53
24.10.2006

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
'Problem w gimnazjach polega na tym że tam dojrzewającą młodzież, poszukującą wartości życiowych, wchodzącą w trudny, często brutalny, niesprawiedliwy ale też i dobry świat dorosłych nazywa się młdzieża trudną. Trudną bo zaczynają myśleć, mieć własne zdanie, krytykować i buntują sie w różny sposób przeciwko niesprawiedliwości i innym nieprawidłowościom. akich uczniów się oskarża i ignoruje, a ignorancji nie lubi nikt, zwłaszcza młodzież. czy nauczyciele nieradzący sobie z uczniami słyszeli,że jak dziecko odczuwa brak zainteresowania swoja osobą to zaczyna być niegrzeczne by zwrócić na siebie uwagę. Amądry rodzic wie że to nie dziecko jest złe tylko coś z relacami nie tak. Więc może nieradzący sobie nauczyciele zaczniecie od siebie, zastanowicie się nad swimi relacjami z uczniami w szkole. Jeżli będziecie traktować ich jak ludzi oni też was tak będą traktować. Dziecaki nie są z gruntu złe, nawet te nazwijmy to "z gorszych, czy patologicznych środowisk". dla nich trzeba tylko trochę wyrozumiałości, cierpliwości ichoć niewiekliego zaangażowania w ich problemy. Nauczyciel to przewodnik, nie tylko po podrcznikach. A może psychologowie w szkołach przydaliby się właśnie nauczucielom nieradzącym sobie, albo tez iradzącym izastanawiającym się jak pomóc uczniowi. Warto by się nad tym zastanowić.
(2006.10.19)

info

0  
  0
a ja tam mam wywalone :D chodze do 6LO i jest good zaj... nauczyciele wymagajacy ale po to sie chodzi do szkoły co nie jak nie chceta sie uczyc to nara po co wam szkola :P wiec nie obwiniajcie nauczycieli ktorzy chcą czegos dla nas uczniow bo oni chcą dobrze ;) a mlodzi nauczyciele tez w tym nic zlego bo chociaz rozumieją czasem problemy mlodziezy poZdro
Qlimax (2006.10.19)

info

0  
  0
Mój syn chodzi szósty rok z tymi samymi dziecmi, tych samych rodziców i dopiero w 6-tej klasie pani wychowawczyni zauważyła, że istnieje podział na biedniejsze i bogate dzieci. O zgrozo, w końcu sama ich tak podzieliła w raz z częścią rodziców tych bogatszych dzieci. Widać to nawet na spotkaniach rodziców. Ci bogatsi trzymaja się siebie i z lekceważeniem podchodzą do pozostałych. Kiedy dziecko biedniejzego rodzica narozrabia jest podniesiony zaraz raban, a gdy trafi na to "lepsze" dziecko słysze stwierdzenia, że przeciez nic takiego sie nie stało. Poza tym część nauczycieli chyba minęła się z zawodem, kiedy pracuje się z dziećmi, nie można wymagać, że w wieku 10-12 lat będą zachowywać się jak dorośli. Czyżbysmy zapomnieli, że sami byliśmy dziećmi???? Nie jestem za tzw. bezstresowym wychowaniem, mój syn ma i obowiazki i czas na przyjemności, jednak nie zmienia to faktu, że wciąż jeszcze jest dzieckiem i wiele spraw widzi w prosty sposób. Moze czasem przydałoby się, by nasze dzieci miały szansę pouczyc się na własnych błędach???
seska (2006.10.20)

info

0  
  0
Nauczyciele za dużo zadają lekcji do domu,zapowiadając jeszcze z dnia na dzień jakieś kartkówki,kiedy te dzieci mają rozwijać swoje zainteresowania.Jeśli się zwróci uwagę , to nie ma lekcji,żeby dziecko nie było pytane.Jest tyle uwag , że strach zaszkodzić dziecku.TO DOPIERO 5 KL.PODSTAWÓWKI/////
Mama (2006.10.20)

info

0  
  0
Szkoła ma wymagać i wychowywać. Dzisaj uczeń ma za dużo praw, a za mało obowiązków. Często dzieje się tak, że to nauczyciel obrywa od dyrekcji za to, że wymaga od ucznia, a dzieci widząc to, mają szkołę w "wielkim" poważaniu... Dotyczy to zwłaszcza sytuacji w szkołach ponadgimnazjalnych. Dlatego jestem zwolennikiem powrotu do większego rygoru i nie mam nic przeciwko podejmowanym w tym celu przez Ministerstwo próbom (np. mundurki - u Pijarów się to świetnie sprawdza!).
Tomasz Ardes (2006.10.20)

info

0  
  0
Panu powyzej cos sie chyba pomyliło z tego powodu ze szkoły ponadgimnazjalne nie sa u nas obowiazkowe wiec jesli ktos nie chce sie dalej kształcic to nie musi.Dyrekcja moze rozliczać nauczycieli w gimnazjum lub podstawowce.Prawda jest tez taka ze nauczyciele sa wygodni i leniwi( nie wszyscy) bo najlepiej podać temat lekcji i niech uczniowie opracuja to sami a potem skutki sa takie ze klasa nie rozumie i dlatego trzeba rozliczać nauczycieli za wyniki uczniów.Jesli nie rozumie kilku uczniów to moze sa mniej zdolni ale gdy nie rozumie cała klasa to coś jest z nauczycielem.
(2006.10.20)

info

0  
  0
Uczyłem się w LO obok pijarów i widziałem co pili gimnazjaliści na trybunach po egzaminie gimnazjalnym i gdzie na codzień te dzieci mają mundurki w - w głębokim poważaniu ;]
zxccxz (2006.10.20)

info

0  
  0
Mam pytanie. W jakim stopniu szkoła Pijarów jest finansowana z kieszeni podatnika???
Podatnik-rodzic (2006.10.21)

info

0  
  0
Podatniku: Płacisz ? Jak nie to płota się czep..
(2006.10.22)

info

0  
  0
Do zzzz. Ktos kto zaczyna prace w szkole NIE WIE z czym przyjdzie mu sie zmierzyc, bo rzeczywistosc przerasta wszelkie wyobrazenia. Wiem cos, bo uczylem kiedys. Wiem co myslalem przed i po. Dzisiejsze dzieci wychowuje internet. Dzisiejsze dzieci Wychowuje INTERNET. Zrozumienie tego pozwoli zmienic taktyke wobec uczniow. Przed nimi nie ma tajemnic nie istnieja tematy tabu jakie my znalismy. Wystarczy poczytac z lawek i posluchac rozmow i na nich po prostu popatrzec. Poobserwowac. To co serwuje internet jest dla nich czyms zbyt wielkim do ogarniecia w sposob im dany - na raz. Z dzieckiem do internetu trzeba usiasc razem. Porozmawiac o tym pokazac dobre i zle strony. Nie karac za odwiedzanie zlych witryn tylko porozmawiac o tym. Nawet wykazac zainteresowanie. Kiedys byla ocenzurowana telewizja, a sadzac przed tv dziecko, bo nie ma sie nim kto zajac, to nic dobrego. Wezcie teraz dla porownania dziecko posadzone przed kompem z netem. Takiego ciosu nikt nie znosinormalnie, ale o tym przekonujemy sie za pozno...
Eks-belfer (2006.10.23)

info

0  
  0