A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
A, mnie to wcale nie dziwi, że z ust historyka padają takie słowa i takie propozycje. Dawno zauważyłem, że historyków i polityków dotknął wirus pomroczności z afazją rozwiniętą. To co normalnemu człowiekowi wydaje się oczywiste, u historyka przyjmuje postać spiralną, nieodgadnioną. Prawda i fakt pozostają u historyków na poziomie poznawczym. Jak u dziecka. To oczywiste, że mając takich historyków za przewodników po historii zostaniemy wyprowadzeni na manowce. Tak się zresztą dzieje od wielu lat. Tematy ważne i palące nie są poruszane. Bo, po co. Strzeżmy się historyków. Tak samo jak nieprzegotowanej wody lub niemytych owoców. Nie ufajmy przydrożnym miłościom i znajomością z historykami.
Szkoda, że nie chciał p. historyk dziękować lub postawić pomnika, twórcom obozów koncentracyjnych. Bo, w końcu trochę desek nam zostawili i zwiedzać jest co. To jakiś absurd, temat jest poważny, a jednak jakaś dziwna myśl przebiega przez głowę. Czy to na poważnie, czy to upiorny żart ?
Komentarze godne postawy Polaka, czyli godne pożałowania. W Niemczech są np. ulice imienia Roosevelta czy innych nie-Niemców i nikt nie ma z tym problemów!!! Wyznacznikiem polskości jest ksenofobia i to przykre, bo jestem Polką i nie chcę być utożsamiana z ksenofobią. Schichau tu żył, to jest jego miasto i to miejsce mu się należy! A co by było, gdyby jakiś wielki elblążanin, który dokonał dla tego miasta coś wielkiego, został zapomniany po latach, tylko dlatego, że ziemie nie są już polskie???? Wtedy jako Polscy byśmy się pierwsi domagali swojego i walczyli o swoje! Schichau był wielkim dobrym Niemcem. Nie jest w ogóle istotne, że był Niemcem, ale że był dobrym, porządnym człowiekiem! A że jego zakłady produkowały militaria i cóż z tego? Ile firm w Europie produkuje dziś militariów??? To zwykły biznes. A wojna jedna i druga była wiele lat po śmierci Schichaua!
dokladnie tej samej argumentacji uzywaja litwini w wilnie, albo ukraincy we lwowie. .. w ktorych o sladach polskosci nie ma juz co marzyc. zerwali nawet stare tabliczki nazw ulic z budynkow. ..
widac ze i u nas nie brakuje tepych zakutych łbów.
gdybym mogl- odbudowywalbym wszystkie zamki krzyzackie, palac zimowy cara w bialowiezy, kwatere w wilczym szancu, pokazywal je ludziom, zarabial na turystach, cieszyl sie ich popularnoscia. .. nie mam kompleksow bycia polakiem. .. kazdy narod ma swoje dobre i slabe strony. ..
Zarzucanie nam ksenofobii, świadczy o braku właściwego spojrzenia na świat. Każdy kto zna Niemcy wie, że mają potężnego kaca moralnego. Z małymi wyjątkami. Są rodziny, które nie wierzą ani w wojnę ani w obozy. Pisanie o ksenofobii polaków to rzecz niesłychana. A czy p. Schichau był dobrym Niemcem, to mi jest gancegal.
Przypisywanie komuś ksenofobii czy wyzywanie od " tępych zakutych łbów" świadczy o braku argumentów - szkoda, bo może wywiązałaby się fajna dyskusja. Nie chodzi o to, że Schichau był Niemcem - wśród Niemców byli wspaniali i podli ludzie w takim samym stopniu, jak wśród Polaków - dobro i zło to odgórna cecha ludzkości niezależna od narodowości. Jednakże Elbląg jest miastem na tyle niewielkim i słabo rozwijającym swoją infrastrukturę, że nadając nazwy tak nielicznie powstającym nowym obiektom, trzeba wybierać nazwiska osób naprawdę godnych naśladowania. Schichau w moich oczach taką osobą nie jest - niezależnie od jego narodowości. Cieszę się, że Niemcy przyjeżdżają do naszego miasta, wręcz przyjeżdżają zbyt rzadko! To jest miasto ich młodości, które kochali i z którym wiążą się wspomnienia piękne, ale na końcu tragiczne - należy to szanować; ja zawsze chętnie służę im pomocą w jęz. ang. lub niem. , gdy nie mogą trafić w jakieś miejsce. Ale nadal uważam, że tabliczka upamiętniająca, a także nowoczesny tramwaj noszący nazwisko F. Schichau' a (w głosowaniu internautów jego nazwisko zajęło drugie miejsce!; poza tym niewiele pojazdów zostało nazwanych) świadczą o tym, że jego nazwisko jest wciąż pamiętane, a elblążanie to nowocześni i wyzbyci kompleksów ludzie :-)
Do czytelnika który skomentował moją wypowiedź: co do bezrobocia - nie miałem na myśli, że mamy go za to cenić - po prostu nie wiedziałem że 0% bezrobocie jest w ogóle możliwe :) A i też nie twierdze, że mamy go stawiać na panteonie narodowych bohaterów - bo on nie jest bohaterem naszego narodu, tylko miasta! Ja w ogóle nie rozpatruję tego w kontekście całej Polski, a tylko tego miasta. To, co napisałeś o wielbieniu obcych bohaterów jest porównaniem zupełnie nie na miejscu - przecież też człowiek żył w naszym mieście i miał wpływ na to, jak ono teraz wygląda. Pomyśl, czym byłby teraz Elbląg dzisiaj bez rewolucji przemysłowej? Drugim Pasłękiem np. ? Skoro wojna, ruska grabież i 60 lat polskiej administracji zrobiły z dużego i bogatego miasta prowincjonalną mieścinę w jakimś zacofanym województwie, to nie myślę nawet co by było bez Schichaua i jego ogromnego wpływu na rozwój naszego miasta.
Zadziwiające są opinie niektórych osób wypowiadających się na temat Ferdynanda Schichaua. Sam fakt stworzenia tak potężnego zakładu przemysłowego jest ogromnym osiągnięciem tego człowieka skutkującym przez całe lata miejscami pracy dla wielu ludzi. Przecież on zmarł w roku 1896 zostawiając potężny dobrze prosperujący zakład produkcyjny. I dalsze losy tego zakładu układały się różnie w większości zależnie od sytuacji jaka była na świecie. Zarzucać mu nazizm to już zupełne nadużycie i brak znajomości jego historii. Co zaś do testamentu być może pozostawił tylko co z tego skoro właśnie naziści nie pozwolili wejść na teren zakładu jego potomkom. Ale nie zaprzeczalnym faktem jest ze zakład który stworzył nawet po zniszczeniu przez czerwonoarmistów odrodził się i był wiodącym prym w mieście zakładem przemysłowym. Czy to jego wina że po okresie transformacji na halach produkcyjnych przy ul. Grunwaldzkiej handluje się majtkami a przy Stoczniowej pozostały zręby tego przemysłu? Warto jednak pamiętać że Elbląg to był Zamech. A Zamech ma swoje korzenie w osobie Ferdynanda Schichaua, o którym nie wolno zapominać bo dał podwaliny przemysłu w Elblągu. A pomników własnych bohaterów to mamy aż nadto i u wielu z nich jakoś trudno się doszukać wielkich zasług.
Jak zwykle pachnie zadupiem myśli, pragnień i wykwitów urojonego realu wykwitłego na zebraniach czerwonej braci i w kruchcie kościelnej. Jak trzeba być ograniczonym, aby nie przyjmować do wiadomości autentycznych, historycznych faktów z życia tego miasta, które w epoce jedynie słusznej zjechało po równi pochyłej swej potencji do poziomu marnej mieściny bez polotu i jakichkolwiek perspektyw, bo nie wspomnę już o menażerii wodzów tworzących ten krzywy real przetrwania.
Czy nam wolno i czy mamy prawo do wyrażania wdzięczności dla p. Schichaua. Bo jeśli tak, to za co ? A jeśli nie, to dlaczego ? Oto jest pytanie. I bez emocji można odpowiedzieć. Przecież to rzecz obojętna. Bo każdy i tak zostanie przy swoim zdaniu. Zatem po co się zbyt emocjonować. Nie ma prostej odpowiedzi, ale jest rozsądna odpowiedź. To historia jest temu winna. To coś na co nie mieliśmy wpływu. To wszystko jest zatem bez znaczenia. Bo trudno mieć pretensję do rzeczy nieprzewidywalnych. Wyrażajmy swoje opinie, nie narzucając innym swojego zdania. A te wolno mieć każdemu, choćby odrębne każdemu.