A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
A może kolejny artykuł powinien być poświęcony agresywnym nauczycielom, którzy swoje kompleksy i osobiste porażki odreagowują na uczniach. Dziwne, że pedagog z powołaniem potrafi pracować nawet z tzw trudną młodzieżą a nauczyciel bez powołania to nawet w klasie z 15 osobowej z tzw dziećmi z dobrego domu sobie nie radzi. Nawet nauczyciel musi sobie zapracować na szacunek, to co daje to otrzymuje
Jedyny lek po fakcie, to kara, a przed to prewencja i świadomość nieuchronności kary.
To może usiądziecie za mnie z tymi dzieciakami i popatrzycie z tej drugiej strony a nie tylko na własnego syna lub córkę ja pracuję z tą młodzieżą i wiem że ci gówniarze mają to po swoich rodzicach np. żeby nauczycielowi pyskować to jest po rodzicach jaki rodzic takie dziecko mam długi staż za sobą i wiem co mówię
Nauczyciele są niestety obarczeni wychowaniem swoich podopiecznych, ale nikt im nie daje możliwości decydowania o losie uczniów. .. Sam nie jestem nauczycielem, ale kształtowaniem młodych ludzi się zajmowałem nie raz i nie dwa. .. Nauczyciel powinien mieć prawo opiniować uczniów i ta opinia powinna "iść" za uczniem do końca życia. Może po takiej opinii w CV, generującej bezrobotnych, rodzice postanowiliby lepiej wychować swoje "pociechy".
A propo, tekst typu "nie będę tego robić, bo mi się nie chce" powinien być równorzędny z usunięciem ze szkoły z tzw "wilczym biletem", ponieważ, w następnej szkole, ten sam tekst może być potraktowany poważnie. .. Nauczyciel powinien być twardym przewodnikiem po dalszej drodze życia i, moim zdaniem, żaden uczeń nie ma prawa z nim dyskutować. .. Od tego jest dyrekcja, nadzór nad prowadzeniem zajęć itd. A jak się rodzicom to nie podoba, to niech przeniosą swoją pociechę do innej szkoły. Najlepiej prywatnej typu: "jak się chodzi to się płaci, a jak się płaci to się zdaje. .. " Tylko potencjalni pracodawcy już nie patrzą tylko na "kwitek", ale potrafią sprawdzić w praktyce umiejętności potencjalnego pracownika. ..
tr18 popieram. tak jest na przykład w Niemczech. nie ma tam oceny z zachowania, ale każdy uczeń ma swoją kartkę w dzienniku i są zapisywane plusy i minusy pobytu w szkole. jak idą na praktykę lub do pracy pracodawca zwraca się z prośbą do szkoły o wystawienie opinii. i wtedy nie ma że boli
degust - pierniczysz jak gęś po jagodach! chodziłam w niemczech i do podstawówki i do liceum i żadnych plusów i minusów nie było. a na świadectwach mam wprawdzie nie BETRAGEN, tylko SOZIALVERHALTEN, ale to właściwie to samo. nie pisz o rzeczach, o których tylko słyszałeś.
Wystarczy spojrzeć na to co się dzieje na ulicy, pod blokiem. Brak szacunku i zrozumienia dla innych ludzi i to zarówno przez dzieci jak i ich rodziców. Dziecko bije inne dziecko, albo coś niszczy zwróci się uwagę - jak odpowie to "w piętach zastyga". Dzieci co niektórych nauczycieli wcale nie świecą przykładem. Stoję przed decyzją wysłania dziecka do szkoły jako 6-latka i po prostu się boję. Boję się tej agresji, która jest już nawet wśród dzieci przedszkolnych, a w przedszkolu jest jednak lepszy nadzór i opieka. Dziecko od samego początku trzeba uczyć, żeby umiało się obronić, żeby umiało oddać - jest to dla mnie szok, ale inaczej się po prosu nie da. Uczenie dziecka, że należy starać się rozwiązywać konflikty rozmową, itd. są nieskuteczne. Odnoszę wrażenie, że są rodzice, którzy się cieszą, że ich dziecko umie dać komuś w kość, że jest agresywne i sobie poradzi w każdej sytuacji. Nauczyciele w przedszkolu już sobie nie radzą, a co mówić dalej (i często nie jest to ich wina). Jednak podstawą jest wychowanie w rodzinie, ale niestety pęd za tym aby zarobić na przeżycie, a czasem po prostu lenistwo rodziców prowadzi do tego co ma miejsce obecnie. Państwo powinno zacząć stawiać na rodziny, np. : płatne urlopy wychowawcze do 3-go roku życia - już można ustawić dziecko i dać podstawy dobrego wychowania, itd.
Ktoś kto skończył szkołę 10 czy 15 lat temu nie ma pojęcia co się dzieje obecnie w szkołach.
Wśród młodzieży nadaje ton totalnie schamiałe bydło nad którym nie ma możliwości zapanowania, bo szkoła i nauczyciele nie mają, wbrew pozorom, żadnych realnych środków nacisku.
Jest to wynik tego, że od wielu wielu lat ciągle się mówi o prawach ucznia i dziecka, a kompletnie zapomina o obowiązkach. A młodzież bardzo dobrze wie, że tak naprawdę to szkoła i nauczyciele mogą jej skoczyć. Bo co zrobią? Zadzwonią do rodziców? Dane dziecko i jego zachowania nie wzięło się z sufitu - jego zachowania wynikają z tego jacy są jego rodzice i jak zostało wychowane.
I niech nikt nie wierzy, że szkoła jest w stanie kogokolwiek wychować. Jak ktoś ma w wieku 15 lat nawalone w głowie, to nikt go już nie wychowa i nie odmieni, a na pewno nie szkoła - która zdajmy sobie z tego wreszcie sprawę - nie ma realnych środków nacisku.
Bo trzeba wrocic do rozwiazan z przed lat. Linijka po rekach i tyle!!!