A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Wielu ma tendencję do wybielania przeszłości i pamiętania tylko tego, co dobre, zapominając o powszechnej biedzie, upokorzeniach i bezradności tamtej rzeczywistości. Codzienność w Elblągu to przecież nie były sielankowe wspomnienia z młodości, ale wieczny brak wszystkiego, życie na kartki i upokarzające kolejki.
A pamiętacie modę na teczki dyplomatki? Każdy chłopak chciał taką mieć. Choć w tamtych czasach zdobycie takiej teczki bywało sporym wydatkiem.
Pamięta ktoś piwo i słodkie bułki z zielonego kiosku na przystanku dwójki?
A ty przeczytałaś przed wysłaniem swojego komenta?
@Gggv - Szmal to tfuj 🤣🤣🤣 wyznacznik i z tego powodu nie rozumiesz tej przestrogi....
Z lat 1965 - 1970 najbardziej znanymi postaciami ówczesnej kadry byli: chemik - Bimber, Tygrys - elektrotechnika i Lenin - przysposobienie obronne.
Pani Gierlotka była bardzo krótko moją wychowawczynią uczyła mnie rys technicznego. Ale odeszła i wychowawczynią była pani Pacenko.
A ja jestem ciekawa kto pamięta Jarmołę od fizyki?
@Wojtek456 - Odpadłeś ponieważ uznałeś że to nie miejsce dla Cibie i poszedłeś gdzie indziej. Opadali z tej szkoły nie tylko ludzi z słabymi ocenami - byli i tacy którzy woleli ogólniaki - i nic w tym złego. Z każdej szkoły wychodzą ludzie dobrzy i źli - życie. Faktów ktore znasz nie miszimy ustalać - nie ma sporu co do tego że odszedłeś i że jesteś porządnym człowiekiem - no może trochę dziwi że się wstydzisz swojego imienia i nazwiska - życie. My o naszych kolegów walczyliśmy i paru zostało mimo że stres ich zżerał. Dlatego wiem że to była metoda nie tyle dydaktyczna co wychowawcza. Coś jak fala w wojsku - stesztą po to na mundurze nosiłem oznaczenia klas. Tyle że w naszej klasie już na pierwszej belce wyszło że nas nikt falował nie będzie i nawet dużo starsi koledzy z klas piątych szybko odpuścili. Bo też byli porządni mimo że próbowali nas "docierać"
Mnie Matmy uczył Sandi - śp, Sadocha. Stawiał sprawy jasno - albo umiesz albo nie umiesz i to był system zero-jedynkowy. Mi powiedział w I klasie że jak nie wkuje wzorów skóconego mnożenia / chyba bo już nawet nie jestem pewien że o nie chodziło / to je wykułem. A że nazywał nasz szympansami denerwował ale i dopingował fo tego żeby nie miał powodów to takich twierdzeń Politechniki nie kończyłem ale jego zasadę że pośpiech jest potrzebny tylko przy łapaniu pcheł pamiętam do dziś bo to święta prawda. Uczeń nie zupa nie jest od tego żeby go lubić tylko wychowywać i edukować. Ale pary nauczycieli wprost kochało swoich uczniów mimo że lekkiego życia z nami nie mieli. I za to mają szacun nawet po 40 latach