A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Nie namawiam do kupowania psa jako zabawki dla dzieci. To jeden z przykładów, dla których ludzie decydują się na zwierzę. W artykule podałam dwa przykłady, ale jest ich przecież o wiele więcej.
Artykuł jest apelem o stworzenie dla czworonogów wybiegów, zainstalowaniu większej liczby pojemników na odchody dla psów i dystrybutorów z bezpłatnymi torebkami na sprzątanie psich kupek.
Mam w domu słodkiego psiaka, który stał się członkiem naszej rodziny. Nie mamy problemu z wychodzeniem na dwór, zdrowym karmieniem czy leczeniem. Mamy problem ze stworzeniem psu warunków do wybiegania się i przeszkadzają nam utrudnienia związane z obowiązkiem sprzątania po psie (nie mamy problemu ze sprzątnięciem, ale ze znalezieniem pojemnika, do którego można wyrzucić worek).
Przepraszam za tę łopatologię, ale odnoszę wrażenie, że niektórzy przeczytali tylko wstęp do artykułu.
My, ludzie, udomowiliśmy psa kilkanaście tysięcy lat temu. Staliśmy się za niego odpowiedzialni. Moja odpowiedzialność nakazuje mi walczyć o godne warunki życia dla zwierzęcia, m. in. przez stworzenie odpowiednich warunków do wybiegania się psa. Miasto to przestrzeń życiowa nie tylko dla ludzi.
Coffee, ja nie jestem przeciwnikiem zbudowania takiego wybiegu - wręcz przeciwnie, jeśli to miałoby się sprawdzić, to jestem za.
Szczerze mówiąc trudno mi uwierzyć, że sam postanowiłeś popytać sąsiadów, czy aby im nie przeszkadza Twój pies - takie zachowanie jest zwyczajnie całkowicie w sprzeczności z moimi obserwacjami - powiem Ci co przy moim budynku jest codziennością - 'pancio' wyprowadza pieska na podwórko ogrodzone płotem i wylane betonem, na którym znajduje się tylko mały plac zabaw i parking - piesek wylatuje a 'pancio' czeka, po chwili piesek wraca i po sprawie - no i pytanie za 100 punktów gdzie wylądowała kupcia piesuńcia? Pancio pewnie myśli, że wyparowała. Zwracam mu uwagę - reakcji wolę nie opisywać. W najbliższym sąsiedztwie park, ale nie chce się, bo za daleko! Codzienność w Elblągu. Dlatego jak widzę takie hurrra-optymistyczne wpisy co to polecają 'pieski na prezenty', to pukam się w czoło i protestuję. Nawet jeśli nie jest to główna treść wpisu autorki.
Okres ochronny dla nowych radnych i władz miasta powoli się kończy. .Zapraszamy do pracy.
Drodzy Państwo, po przeczytaniu tych kilku stwierdzam, że nie czytają ludzie ze zrozumieniem, ale tego roczne matury i testy u 3 i 6 klasistów pokazują jak to w naszym społeczeństwie jest. Co do psów, mam dwa, dwie suczki, mam także syna, jestem odpowiedzianą matką i panią, psy kupiłam dla siebie, bo jestem miłośniczką, o nasza rodzinna tradycja, moja najmldsza suka jest jedyna taka w Elblągu, druga ma najprawdopodobniej 4ro pobrateńców. Boli mnie, że psiarze są dyskryminowani, rozumiem konieczność sprzątania po 4nogach, ale ileż to razy idę parkiem na spacer a pod ławeczką pampers z kupą sobie leży, a 2 metry dalej jest śmietnik, więc o czym to świadczy?! Nie tylko posiadacze psów muszą brać odpowiedzialność za psy, ale rodzice za swoje dzieci także. Ile to razy widać w parku "dzieci" pijane, naćpane. .. CZYTELNIKU CZY WIESZ GDZIE TERAZ PRZEBYWA TWOJE DZIECKO I CO ROBI?Nie wypuszczam psow samych z domu, nie latają bezpańsko, nie jestem typem czlowieka, ktory nie pilnuje, psy są wystawowe dla mnie zbyt cenne i za bardzo je kocham. Przykład z naszej Dolinki, poszłam tam raz i więcej nie pójdę. Psy miały pobiegać, po 5ciu minutach jedna miała przeciętą łape i czekało nas szycie, bo "ktoś" poił butelki, w parku Kajki nic już nie wolno, bo Straż Miejska i Policja wręcz czatują w krzakach, aby wlepić łatwy mandat, nie przeczę nauczy to parę osób sprzatania, ale gdzie są te służby jak młodzi piją, biją i awanturują się? Wandali nie brakuje, a władza gania właścicieli z pieskami.
Autorka tekstu miała na myśli wybieg dla psów, aby można było spokojnie spóścić psa ze smyczy, aby pobiegał, aby mógł poruszać się, nadmieniam iż ruch jest potrzebny każdemu psu i to małemu i dużemu. Po mału przeistacza się to w dyskryminacje, mam psa to jestem gorsza, mam psa to mój problem, ale nie zapominajmy, masz dziecko Twój kłopot i Twoje zmartwienie, jeżeli już porównujemy to dajmy równe szanse dla obu grup społecznych. Chcąc korzystać z dzieckiem z placu zabaw ide na ten plac, bo jest taki zrobiony, ale chcąc iść bezpiecznie z psem pobiegać, nie ryzykując uszczodzenia ciała psa i to, że jakaś starsza Pani wyrzuci coś i pies pochłonie, bo pies to tylko pies ma takie zapędy, nie mam gdzie iść. Z tego miejsca pozdrawiam Radnych miasta Elbląga, zbliżają się wybory. Z mojej strony postaram się przeprowadzić jakąś akcję aby rozpowszechnić to co się w naszym mieście dzieje, poddać pewne pomysły, ba nawet akcja z petycją jest brana pod uwagę, bo ja chce dla moich psów i dla własnego spokojnego ducha dobrze. Rozumiem nie każdy musi lubić psy, ale nie można kogoś dyskryminować.
JoannoK popieram w całości. Wybiegi dla zwierzaków to rewelacyjny pomysł, sama o czymś takim myślałam. My, właściciele psów mamy tylko zakazy i nakazy. A gdzie nasze prawa? Miasto powinno przywrócić podatek od psów i za te pieniądze stworzyć place do wybiegów. Pies jako dogoterapia? W tej chwili to tylko stres, bo chcąc by pies się wybiegał choć odrobinkę trzeba ryzykować i spuszczać psa ze smyczy na sekundę, drżąc, że straż miejsko wlepi mandat. W każdym parku jest tyle miejsca, że starczy i dla ludzi i dla zwierząt.
Mieszańcu więc byłem i mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością że mieszkam z normalnymi ludźmi z którymi kontakt jest bardzo łatwy i przyjemny tworzymy jakąś wspólnotę z racji miejsca zamieszkania. Co do zakazów które są wszechobecne zadzwoniłem kiedyś do UM z pytaniem odnośnie czworonoga a mianowicie chodziło mi o to czy i gdzie mam dać się wybiegać psu ( pytam kobietę z UM o miejsce w EG gdzie pies może nauczyć się np aportować bo wie pani w kagańcu ciężko mu złapać piłkę, kij, fresbee, chwila ciszy w telefonie po czym stwierdza że na chwilę obecną mamy takie a nie inne prawo koniec kropka) Kilkakrotnie próbowałem się dowiedzieć o te "wybiegi dla psów" i zawsze jestem informowany że nic nie przewidują!!!! Mieszańcu WSPÓLNYMI SIŁAMI POSIADACZY PSÓW MOŻE ZROBIMY COŚ DLA NASZYCH PSIAKÓW !!!!
Co do poruszonego tematu HODOWCZYNI prawdą jest że "mój park" na Mickiewicza został już tylko dla dzieci i żulerni wałęsającej się po krzakach i z naocznych obserwacji wiem że np Straż Miejska nie podchodzi do żula czy bandy leżącego w krzakach czy bandy pijących małoatow tylko do mnie jak stoję z psem !! kiedyś tam o konkretnych godzinach spotykaliśmy się dużą grupą od 8 do 15 psiaków i biegały luzem my tworzyliśmy okrąg i każdy pilnował psa żeby nie opuszczał tego kręgu i wszystko się posypalo jak straż zaczęła dziennie wlepiać po 5 mandatów teraz idąc tam z psem zastanawiam się o co teraz się przyczepią jak mnie zobaczą można było wydzielić kawałek parku tylko dla psów i 75% dla innych użytkowników a nie stawiać jakąś zagrodę w której pies ma się załatwić pod warunkiem posiadania kaloszy przez właściciela bo w tym dole stoi ciągle woda ponad kostki !!!
Bardzo naiwne jest podejście typu: JA dbam o moje psy i szacunek u sąsiadów to znaczy, że wszystko jest w porządku i dlaczego cały świat utrudnia mi życie? A może warto się zastanowić skąd się bierze niechęć wobec 'psiarzy', również UM i straży miejskiej? Bo nie bierze się on na pewno znikąd a zwyczajnie z tego, że takie uczciwe postawy należą do rzadkości i są prezentowane wyłącznie przez niewielką liczbę prawdziwych miłośników psów a większość, zgodnie ze swoim charakterem, przepisy obchodzi po cichu, byle nikt nie zauważył byle mieć problem z głowy - jak ten 'pancio' z mojego poprzedniego wpisu - w kapciach na klatkę, piesek wylatuje za potrzebą, pancio czeka w drzwiach - lenistwo do potęgi! Dlatego właśnie wizytówką 'miłośników' psów w naszym mieście są obsrane chodniki i wyjące psy w blokach wielorodzinnych (nie szczekające np. podczas zabawy z dziećmi ale właśnie wyjące kilka godzin dziennie w osamotnieniu i ku udręce sąsiadów). Przepisy niby są, ale kto prywatnie zdecyduje się na walkę z przygłupawym arogantem, który w odwecie w najlepszym wypadku potnie nam koła w samochodzie? Dlatego należy dążyć do tego, żeby trzymanie psa w mieście było jak nabardziej wymagającym zaangażowania od właściciela (również finansowo) - to może sprawi, że psy zaczną trafiać wyłącznie do ich prawdziwych i odpowiedzialnych miłośników a nie 'na prezenty'.
A co do bajek o 'dyskryminacji' Hodowczyni, to można tylko popukać się w czoło - przestrzeń miejska to przestrzeń dla człowieka - miasto to nie wieś - przyrównywanie praw dzieci do praw psa jest śmiechu warte. Brakuje tylko tego by Pani Hodowczyni zaczęła się użalać, że nie może otworzyć legalnej hodowli przy ratuszu miejskim albo może upomniała się o prawa do trzymania krowy w bloku :)