UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Bardzo naiwne jest podejście typu: JA dbam o moje psy i szacunek u sąsiadów to znaczy, że wszystko jest w porządku i dlaczego cały świat utrudnia mi życie? A może warto się zastanowić skąd się bierze niechęć wobec 'psiarzy', również UM i straży miejskiej? Bo nie bierze się on na pewno znikąd a zwyczajnie z tego, że takie uczciwe postawy należą do rzadkości i są prezentowane wyłącznie przez niewielką liczbę prawdziwych miłośników psów a większość, zgodnie ze swoim charakterem, przepisy obchodzi po cichu, byle nikt nie zauważył byle mieć problem z głowy - jak ten 'pancio' z mojego poprzedniego wpisu - w kapciach na klatkę, piesek wylatuje za potrzebą, pancio czeka w drzwiach - lenistwo do potęgi! Dlatego właśnie wizytówką 'miłośników' psów w naszym mieście są obsrane chodniki i wyjące psy w blokach wielorodzinnych (nie szczekające np. podczas zabawy z dziećmi ale właśnie wyjące kilka godzin dziennie w osamotnieniu i ku udręce sąsiadów). Przepisy niby są, ale kto prywatnie zdecyduje się na walkę z przygłupawym arogantem, który w odwecie w najlepszym wypadku potnie nam koła w samochodzie? Dlatego należy dążyć do tego, żeby trzymanie psa w mieście było jak nabardziej wymagającym zaangażowania od właściciela (również finansowo) - to może sprawi, że psy zaczną trafiać wyłącznie do ich prawdziwych i odpowiedzialnych miłośników a nie 'na prezenty'.
miesz(k)aniec