Galeria pod psem i kotem (Odc.26)

4
04.11.2018
Galeria pod psem i kotem (Odc.26)
Witek (po lewej) i Tośka (fot. Schronisko w Elblągu)
Jedne uwielbiają się bawić, drugie wolą spokojniej spędzać czas. Niektóre od razu nawiązują nić przyjaźni, inne potrzebują nieco więcej czasu. Wszystkie łączy to, że czekają na kogoś, dla kogo będą ważne. Zwierzaki z elbląskiego Schroniska najbardziej potrzebują ciepłego domu, w którym będą szczęśliwe. Może znajdą go u was?
Dziś przedstawiamy Wam tę uroczą dwójkę: Tośkę oraz Witka. 
   
   Tośka do elbląskiego Schroniska trafiła w połowie października z ul. Gwiezdnej. 
   "To mała, szorstkowłosa suczka, która urodziła się mniej więcej w październiku 2014 roku. Jest przyjaznym w stosunku do ludzi, typowo domowym psem. Schronisko ją przeraża!" - tak opisują ją jej schroniskowi opiekunowie. 
   
   Witek jest małym kocurkiem, który w Schronisku znalazł się w październiku.
   "To śliczny kocurek, który ma około 2,5 miesiąca. Jest oswojonym, wesołym i przyjaznym zwierzęciem" - napisali o niej jego opiekunowie ze Schroniska w Elblągu. 
   
    Zobacz więcej zdjęć Tośki oraz Witka. 
   
mw

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Jeśli nie chcecie Państwo zarazić jakimś paskudztwem swojej rodziny to nie decydujcie się na zwierzaka z elbląskiego schroniska. Tam zwierzęta mają podłe warunki i wiele chorób, ja z całą rodziną dostałam po wzięciu kota grzybicy odzwierzęcej, którą leczyliśmy ok. 2 miesięcy-swędzące, paskudne wybroczyny. Koszt leczenia kilkaset złotych-bo mała maść jakieś 20g kosztowała 16-17 zł. Plus leki doustne opakowanie z 40zł. .
(2018.11.04)

info

1  
  3
Elblążanie -nie oddawajcie zwierząt do schroniska, poszukajcie im dobrych domów. To zawsze będzie lepsze niż schronisko!!!!!
(2018.11.04)

info

2  
  0
Ja wzięłam dwa koty i na nic nie zachorowałam. Nie kupuję - adoptuję
A (2018.11.05)

info

1  
  0
Dostałem kota w spadku. Na wieczór dostaje wodę, albo mleko i karmę. O pierwszej w nocy drze gębę, bo już wszystko zjadł, wstaję i dosypuję, albo dolewam. O czwartej rano drze gębę o to samo. Wstaję i dolewam i dosypuję. O szóstej rano, dzień w dzień to samo. Jak mu za dużo nasypię, to wymiotuje i trzeba sprzątać. Kto z Państwa chciałby zaopiekować się moim kochanym zwierzątkiem? Albo mną, kiedy nie wytrzymam dłużej?
(2018.11.12)

info

0  
  1