano jej sposób leczenia, na który jak sądzę wyraziła zgodę - wróciła do domu. Diagnostyka trwała długo - tak jest w SOR, nic nowego. Pani redaktor zupełnie jak niektórzy mniej kulturalni pacjenci szpitala, ma zastrzeżenia co do trzaskania drzwiami, krwi na podłodze, pośpiesznego przewiezienia pacjentki, braku badania Doppler i co tam jeszcze. .. to wszystko to subiektywne odczucia człowieka - pacjenta, nie mające nic wspólnego z tym co ważne na SOR - rozpoznaniem stanu zagrożenia życia. Ta Pani wróciła do domu, więc nie była w stanie zagrożenia życia. Nie dogodzi się wszystkim. Jedni widzą pośpiech i trzaskanie drzwiami jako oznakę wyższości, inni widzą w tym zaangażowanie i szybkość bez zwracania uwagi na szczegóły typu aparycja. Bo to nie praca modelki tylko ratownictwo medyczne. Do niektórych nie dociera, że to szpital publiczny (a nie prywatny), że ma ograniczone finanse i że SOR to nie jest zwykły oddział szpitalny w którym mają spotkać się z empatią. Bo jeśli człowiek zginie, to co komu po tym, że lekarz skupił się na uśmiechu, zamiast ratować życie?
Artykuł typu ble ble ble. .musiałam czekać, ale czekała Pani dzięki temu, że znajdowały się tam osoby które powinny swój problem rozwiązywać w poradni chirurgicznej, a nie w oddziale ratunkowym!
Faktem jest natomiast to, że pacjent jest traktowany jak zgniłe jajo "komu by je podrzucić", niestety sam poszkodowany rzadko zajmie zdecydowane stanowisko ze względu na to, że jest zależny od lekarza i personelu pielęgniarskiego, rzutuje to niestety na dalsze podejście do chorego. Treść komentarzy wskazuje na duży problem tego oddziału i formy jego funkcjonowania, może da to niektórym do myślenia, a może nawet coś się zmieni na lepsze-czas pokaże.