A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
@babunia - Przede wszystkim nie może być tak, że uczeń ma więcej godzin lekcyjnych niż jego nauczyciel. A tak niestety jest. Nauka dzieci to wasza praca i wcale nie macie tak mało za nią płacone jak wam się wydaje. Porównajcie swoje płace z płacami choćby urzędników, personelu administracji szkół. Wszyscy mamy wyższe wykształcenie. Zapytajcie się nas ile my zarabiamy. Zapytajcie się siebie, czy wszyscy nasz szanujecie, czy traktujecie jako personel szkolny drugiej kategorii?
"Moja córka mieszka w Holandii, moja wnuczka chodzi tam do szkoły. Zebranie z rodzicami godzina 14 lub 15.Spotkanie indywidualne z nauczycielem raz na semestr - godzina 13 lub 14.Nikogo nie obchodzi, że rodzic pracuje - ma być i koniec. Holendrzy wyszli z założenia, że jak masz dziecko musisz być gotowy na niedogodności. Nauczyciel wychodzi z pracy, zamyka drzwi sali i. .. ma życie prywatne. Wycieczki, tylko w godzinach pracy - bo to rodzic jest od opieki nad dzieckiem i zabierania go w podróże. Szkoła jest od kształcenia, a nauczyciel - jak każdy inny zawód - ma określone godziny pracy i już. Nauczyciel liceum zarabia od 36 tys. do 73 tys. euro rocznie. Jak pracujesz w godzinach kiedy szkoła jest już zamknięta i nie ma lekcji, musisz wykupić dla dziecka świetlicę - niezależną od szkoły. Ta świetlica jest bardzo droga, ale dziecko to koszty i jak cię nie stać na nie, to go nie miej. Zdrowe układy są podstawą, nikt nie mówi o "misji", poświęcaniu się i życiu na krawędzi ubóstwa. Może czas i nam zacząć się uczyć od tych lepiej zorganizowanych? PS. Dodam tylko, że Holender chodzi do szkoły od 4.roku życia, a dzieci imigrantów od 3.- nauka języka, kultury i życia w obcym państwie. "
Matury,, tylko " przesunięte. No bo co tam? Komu szkodzi? Kpina.
Hmmmmm przez 20 lat byłam oszukiwana- nigdy nie dostałam dodatkowego wynagrodzenia za wyjścia z uczniami a zapewne tak jest skoro Czystka tak napisała;)
W głowie si ę nie mieści - jak można walczyć kosztem dobra uczniów, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Zawód nauczyciela nigdy nie był doceniany, ale p. Broniarz obudził się teraz, bo kampania, bo rząd, którego nie lubi, bo trzeba pokazać, że niby za coś bierze te kilkanaście tysięcy pensji. Przykro, ale tego autorytetu, co stracili nauczyciele długo nie da się odbudować, autorytetu, na który pracowały całe pokolenia wspaniałych nauczycieli. Nie rozumiem też, dlaczego dyrektorzy szkół tak jawnie wspierają strajk, wręcz poniżając nauczycieli niestrajkujących i zachęcając innych do hejtowania. Czy to jest element walki z mową nienawiści? Chlubicie się szanowni dyrektorzy, że przeprowadziliście egzaminy a lekceważycie tych, którzy uratowali wam stołki. Obłuda w najwyższym wydaniu. Widzą to uczniowie i widzą rodzice, tylko wy zamknięci w swoim świecie zdajecie się tego nie zauważać. Te kilka przypadków tzw "wsparcia" to coś, czym zasłaniacie swoje wyrzuty sumienia, ale to ułuda, która nie ma związku z istniejącą rzeczywistością. Myślałem, że po aferze "dyrektorsko-słupowej" już nie można niżej upaść, ale jednak można. Zakłamanie i fałsz górą.
Propozycja dla nauczyciela- po zakończeniu strajku proszę przez tydzień uczciwie notować swój czas pracy, wszystkie czynności związane ze szkołą. Będzie ogromne zdziwienie wielu zwolenników określenia :nauczyciel=nierób.
Weźcie sie w końcu do roboty. Walczcie z rządem nie z dziećmi. Tylko dzieci na tym cierpią
Nauczyciele-w większości (znam to z autopsji) rozleniwieni ludzie korzystający beztrosko z karty nauczyciela, którzy maja w nosie fakt, że nie dają zbyt dużo z siebie i jeszcze dodatkowo zabierają ponad 2 tygodnie nauki uczniom. Trzeba pozwy szykować !!!!! ZBIOROWE !!!!! I POTRZĄSNAĆ ROZKAPRYSZONYM LENIWCOM!!!!!
Jako tegoroczna maturzystka, osoba mająca zdawać egzamin dojrzałości, wspieram nauczycieli w ich działaniach. Tu już nie chodzi tylko o pieniądze - nigdy nie chodziło tylko o nie. Sprawa toczy się o poziom edukacji w naszych szkołach!
Jak wspomniałam wyżej - egzamin dojrzałości zaczął się już kilka tygodni temu. Matura to nie tylko rozpoczęcie egzaminu o 9 i wyjście z sali o 11. To egzamin mający przygotować nas do prawdziwego, świadomego życia. I on właśnie teraz trwa. Żałosne jest dla mnie mówienie o "biednych zestresowanych dzieciach, które nie wiedzą co z maturą" - damy sobie radę! Matura nam nie ucieknie, najwyżej napiszemy ją za tydzień, miesiąc lub dwa. Dla mnie ważniejsza jest przyszłość rodzimej edukacji - idźmy do przodu, nie stójmy w miejscu lub, co gorsza, nie cofajmy się.
PS. Wiedza przyswajana latami nie ucieknie nam z głów wraz z terminem :) kto się uczył zda i w pierwotnym i w przesuniętym terminie.
Jako tegoroczna maturzystka, osoba mająca zdawać egzamin dojrzałości, wspieram nauczycieli w ich działaniach. Tu już nie chodzi tylko o pieniądze - nigdy nie chodziło tylko o nie. Sprawa toczy się o poziom edukacji w naszych szkołach! Jak wspomniałam wyżej - egzamin dojrzałości zaczął się już kilka tygodni temu. Matura to nie tylko rozpoczęcie egzaminu o 9 i wyjście z sali o 11. To egzamin mający przygotować nas do prawdziwego, świadomego życia. I on właśnie teraz trwa. Żałosne jest dla mnie mówienie o "biednych zestresowanych dzieciach, które nie wiedzą co z maturą" - damy sobie radę! Matura nam nie ucieknie, najwyżej napiszemy ją za tydzień, miesiąc lub dwa. Dla mnie ważniejsza jest przyszłość rodzimej edukacji - idźmy do przodu, nie stójmy w miejscu lub, co gorsza, nie cofajmy się. PS. Wiedza przyswajana latami nie ucieknie nam z głów wraz z terminem :) kto się uczył zda i w pierwotnym i w przesuniętym terminie