UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
w końcu doczekałam sie takiego artykułu. Moje dziecko wprawdzie już nie wózkowe, ale pamietam gehennę jaką przeżywałam. 1.Zimą snieg zepchniety z ulic na chodniki, które stawały sie nieprzejezdne dla wózka, 2.wejscie do banków a nawet sklepów zakrawło o cud bo wszyscu monują sobie drzwi samozyamykajace (każdorazowo myślałam wtedy o niepełnosprawnych jak sobie radzą skoro mi przytrzymanie drzwi i wepchniecie wózka sprawiało trudność). 3.Schody bez podjazdów. Najbardziej ubawiły mnie strome wąskie schody + samozamykajace sie drzwi w sklepie ortopedycznym na Bema 4.Poruszanie się wózkiem na pompowanych kołach to jesczze pół biedy. Horror zaczyna sie gdy się przesiadamy na spacerówkę z małymi kółkami. Przejechać takim wózkiem Robotniczą to można dostać order - dziura na dziurze. A takich ulic jest od groma. 5.Wiele razy chcodziłam z wózkiem ulicą albo z powodu nieprzejezdnosci chodnika albo z powodu, ze był zastawiony autem. Raz miałam nawet ścięcie z pewną panią, która ustawiła samochód zastawiając chodnik na zakręcie drogi, którą kierowcy zwykli się poruszac ok 90 na godzinę. Na moją prośbę żeby przestawiła auto bo nie można przejść zaczęła mnie wyzywać, ze ma paczki do przeniesienia z auta (podkreślam że odległosć do domu po przestawieniu auta zwiększyłaby sie z 1 metra do 2 metów). 6.Krawężniki, dziury, schody itp to niekończące sie udręki. Na szczęście nie miałam nigdy potrzeby pchać sie z wózkiem do tramwaju czy autobusu.
na szczęście juz bez wózka