UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Przecież to jasne, że nie chodzi o "straszne błędy", które M. Zarecki wymienia, bo one są nieistotne i nawet nie zwraca się uwagi dziennikarzowi, że "przecież żonę poznałem na trzecim, a nie na pierwszym roku". Chodzi oto, że został ośmieszony. Nie wiadomo czy dziennikarka zrobiła to świadomie czy tylko spisywała i wyszło to co wyszło? Często tak się robi - nie pisze się wprost o skłonności bohatera np. do megalomani, tylko po prostu oddaje mu się głos. Mam też wątpliwości czy sama wyrobiła sobie zdanie o Elblągu, że to takie zad... i o 17-tej sołtys zwija asfalt. Bo tę gadkę-szmatkę z taksówkarzem, wkładam między bajki. A propos martyrologii dziennikarskiej - we "Wprost" też były podobne rzeczy, jeśli sobie dobrze przypominam. Chyba dziennikarze się uwzięli na Zareckiego. Tylko kto im naopowiadał?

szeba

Anuluj