Savoir-vivre dla radnych

3
24.12.2008
Z obowiązku dziennikarskiego i z zainteresowania osobistego uczestniczę w każdej sesji Rady i w wielu posiedzeniach Prezydium MRN w Elblągu, informował Dziennik bałtycki z 24 grudnia 1958 r.
„Krew mnie zalewa” – jak powiedziałby Wiech – kiedy na mównicy dyskutant stara się wyłuszczyć zebranym swój punkt widzenia na przedmiot obrad czy dyskusji, a wśród słuchaczy w mniejszych czy większych grupkach… wre ożywiona dyskusja, odbiegająca często od tematu i uniemożliwiająca im przyjęcie do świadomości tego, o czy mówi dyskutant. W podobny stan emocjonalny wprowadzają mnie różne wędrówki po Sali obrad lub w ogóle jej opuszczenie. Pomijając już fakt, że rozmowy te i wędrówki rozpraszają uwagę pozostałych uczestników, słuchających wywodów, dowodzą, one zupełnego braku dyscypliny osobistej. Ponadto są też w pewnym sensie obraźliwe dla mówcy, który uznać je może za wyraz lekceważenia dla jego osoby czy też sprawy, którą porusza. Dlatego też, Obywatele Radni, pamiętać należy, że savoir-vivre obowiązuje nie tylko w życiu prywatnym, lecz również na sesjach i posiedzeniach.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Nieeee, noo szanowni Rani sami sobie wyznaczaja sobie dobre maniery, jak i wszytsko inneeee, niestety.
(2008.12.25)

info

0  
  0
Savoir vivre w PRL !!??! Koń by się uśmiał! Ulubionymi słowami - i najczęściej używanymi - były słowa znienawidzone przez obywateli PRL, takie jak: NIE, NIE MA, NIE BĘDZIE, NIE WIEM, NIE WOLNO, NIE DOZWALA SIĘ, NIEDOPUSZCZALNIE!, NIGDY, NIE - NIE I JESZCZE RAZ NIE !!! Oprócz tego tak "piękne" słowa jak "ZABRANIA SIĘ, "WSTĘP WZBRONIONY", "ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA" (np. mostu na Nogacie w Jazowej (!!!!!?? cha, cha, !) i wiele innych "mundrości" władzy reprezentowanej przez towarzyszy Szmaciaków!
nie dla PRL! (2008.12.30)

info

0  
  0
no jasne, to było w stylu "wicie-rozumicie", kto takich bubków chcial wtedy sluchac??!!
Marcyś (2009.01.11)

info

0  
  0