A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
z tego co przeczyłalam doszlam do wnioskuu ze wszyscy macie racje. to prawda ze dzieci urosna i beda chodzic o wlasnych nogach ale jak na razie mamy dzieci w wozkach. powinni cos z tym zrobic po pierwsze zrobic podjazdy do wozkow bo w niektorcy miejscach nie ma i zrobic normalne sklepy bo raz weszlam do jednego sklepu za 5 zl a tam byla ciasnota to powiedziala zebym nie wchodzila z wozkiem bo sie nie zmieszcze no tak mam wejsc sama do sklepu a dzieckoo zostawic na zewnatrz to sie wkurzylam i wyszlam i powiedzialam ze tam wiecej nie wejde nawet sama bo ona byla nieuprzejma. moglam zostawic dziecko i co by ludzie pomysleli wiadomo jacy sa ludzie. jeeszcze by mi maly uciekl. a co do autobusow to prawda az strach wejsc jeszcze babcie mialy pretensje ze weszlam z wozkiem. nawet sie nie przesunely tylko staly i patrzaly z ukosa. a jak sie zwrocilo uwage to od razu wielkie aluzje. Jeszcze jedno jak bylam w ciazy byl taki autobus pietrowy to jak jedna baba mnie potracila to leciutko ja przesunelam to zaczela mne obrazac a ja i tak bylam nerwowa w ciazy powstrzymalam sie ale nikt sie nie kwapil zeby ustapic miejsce. taki jest nasz los ciezarnyc owszem sa ludzie w porzadku ale nie wszyscy.
ja wiem jedno. z wózkiem jest mi trudno. i wierzę, że babciom tez, niepełnosprawnymjeszcze ciężej. a miasto ma to głęboko w. .. bo jako wyborcy widocznie nie jesteśmy atrakcyjni. lepiej podlizywac się komuś innemu:/
zgadzam sie z rozgoryczoną. .ehhh
w końcu doczekałam sie takiego artykułu. Moje dziecko wprawdzie już nie wózkowe, ale pamietam gehennę jaką przeżywałam.
1.Zimą snieg zepchniety z ulic na chodniki, które stawały sie nieprzejezdne dla wózka,
2.wejscie do banków a nawet sklepów zakrawło o cud bo wszyscu monują sobie drzwi samozyamykajace (każdorazowo myślałam wtedy o niepełnosprawnych jak sobie radzą skoro mi przytrzymanie drzwi i wepchniecie wózka sprawiało trudność).
3.Schody bez podjazdów. Najbardziej ubawiły mnie strome wąskie schody + samozamykajace sie drzwi w sklepie ortopedycznym na Bema
4.Poruszanie się wózkiem na pompowanych kołach to jesczze pół biedy. Horror zaczyna sie gdy się przesiadamy na spacerówkę z małymi kółkami. Przejechać takim wózkiem Robotniczą to można dostać order - dziura na dziurze. A takich ulic jest od groma.
5.Wiele razy chcodziłam z wózkiem ulicą albo z powodu nieprzejezdnosci chodnika albo z powodu, ze był zastawiony autem. Raz miałam nawet ścięcie z pewną panią, która ustawiła samochód zastawiając chodnik na zakręcie drogi, którą kierowcy zwykli się poruszac ok 90 na godzinę. Na moją prośbę żeby przestawiła auto bo nie można przejść zaczęła mnie wyzywać, ze ma paczki do przeniesienia z auta (podkreślam że odległosć do domu po przestawieniu auta zwiększyłaby sie z 1 metra do 2 metów).
6.Krawężniki, dziury, schody itp to niekończące sie udręki. Na szczęście nie miałam nigdy potrzeby pchać sie z wózkiem do tramwaju czy autobusu.
A ja w 100% zgadzam sie z moja przedmówczynią!!! dokładnie taki sam horror przeżywam na co dzień ja i moja mama któa zostaje z małym jak jestem w pracy. .. .koszmarem jest Grobla Św Jerzego gdzie właśnie kierowcy mają zwyczaj parkować na chodniku - tak blisko schodków do sklepów że nie można przejechać wózkiem!!! Poza tym mopją zmorą są poczty, próbowałyście kiedyś wejść na poczte na dworcu z wózkiem!!!!???? na Placu Słowiańskim odrobinę lepiej ale trzeba sie tarabanić po schodach a ja jakoś nie mam szczęścia do ludzi chętnych do pomocy, ponieważ na poczcie jestem często już niejednokrotnie zdarzyło mi się że podczas gdy wciągałam wózek i próbowałam przytrzymać sobie drzwi mijał mnie jakiś zdrowy facet któremu sie spieszyło i prawie mnie odpychał żeby wejść szybciej!!! jeśli ktoś proponuje pomoc to zazwyczaj kobitki w średnim wieku. .. ale w 95% przypadków targam wózek (który ze sporym już synkiem i oprzyrządowaniem waży około 30 kg!!!) zupełnie sama
Ale ostatnio kiedy rezygnujemy z wózka mamy jeszcze jeden wielki problem - maluch ma już prawie półtora roku więc lubi sobie pobiegać - czasem i po trawniku, chociaż ten problem niejednokrotnie znajduje się i na chodnikach w okolicach bloków. .. prawie z każdego spaceru wracamy ubrudzeni odchodami!!! psy robią gdzie popadnie i naprawdę nie sposób malucha w parku upilnować żeby w coś nie wdepnął!!! to codzienne pranie i czyszczenie butów a czasem i spodni. .. jest straszne
sama miałam pieska więc wiem że pieski lubią sobie pobiegać ale też wiem że byłabym w stanie po swoim piesku sprzątnąć - to raz i nie prowadzać go tam, gdzie się bawią dzieci - to dwa!!! tylko raz w Elblągu spotkałam faceta który sprzątnął do woreczka i wyrzucił do śmieci to co zrobił jego pies… czy nie da się wprowadzić w mieście takich zasad??? wiem, że wiele osób nie będzie tego początkowo przestrzegać, ale stopniowo. .. mamy przecież straż miejską i jesteśmy podobno coraz bardziej unijni i europejscy więc może takie dobre nawyki tez stopniowo moglibyśmy przejąć????
a tak jeszcze w ramach "śmiechu warte" - czy zauważyłyście mamy że przed carrefourem na jednym z miejsc oznaczonych symbolem dziecka postawiono daszek z wózkami sklepowymi. .. czyli tego miejsca pomimo oznaczenia nie ma. ..