A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
"Mierniutki i płuciutki " jest światopogląd pana anachronicznego doktorka o wyznaniu protestanckim mieszczącym się w ciasnym kręgu kontestacji religii chrześcijańskiej. Jakoby według tego ciasnego umysłu, inne kultury światowe -
muzułmańskie, buddyjskie, hinduistyczne, konfucjonistyczne, taoistyczne czy choćby iberoamerykańskie Azteków, Majów lub Indian Amerykańskich "bałamucą
pseudomądrością" i są epigońskie. Stąd już ten artretyzm myślowy prowadzi do ortodoksyjnych postaw w stylu krucjat średniowiecznych, a co gorsze obnaża nieznajomość najciekawszego okresu w historii literatury, oczywiście nie tylko polskiej, a mianowicie modernizmu. Przeciwstawiającego się pozytywistycznemu realizmowi i naturalizmowi i głoszącego kryzys kultury i moralności mieszczańskiej
(patrz ostatnio wydane "dzieła" pana doktorka). A znajomość kultur choćby chińskich i hinduskich w tym życiu, tego pseudoautorytetu w dziedzinie nauk humanistycznych jest jakże wątpliwa. Zatem dobrze byłoby przytoczyć z tak krytykowanej przez tego pana "Nirwany" choćby motto;
"Wejrzyj w pustkę,
jest jeszcze cichsza"
Han Szan
Podstawowe mantry buddyjskie w jedynie słusznej kulturze i wyznaniu chrześcijańskim są panu doktorkowi zupełnie obce, tak jak krótkowzroczność( czcionka wybrana przez Drukarnię Wydawnictwa Diecezji Pelplińskiej "Bernardinum" bez zgody autora) i zatrzaśnięte we łbach chrześcijańskich misje i krucjaty, co nie raz paliły na stosie inne myślenie i otwarte umysły, prowadzi z braku wnikliwej wiedzy i znajomości innych kultur do zacietrzewienia. Brak tolerancji i zrozumienia do wszystkiego, co wykracza poza ciasny umysł tego zadufanego w sobiwe człowieka, jest na poziomie żaby znajdującej się w studni, ktora ogranicza jej horyzonty. Obnażenie płycizny myślowej "naukowca" od katalogowania i opisywania w wydarzeń w Teatrze im.
Stefana Jaracza w Olsztynie i Elblągu jest doprawdy żenujące. A jednocześnie ów dyletantyzm jest agresywny, nigdy nie próbuje nawet zbliżyć się do wartości, które z elementarnego naturalistycznego i drobnomieszczańskiego konformistycznego pojmowania wartości kulturowych w naszym zyciu są mu obce.
SZARI PUTRA - proch istnienia, pęknięcie skorupy wcieleń i zbudowana z piasku Mandala, nic nie mówią i nie mogą przemawiać do tej zaszpuntowanej swoim egoizmem osobowości. Odsyłam jeszce na koniec do adresów portali internetowych, które ze zrozumiałych względów skostniałemu doktorkowi są obce
i niedostępne.
"Cyber S@ngha - Buddyjski Serwis Internetowy"
"Wspólnota Dzogczen w Polsce http://www.dzogczen.pl/
"ZBZ Bodhidharma" http:zen.budda.pl
"Związek Buddyjski Khordong" http://khordong.budda.pl
"Zwiąazek Garuda" http://dzogczen.budda.pl
"Karma Kamtzang http"//www.kamtzang.com.pl
i dosłownie dziesiątki innych, które są zamieszczone na stronie internetowej
http:info.budda.pl/php/guide.php
Żyj w pokoju doktorku
OM SHANTI
Mieczysław
Lenckowski
Ojejku, ludzie ! "Literat" Lenckowski się odezwał. I wysmażył elaboracik. Panie, o co w tym wszystkim chodzi? Potwiedza ten tekścik ogólne opinie juznie tylko o pisaninie, ale i charkterku. Ciszej, bo duchy zostaną obudzone.Jeżli czleku piszesz, zabiegasz o drukowanie, to musisz się liczyć z tymi, co czytają, mają swoje zdanie, a nawet krytycznie odnoszą się do owej bazgraniny. Pisz Pan, masz do tego prawo, ale najpierw odpowiedz sobie na pytanie, po co.
Na dowód tendencyjności i kompromitacji wyczynów krytyczno-literackich takich ludzi jak dr R. Tomczyk i choćby J. Miłoszewski funkcjonujących na poziomie prowincjonalnych zawiści, niech będzie usilna promocja twórczości np. M.Kurnatowskiego (periodyk seksualno-psychodeliczny - "Jak szukałem żony"), a świadome i wyrafinowane pominięcie Certyfikatu Mistrzów Słowa Polskiego dla Mieczysława Lenckowskiego w Konkursie Polszczyzny Pięknej Bogatej i Skutecznej
o Gęsie Pióro Mikołaja Reja i przyznanej przez Tadeusza Drewnowskiego i Jana Wołosza, potwierdzone przez prof. dr hab. Walerego Pisarka i dr Stanisława Czajkę w dniu 8 maja 1999 roku w Warszawie godności noszenia w adresie, na wizytówkach i ekslibrisach liter CLP stanowiących skrót łacińskiej nazwy Bractwa -
Confraternitas Linqae Polonicae. Dowód u mnie w archiwum domowym i Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.
Jak się teraz masz doktorku ?
Mieczysław
Lenckowski
Piękny jest MAGIEL.
Drzazga?
Polszczyzna literata Lenckowskiego jest bardzo bogata, barokowa w formie, kunsztowna itd. tylko nikt nic z tego nie zrozumie nie z powodu płycizny własnej, ale przez to, że popisujący się swoimi zachwytami innymi kulturami literat robi to w sposób żenujący - "Nirwana jest najgorszą ksiązką jaką w życiu czytałem - i czepiam się tu pomysłu, formy, fatalnego języka w którym wszystko jest "jakieś" i "takie", prawdy psychologoicznej postaci (2-3 młodzieńców). I nie przekona mnie żaden autorytet do grafomani p. Lenckowskiego (z wierszy, które czytałem spodobał mi się jeden ten z Lucy, żeby nie było że wszystko skreślam). W przypadku tej ksiązki miał rację doktor ( nie doktorek), który na literaturze się zna, i nie musi przekonywac się do wielkości buddyjskich pism za pomocą wątpliwej wartości pogadanek p. Lenckowskiego, tylko wolałby przeczytać oryginał.
nie myslałem również, że może być tyle zajadłości między ludźmiz tego samego stowarzyszenia. ale kto chce poznac prawdziwe możliwości p. Lenclkowskiego powinien przeczytać utwór dramatyczny "Miło mącić czyste wody". Hard core - i oczywiście wątki buddyjskie. Dość czekam na głos literata. Doktorze niech pan do nas dołączy - bo zaczynałem od krytycznych uwag, a zaczynam Pana wybraniać przed ujadjącymi pidsarzami z certyfikatami!
Ale Świry. He he he.
Midraszu - Misiu, niech cię oświeci Płomyczek, gdy czytasz wypowiedzi. - Napisano m.in., że styl p.Tomczyka jest niestrawny dla osób oczytanych w dobrej literaturze, a nie dla oglądaczy obrazków. Jeśli chodzi o sens twórczości doktora, to zapewne jest, ale głęboko ukryty, a czytelnik wolałby zapewne pofruwać niż "przebrnąć".
J), ale się wypowiedziałeś , he, he, he.
Noooo. He he he.