UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Z kolei ja prosiłbym o definicję "sztuki totalitarnej". Bo Goya malując portret rodziny królewskiej służył absolutystycznej monarchii, przy okazji ośmieszajac jej pychę. Mam wrażenie, że podobnie było z niektórymi formami. Jeśli sprowadzamy sprawę form do kategorii brzydkie - ładne, to Bob B. utrafił w sedno. Artystyczne działania twórców biennale były i są tak samo uprawnione jak współcześnie programowe wybieranie z historii miasta tradycji pasujących polskim mieszkańcom tego miasta. I jest oczywiście bardziej politycznie poprawne niż dzieła z czasów PRL. Aktualen władze nazywają to polityką historyczną. Nie wydaje mi sie jednak, ze biennale miało tak złowrogi wymiar - jak można wykorzeniać ludzi już wczesniej wykorzenionych. Moja propozycja do protokołu rozbieżości: Formy przestrzenne mają wartość artystyczną, nawiązywały do najświetniejszych tradycji światowego modernizmu, są dziedzictwem kulturowym i narodowym, mimo niesprzyjąjących warunków politycznych były przejawem wolnego ducha, a nie komunistycznej opresji, próbą odbudowy miasta także w wymiarze duchowym.
Paweł Płoski