A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
"nie zarzyna siękury znoszącej złote jajka" - popatrzcie tylko, jakich reklam nawięcej jest od kilku lat w naszej TV - a reklama w telewizji kosztuje już miliony - logicznie myślać - jakie są jedne z najbogatszych korporacji na świecie? Czy misją korporacji jest zrobićludziom dobrze, czy zoptymalizować zysk i zaspokoić akcjonariuszy? mózgu, puk puk, myslimy. .. a ostatni cyrk z marihuaną "leczniczą" - jak myślicie, komu najbardziej NIE ZALEŻY na daniu ludziom lekarstwa - rośliny do ręki z własnych plantacji? PS. w necie są filmiki z nagranymi ludźmi np. z lekooporną padaczką po podaniu im leku z marihuany - mówi samo za siebie, nie trzeba komentarza. PS. a przy tym są zawsze wszekie mafie - jak myślicie, czy mafioso kontrolujący "nielegalny" rynek marihuany (w dodatku wątpliwej jakości) polubi ideę, że gram zżenionej z jakąś herbatą rośliny, którą on sprzedaje za - hmm - kilkadziesiąt PLN tak naprawdę kosztuje z 50 groszy? Puk puk? PSS. rozumiem, że obrazek nachlanej gimbazy i masa alkoholików wciąż w Polsce - to jest całkiem ok, bezpieczne, i nie jest to żadnym "narkotykiem"?
AK-AntyKorpo. AspartamE951=śmierć. .. .Dzieciaku, sam ze sobą piszesz, Tobie żadne tabletki ani marihuana nie pomoże, już się nie ośmieszaj i idź pokop w piłkę, będziesz zdrowszy i nie dasz się zmanipulować przez korpo.
@AspartamE951=śmierć - @AspartamE951=śmierć Proszę o kontakt na aspartame9511[małpa]gmail. com. Jestem bardzo zainteresowany Twoimi doświadczeniami. Mam podobnie zdanie o służbie zdrowia. Także stosuję niekonwencjonalne metody leczenia. Chciałbym się wymienić informacjami.
@AspartamE951=śmierć - Jeśli jest Pan żywym świadectwem wyleczenia się z nowotworu metodami "naturalnymi" to może warto podzielić się w sposób MERYTORYCZNY swoimi doświadczeniami i wiedzą. Mam tu na myśli konkretne kliniki, lekarzy, adresy, numery telefonów, etc. Główny zainteresowany, Pan Wojtek (bohater tego artykułu) lub jego najbliżsi, na pewno będą bardzo Panu wdzięczni za takie rzeczowe info. Bo na razie za hasłami w stylu "metody naturalne" żadna wymierna pomoc dla chorego niestety, ale nie płynie. Na stronie zbiórki można pozostawić wiadomość, która do Pana Wojtka bezpośrednio dotrze.
Umiesz czytać? - czytaj sam: Jerzy Zięba - "Ukryte Terapie" (szczególnie cz. 2); "Od lekarza do grabarza: nie bójmy się raka nie bójmy się chorób serca" - Jerzy Maslanky; dr Hubert Czerniak; Dr Jerzy Jaśkowski (pomijam jego polityczne "wykłady"); ś. p. dr Jadwiga Kempisty. .. itd. - to jest czubek góry lodowej, który można (przecież nikt nikogo nie zmusza) przejrzeć, zapoznać się z WIEDZĄ, żeby nieco przejrzeć na oczy, i zacząć używać własnego mózgu do myślenia, poznania swojego organizmu i w razie czego leczenia - daj Bóg przy pomocy lekarzy (obyśmy dożyli takich czasów). W Polskiej służbie zdrowia coś tam kiełkuje po cichu, bo część niezepsutych przez korpoapanaże i system lekarzy jednak czuje jakąś misję, i ważniejsza jest dla nich nauka, wyleczenie pacjenta, niż wypełnianie "procedur medycznych". ..
@JanSerce, z całym szacunkiem, ale proszę nie być naiwnym - w internecie jest już naprawdę kilka osób, które publicznie prowadzą strony/blogi, dzieląc się merytorycznie WŁASNYMI doświadczeniami przy wyleczeniu się np. z nowotworu. Nikt nie twierdzi, że jest to łątwa droga, nikt nie twierdzi, że wystarczy walnąć sobie X wlewów z witaminy C i po kłopocie (tak piszą lemingi, które chcą zdyskredytować leczenie normalnymi metodami (leczenie alternatywne dla mnie - to chemiczne tabletki, promienie śmierci i wycinanie wnętrzności). Wiesz jaki jest główny problem? - że te 2 światy istnieją równolegle 1) świat oficjalnej barbarzyńskiej chemoterapii 2) świat leczenia metodami -powiedzmy- naturalnymi. Ludzie poddający się terapii 1) często jednocześnie korzystają z terapii 2) - ale nie mówią nic o tym lekarzom, bo boją się ich reakcji. Do tego -sam znam taki przypadek- prosta sprawa: jest człowiek ze zdiagnozowanym nowotworem (i to po nim widać) - (pomijając różne perypetie i leczenia) po kilku miesiącach ten sam człowiek pojawia się na badania - nowotworu nie ma (!) - reakcja lekarzy: "cud medyczny", "cudowne samouleczenie" i. .. NIC. .. rwa NIC. Żadnego: jak pani to zrobiła? Opowie nam pani. .. co pani stosowała?. .. NIC NIC NIIIIC !!!! - tak się "leczy" w tym kraju - to jest najgorsze - ludzka bezmyślność i ignorancja (poparta dodatkowymi literkami przed nazwiskiem). Tyle w temacie.
Ale ja konkretnie pytałem o Pana przypadek i Pana "naturalną" drogę ku zdrowiu. Czytanie setek miejsc w sieci dotyczących "niekonwencjonalnych" metod walki z rakiem powoduje u chorego tylko chaos i dezinformację. Jeśli faktycznie Pan tę walkę wygrał i chce pomoc drugiemu człowiekowi to proszę udzielić rzeczowej informacji, a nie rzucać populistycznymi hasłami.
Nevaxar 200 mg. .. made by BAYER ( IG Farben). .. 15 000 zł. .. - ile tych tabletek jest potrzebne miesięcznie zatem - 1 500? Są zrobione z platyny, tytanu, helium-3 i innych rzadkich substancji obrabianej w ekstremalnie kosmicznych warunkach na orbicie okołoziemskiej i sporowadzane kapsułą na Ziemię? Nie rusza was, kiedy widzicie takie ceny za ratowanie ludzkiego życia? Siekiery nie otwierają się wam w kieszeniach? Ile kosztuje zatem jedna tabletka tego "leku"?
PS. Napisałem, że jestem przypadkiem wyleczenia się metodami naturalnymi - ale ja nie wyleczyłem się z nowotworu, tylko z innej przewlekłej choroby. Tu mea culpa, przepraszam za niepotrzebne niby-nadzieje. Powiem w skrócie: mam lekarzy w rodzinie, polecam np. blog "Zdrowie to energia". Co do leczenia nowotworu (znam takie przypadki, bo świat jest mały, a nowotworów sporo) - to wszystko/wiele zależy od samego pacjenta - po prostu od tego, czy chce się wyleczyć, czy chce brać np. tabletki i mieć "temat z głowy". Nie ma prostej ogólnej recepty na każdy nowotwór u każdego człowieka - generalna zasada, która dziła to: oczyszczenie organizmu i komplet witamin, z witaminami C, B. (w tym słynna amigdalina: B-17). .na czele - to jest tylko czubek góry lodowej i każdy indywidualnie powinien - jeśli chce oczywiście, przecież nikt do niczego nie zmusza - badać swój organizm i to, co najlepiej na niego działa. NORMALNIE powinien asystowaćprzy tym lekarz - badać dawki, parametry krwi etc. .. normalnie. .. - a przynajmniej poeinien nie przeszkadzać, i mieć pełną wiedzę o tym, co pacjent robi. .. "normalnie". ..
Tymczasem, w/w blog prowadzi człowiek, który pokonał nowotwór, i nie było to "cudowne uzdrowienie" tylko logiczna naturalna terapia i determinacja. Nowotwór to nie jest także problem tylko jakiegoś narządu, ale i "głowy" - psychiki, psychika pacjenta czasem odgrywa kluczową rolę. Tyle w temacie - i nie będę wcale nakłaniać do czegokolwiek, bo sam wiem z doświadczenia, że to, że coś komuś mówisz -nawet proste metody, które każdy może sam sprawdzić "w domu" - to nie znaczy, że to dotrze do rozmówcy. Sam się przekonałem kilkukrotnie o tym - ludzie lubią własne ego, i swój "uporządkowany" świat, i często cenią to bardziej niż zdrowy rozsądek, otwarty umysł i takie tam, "dyrdymały". .. także jak mówiąbuddyści: "nic na siłę". Ten ktoś musi sam chcieć, a jak naprawdę chce, to i sam dotrze do. ..