Wybrany wątek opinii

Dodam jeszcze, że nigdy nie widziałam tam tak intensywnych (bardzo częstych i wielokrotnych) opryskiwań chemią jakie widzę w Polsce. Naprawdę przeraża ilość chemii jaką rolnicy rozpylają na polach.
(2019.08.10)
Tak właśnie w Niemczech wszystko jest sterylne wygolone 10 razy w roku, tak, że taka mucha, trzmiel czy pszczoła nie ma nawet gdzie zebrać pyłku z kwiatów, bo tam nie uświadczysz dzikich roślin przy drodze jak w Polsce, nie ma nigdzie łopianów, żywokostu, mleczy, domy szczelne, magazyny i obory też, tak, że jaskółka czy bocian nie ma nawet gdzie gniazda założyć. Tak niemiecki obornik z krów karmionych TMR i siarczanen amonu, zakwasza tylko ziemię, karmią syfem krowy Niemcy jeszcze niedawno karmili mączkami i stąd się BSE pojawiło. Poza tym jak rolnik ma krowy to oczywiste, że wywozi obornik na pole, jak w Niemczech rolnik nie ma krów to zamiast obornika używa nawozów sztucznych, bo mu nie urośnie. W Polsce jest tak samo, co niby polski rolnik robi ze swoim obornikiem, w kosmos wystrzeli, też wywozi na pole. Natomiast obornik to zastępuje jedynie nawozy wieloskładnikowe pod siew, azotowych już nie zastąpi i stąd każdy używa saletry amonowej, albo saletrzaka lub RSM, w końcu polskie Azoty Puławy dużo nawozów eksportują do Niemiec.
(2019.08.10)
Poza tym u nas rolnictwo jest bardziej ekologiczne, bo są małe gospodarstwa, gdzie ludzie używają mniej nawozów i więcej pracy ręcznej, w Niemczech to są duże gospodarstwa o powierzchni kilkudziesięciu- kilkuset hektarów, dużo jest takich, co mają tysiące i tam walą chemię na potęgę, tam nawet miedzy nie widać między 1 polem, a 2.
(2019.08.10)
Powrót do komentarzy