A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Nie rozumiem tych wszystkich zalow na GW, szczegolnie w wykonaniu Panow redaktorow. Przecież zrobiono Wam darmowa reklame! Portel z prowincjonalnej (nie boje sie uzyc tego slowa) gazetki, zaistnial w calym kraju. Rozumiem, ze Panowie redaktorzy moga byc zniesmaczeni bledami zawartymi w artykule, ale bez przesady! Czy to wazne na ktorym roku red. Maciek poznal swoja zone? Albo czy czytal Solzenicyna pod lawka czy nie? Wazne jest ogolne przeslanie, ze w takim Elblagu cos sie dzieje, ze sa ludzie ktorym sie chce.Przeciez teskt w ogole jest dla Was pozytywny! Popelnianie bledow jest wpisane w zawod dziennikarza, co sam red. naczelny powinien najlepiej wiedziec. Nie wierze ze sam nie popelnil nigdy tego typu bledow, lub zatrudnieni u niego dziennikarze. Trudno mi tez uwierzyc, ze red. Maciek nie przeczytal do konca tekstu. Jesli by tak bylo, to swiadczyloby to ze dziennikarz z nigo zaden. A co do bulwersujacego wstepu o taksowkarzu. Przypuszczam, ze kazdy z zamieszczajacych tu swoje opinie, zna co najmniej kilka osob, ktore z Elblaga w ostatnich latach wyjechali. Dlaczego? Bo nie znalezli tu szans na prace, na indywidulany rozwoj lub po prostu doszli do wniosku, ze malo sie tu dzieje. I z tych powodow Elblag jest prowincja niezaleznie od tego jak bedziemy temu glosno zaprzeczali. Mysle ze znajde tez wielu, ktorzy zgodza sie, ze dawniej dzialo sie tu wiecej. Pozdrawiam. I jeszcze jedno. Maciek! Wiecej jaj!!! (na serio i zartem)
Dobrze prawisz, powinni wziąć mordy w kubeł i całować Fostakowską po rękach, że zechciała o nich naskrobać. W końcu ma tyle ciekawszych rzeczy do opisania. Co za czarna niewdzięczność. Wstydźcie się redaktory. Przez was, przez następne dziesięć lat nikt nie zajrzy na naszą prowincję. Szczególnie po 17tej.
Moim zdaniem tez wyksztalcenie sie nie liczy. Mozna byc elektrykiem i byc prezydentem panstwa (inna sprawa czy chcialbym w takim panstwie zyc). Niemniej uwazam, ze zbyt ostre opinie nie sluza Elblagowi. Dzis net liczy sie coraz bardziej nie zdziwilbym sie, gdyby przedsiebiorca chcacy tu zainwestowac orientowal sie wlasnie przez net jak sie tu zyje. Gdy okaze sie, ze dziennikarzami sa ludzie z niepelna podstawowka (co postulowal jeden z przedmowcow), jak juz sie skonczy szkole wyzsza, to elblaska (o nich tez nie bylo milo), gdy bedzie potrzeba pracownikow to PUP olewa, mediow (reklama) brakuje, albo skorumpowane zarzad miasta to samo, ludzie sfrustrowani, ktokolwiek kreatywny wyjezdza itp itd. to tak sie zastanawiam czy aby temu przedsiebiorcy jeszcze bedzie sie chcialo... Moze dlatego zarzad miasta jak wynika z reportazu planuje otwarcie mniej narzekajacej strony. Byc moze wyjdzie z tego ladna reklamowka jak z biura turystycznego, ale czy wlasnie nie to czesto decyduje o wyjezdzie np. gdzies na wakacje?
Maciek, ty tez popelniles mase bledow. A szczegolnie w takim jednym artykuliku w Nowym Glosie Elblaga, jak tam pracowales - to byla relacja z konferencji prasowej - byles po raz pierwszy. Nie chcialo mi sie prostowac, czy w ogole zwracac Ci uwagi wtedy, bo wiedzialem ze zrobiles to nieswiadomie, nie ze zlej woli tylko byles troche mocno zalatany. Ale namieszales wtedy ostro. Nie przejmuj sie tym i wybacz Pani Red. AF z GW. Pozdrowionka
Kiedyś ukazał się artykuł, bodajże, w "Polityce" na temat Elbląga i też był utrzymywany w tonacji "pusto po 17", "a ludzie po ziemniaki chodzą z wiadrem i w filcowanych gumowcach". Sam fakt ukazania się artykułu w GW na temat gazetki w Portelu świadczy, że ktoś to zauważył. Kupa błędów? To niestety w naszej prasie chleb powszedni... Dziennikarze to też ludzie, ale z drugiej strony chciałoby się, żeby (jako ludzie obyci z wielkim światem) nie powielali ogólnospołecznych fobii i mitów, funkcjonujących w społeczeństwie, na tematy przez Nich poruszanych. Wydawcy niniejszego periodyku, też nie są święci. Dla tego też najlepszym sposobem na zweryfikowanie danej informacji, jest czytanie artykułów z kilku źródeł i to nie koniecznie tych najbardziej skrajnych.
Przecież to jasne, że nie chodzi o "straszne błędy", które M. Zarecki wymienia, bo one są nieistotne i nawet nie zwraca się uwagi dziennikarzowi, że "przecież żonę poznałem na trzecim, a nie na pierwszym roku". Chodzi oto, że został ośmieszony. Nie wiadomo czy dziennikarka zrobiła to świadomie czy tylko spisywała i wyszło to co wyszło? Często tak się robi - nie pisze się wprost o skłonności bohatera np. do megalomani, tylko po prostu oddaje mu się głos. Mam też wątpliwości czy sama wyrobiła sobie zdanie o Elblągu, że to takie zad... i o 17-tej sołtys zwija asfalt. Bo tę gadkę-szmatkę z taksówkarzem, wkładam między bajki. A propos martyrologii dziennikarskiej - we "Wprost" też były podobne rzeczy, jeśli sobie dobrze przypominam. Chyba dziennikarze się uwzięli na Zareckiego. Tylko kto im naopowiadał?
Aborygen i Don kichot c a ł k o w i c i e mają rację. Tylko, że dziennikarzy znacznie bardziej boli nieścisłość czy nawet małe przekłamanie w stosunku do ich własnych osób ( oj, jak boli !!! ). Za krótki czas o drobiazgach się zapomni, a o artykule nie tak szybko. Panowie , spokojnie ! Sam to przerabiałem ! A przekaz najważniejszy - to fakt coraz większego znaczenia internetowych gazet właśnie w niedużych społecznościach miejskich. No bo przecież nie jesteśmy metropolią, nie róbcie mi wody z mózgu, dobrze wiem, gdzie żyję. I po co od razu o jakichś szokach gadka ! Jest reklama - jest. I jeszcze pomyślcie czasami jak czują się ludzie , o których tu z nazwiska pisze się najwięcej i bynajmniej nie zawsze z pełną atencją i przyjaźnie. Fakt - niektórym się należy. Internetowa gazeta to więc także bardzo duże lokalne emocje. Samo życie....